Olga dobrze znosiła ciążę. Pracowała,
nie chodziła na zwolnienia lekarskie, z podniesionym czołem odpierała intrygi
Sylwii i Beaty. Maks nie chciał
uwierzyć, że dziecko, które nosi w swoim łonie jest jego . Ta
jednak nie dawała mu spokoju. Żałował, że pomógł jej w zatrudnieniu na oddziale chirurgii w
szpitalu w Toruniu. Traktował ją zawsze jak przyjaciółkę. Porwanie w Somalii
nieco zbliżyło ich do siebie, ale zawsze się zabezpieczał. Nie kochał jej, a po
wtóre ona była mężatką. Kiedy byli w Warszawie, Olga spotkała się ze swoim
mężem, on natomiast przyjechał po dokumenty do Torunia.
Po
wielogodzinnej operacji raka trzustki, w gabinecie lekarskim Sylwia i Beata piły kawę głośno
rozmawiając. Gdy do gabinetu weszła
Olga rozmowa ucichła .
- Nie przeszkadzajcie sobie, mnie nie
obchodzi wasza rozmowa.
- Wiesz, nie chciałybyśmy robić ci
przykrości, bo akurat rozmawiamy o Maksie.
- Mnie już nic nie zdziwi. Tyle się już
nasłuchałam o Alicji i Maksie, o ich miłości, o ich rozstaniach i powrotach, że
mnie te bajki nie wzruszają. Maks i tak mnie wybrał, kocha mnie,
będziemy mieli dziecko.
- Nooooo,
Maks to co strona to żona.
Ze Szwajcarii uciekł, jak lekarka
pracująca w klinice jego ojca oskarżyła go, że jest ojcem jej dziecka.
Dobrze, że starzy są dziani, zrobili badania i okazało się, że to nie
jest dziecko Maksa.
- A pamiętasz Beata tę historię w naszym
szpitalu.
Sylwia rozpromieniona zaczęła opowiadać, jak jedna z pielęgniarek pewnie zaciągnęłaby Maksa do ołtarza, gdyby nie poroniła. Co się później okazało, dziecko nie było Maksa. Sylwia puściła do Beaty oczko, ta od razu się kapnęła, że to fakty zmyślone.
Sylwia rozpromieniona zaczęła opowiadać, jak jedna z pielęgniarek pewnie zaciągnęłaby Maksa do ołtarza, gdyby nie poroniła. Co się później okazało, dziecko nie było Maksa. Sylwia puściła do Beaty oczko, ta od razu się kapnęła, że to fakty zmyślone.
Olga siadła na kanapie, napiła się
kolejny łyk wody.
- Wiesz Sylwia, podobno spory procent facetów wychowuje nie swoje dzieci.
Słyszałam w telewizji taki przypadek, że
w rodzinie urodziło się dziecko skośnookie o skórze typowo azjatyckiej.
Początkowo myśleli, że dziecko urodziło z zespołem Downa. Później okazało się, że z dzieckiem jest wszystko w
porządku. Ojciec dziecka posądzał swoją żonę o zdradę z Azjatą. Badania genetyczne potwierdziły, że dziecko
jest jego. Facet szalał, próbował obalić
badania, wówczas matka, a babka dziecka
przyznała się, że jego ojcem jest Japończyk. Ona była stewardesą, on natomiast
pilotem. Dopiero po 30 latach matka wyjawiła synowi, kto jest jego biologicznym
ojcem. Gdy mąż się o tym
dowiedział zmarł na zawał. Przed śmiercią powiedział swojej żonie, że kocha syna, którego wychowywał, lecz nigdy jej nie wybaczy tego, że go zdradziła i okłamywała tyle lat.
Olga podniosła się z kanapy i wyszła z gabinetu lekarskiego. Udała się do
zabiegowego, gdzie spotkała Maksa. Oświadczyła mu, że w środę i czwartek nie będzie jej w pracy, gdyż ma wyznaczony termin rozprawy rozwodowej i musi wyjechać do Gdańska.
- To co, po rozwodzie będę mogła się do ciebie wprowadzić?
- Nie, warknął Maks . Daj mi kobieto święty spokój, rozwaliłaś mój związek.
- Nie, nie Maksiu. Ja nie rozwaliłam twojego związku. Chyba jesteś homo sapiens, więc powinieneś myśleć głową a nie inną częścią ciała.
- Ty również. Odpowiedział i odszedł.
Następnego dnia
Olga dostarczyła zwolnienie lekarskie na 30 dni. Oświadczyła swojemu
przełożonemu, że do rozwiązania już nie będzie przychodziła do pracy.
Wróci dopiero po urlopie macierzyńskim.
Choroba Ordy,
wyjazd Alicji, odejście na zwolnienie Olgi zmusiło dyrektor szpitala do
zatrudnienia nowych chirurgów.
Na stronie internetowej szpitala oraz w
Gazecie Toruńskiej ukazało się ogłoszenie, że szpital Copernicus zatrudni
chirurga. Napłynęło wiele zgłoszeń. Komisja spośród wielu kandydatów wyłoniła
lekarza z 12-letnim stażem pracy oraz
młodą chirurg , doktorantkę, którą wcześniej Leon zapoznał na swoim
wykładzie w Bydgoszczy.
Mariusz
Dąbrowski pracował wiele lat w Bydgoszcz. Sytuacja rodzinna zmusiła go do
powrotu do Torunia.
Jasiński przedstawił nowych lekarzy.
Beata od razu zaoferowała Mariuszowi swoją pomoc w poznawaniu zakątków Torunia.
Jakże była zdziwiona, gdy jej odpowiedział, że tu się urodził, wychował,
skończył średnią szkołę, uganiał się za panienkami.
Dąbrowski miał tytuł doktora chirurgii. Był również transplantologiem.
Basia natomiast robiła doktorat z chirurgii naczyniowej.
Początkowo wszyscy myśleli że jest to młodziutka, stanu wolnego lekarka. Jak się później okazało była mężatką i miała 7 letnią córkę, którą urodziła będąc jeszcze studentką. Mąż jej był radcą prawnym w dobrze prosperującej toruńskiej firmie.
Daniel Orda po wyjściu ze szpitala
przebywał na zwolnieniu lekarskim. Stan
jego ręki nie pozwalał mu wrócić
do pracy. Wyjechał na dalsze leczenie do szpitala
rehabilitacyjnego, do Górowa Iławeckiego
w województwie warmińsko-mazurskim.
Beata, gdzie tylko się dało zasięgała informacji o nowym lekarzu. Dowiedziała się, że jest wolny, a do Torunia wrócił, by opiekować się swoją matką, która była po udarze mózgu. Wszystko robiła, aby zawsze operować z Dąbrowskim. Przypominał jej Jacka.
Beata, gdzie tylko się dało zasięgała informacji o nowym lekarzu. Dowiedziała się, że jest wolny, a do Torunia wrócił, by opiekować się swoją matką, która była po udarze mózgu. Wszystko robiła, aby zawsze operować z Dąbrowskim. Przypominał jej Jacka.
Po trzech tygodniach znajomości, Mariusz zaprosił Beatę
do restauracji na kolację. Chyba wypiła
za dużo, bo zaczęła opowiadać o swojej siostrze, która też jest lekarzem
chirurgiem, ale obecnie przebywa na stażu w Ameryce. Nie omieszkała opowiedzieć
mu o wielkiej miłości Alicji do Maksa, o Somalii i o tym, że to praktycznie
Alicja uratowała życie porwanym
lekarzom. Była ze swojej siostry bardzo dumna.
- Maks, zagadnął Dąbrowski .
-Kiedy wróci z Houston siostra Beaty?- Słyszałem, słyszałem. Musi to być wspaniała kobieta.
Jeśli zrobiła w swoi życiu przynajmniej 50 procent tego o czym mówiła Beata, to jest pewnie aniołem, kobietą o ogromnym sercu. Załatwić okup za trzech lekarzy w wysokości 3 milionów dolarów to niemałe osiągnięcie.
Nie znam jej, ale już nie mogę się doczekać kiedy wróci i będę mógł ją poznać.
- Ja też nie mogę się doczekać, odpowiedział Maks. I dziękuję ci za rozmowę, teraz przynajmniej wiem, gdzie jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz