
Michael jest synem Polki i Amerykanina. Ojciec jest dyrektorem kliniki, w której Alicja odbywała staż. Matka znany w Houston ginekolog. Pozostała w Houston ponad 35 lat temu, po stażu,
który, podobnie jak Alicja tu odbywała.
Michael załatwił mieszkanie dla
Alicji bardzo blisko swoich rodziców.
Alicja była częstym gościem w ich willi. Matka uwielbiała słuchać o
Polsce, o tym co się zmieniło. Była szczęśliwa, że może rozmawiać z nią w
języku polskim. Michael szlifował przy nich
poprawną polszczyznę. Ojciec jego
natomiast nigdy nie chciał mówić po polsku.
Zachwycał się tembrem głosu Alicji i to spowodowało, że czasami
próbował wypowiadać pojedyncze słowa. Zawsze było wiele śmiechu,
jak profesor mówiąc proste słowa okropnie je kaleczył. Zawsze powtarzał, że medycyna jest łatwiejsza niż język polski.
Po operacji młodego chłopaka, który
uległ wypadkowi samochodowemu Alicja zemdlała.
Na drugi dzień czuła się źle, wymiotowała. Była blada i nie miała
apetytu. Początkowo myślała, że to z
przemęczenia. Gdy wieczorem, po długiej
rozmowie z Beatą położyła się
do łóżka, zaczęła myśleć o przyczynach jej samopoczucia.
Nie mogła nic sensownego wymyśleć.
Dopiero z rana wpadła na pomysł, że jakoś dawno nie miała okresu . Ale to
pewnie zmiana klimatu na to wpłynęła tłumaczyła sobie . Kupiła test ciążowy i jakże była zdziwiona, gdy na teście pokazały
jej się dwie magiczne kreski wskazujące,
że w je j organizmie rozwija się płód.
Wowwww, jestem w ciąży. Muszę pogadać z matką Michaela, może mnie przebada.
Gdy obie panie spotkały się w klinice
Ala powiedziała jej, że jest o swoich przypuszczeniach. Umówiły się na badania.
Badania potwierdziły ciążę .
Alicja była bardzo szczęśliwa.
Przy wieczornym grillu jedynym tematem była ciąża . Ojciec Michaela powiedział, że wszystko zrobi, aby ona ukończyła staż a żona jego poprowadzi ciążę tak, aby Ala czuła się dobrze.
Od samego początku, w klinice wszyscy byli zachwyceni
wiedzą i umiejętnościami Alicji. Potwierdziło się to wszystko o czym mówił
wcześniej Michael. On prawie piał z
zachwytu, jak młoda Polka, lekarz chirurgii świetnie sobie radzi przy toruńskim
stole operacyjnym w warunkach o wiele
gorszych niż tu w szpitalu w Houston.
Beata często rozmawiała na Skype z siostrą.
Przyznała się, że nowemu lekarzowi
wypaplała gdzie teraz aktualnie przebywa. Wie, że zrobiła źle, ale to tylko dlatego,
że chciała pochwalić się swoją mądrą i kochaną siostrą.
Alicja jak zawsze wspaniałomyślna
przebaczyła Beacie, którą bardzo kochała.
Po porannym obchodzie Maks zaprosił Beatę na kawę do
szpitalnej kafejki.
Chętnie się zgodziła.
- Chciałbym porozmawiać z tobą o Alicji.
- Maks daj spokój, nic nie wiem, nic ci
nie powiem, zresztą nie chcę rozmawiać na temat Alicji.
- Ze mną nie chcesz rozmawiać,
natomiast z Mariuszem chcesz, nawet powiem więcej, rozpływasz się
opowiadając o moim związku z Alicją.
Maks wręcz napierał na Beatę, aby
dała mu namiary na Alicję. Choć Beata nie potrafiła trzymać języka za zębami, teraz w ogóle nie chciała o tym słyszeć. Rozmowa nie szła w dobrym
kierunku, prawie się kłócili. Ludzie siedzący przy stolikach raz po raz patrzyli na tych dwoje.
- Jeśli mi nie powiesz, zadzwonię do kliniki w Houston i
tam uzyskam stosowne informacje.
Zresztą, mam paszport szwajcarski i
mogę pojechać do Stanów bez wizy. Kocham Alicję i ani ty, ani twój ojciec, ani
nikt inny nie zabroni mi jej kochać.
- Kochasz Alicję, a zrobiłeś dziecko
doktor Rojek. Z przekąsem powiedziała Beata.
- Nie zrobiłem żadnego dziecka Oldze,
to są wyssane z jej palca kłamstwa.
- Ok. Maks- skapitulowała Beata.
Zapytam się Alicji czy mogę podać jej
namiary. Jeśli wyrazi zgodę, dam ci jej amerykański numer telefonu.
Po trzech miesiącach od wyjazdu do Stanów, Maks pierwszy raz rozmawiał z
Alicją. Rozmowa początkowo się nie kleiła.
Kolejne rozmowy przez Internet były
bardziej naturalne. Maks opowiedział Alicji o Oldze, która jest na
zwolnieniu lekarskim i o tym, że nic go z nią nie łączy a
dziecko nie jest jego.
Alicja słuchała uważnie, czasami odpowiadała lakonicznie. Lubiła
patrzeć w ekran widząc jego twarz. Ona sama nigdy nie włączyła kamerki, mówiąc,
że jej nie ma. Maks i tak był szczęśliwy, że może słyszeć jej głos.
Nie powiedziała mu, że spodziewa się ich dziecka. Rozmawiali o
sprawach zawodowych, a gdy wchodził na tematy związane z relacjami osobistymi
delikatnie zmieniała temat.
Gdy zaproponował jej, że przyjedzie
ją odwiedzić, ona kategorycznie odmówiła spotkania się z nim tu w Houston,
tłumacząc, że nie przyjechała do Ameryki w celach turystycznych lecz tylko i
wyłącznie w celach zawodowych.
- Jesteś uparta, jak zawsze.
- Tak, w tym temacie jestem uparta odpowiedziała. Zresztą już niedługo kończę staż i wracam do Torunia.
- Tak, w tym temacie jestem uparta odpowiedziała. Zresztą już niedługo kończę staż i wracam do Torunia.
- Wrócisz do mnie Ala?
- Wrócę na pewno do Torunia odpowiedziała.
Nie chciała kontynuować dalej odpowiedzi, pożegnała się z Maksem i poszła spać.
Nie chciała kontynuować dalej odpowiedzi, pożegnała się z Maksem i poszła spać.
Maks siedział jeszcze długo przed
komputerem, gdzie na ekranie monitora była tapeta wykonana ze zdjęcia Ali. Choć
prawie nigdy nie płakał, teraz po
policzku poleciały mu łzy.
Ja ją tak bardzo kocham, dlaczego
wszystko spieprzyłem, dlaczego wszystko się bez przerwy pieprzy. Jak ona do mnie nie wróci to albo się zabiję, albo
wstąpię do zakonu. Tam chyba też potrzebują lekarzy. Będę się modlił i
pokutował za swoją głupotę.
Zadzwoniła komórka.
- Halo. Maks gdzie jesteś , zaczynamy
odprawę, a ciebie jeszcze nie ma.
- Tak, tak zaraz będę.
Cholera, zapomniałem o różnicy czasu.
Jak Ala idzie spać to tu jest rano.
Wskoczył do samochodu i jak tylko
mógł najszybciej zjawił się w szpitalu.
Po odprawie pogadał z Jivanem.
- Muszę ci oznajmić mój drogi przyjacielu, że już
niedługo Alicja wraca do Torunia.
- Tak? A co ty z tego będziesz miał?
- Głupi jesteś, z tobą już
teraz nie da się rozmawiać.
- Z tobą też nie. Nagrabiłeś sobie u Alicji i myślisz, że wróci do ciebie?
- Ja ją strasznie kocham Jivan.
- Tylko czy ona kocha ciebie, oto
jest pytanie?.
- Zrobię wszystko aby tak było.
- Nooo, ty zawsze robisz wszystko,
tylko to twoje wszystko jest odwrotnością tego co mówisz.
Pamiętasz jak kiedyś mówiłem, że
jeśli zrobisz jej krzywdę ona będzie płakała, ale i ty będziesz płakał.
- Pamiętam, wówczas w to nie wierzyłem
i się śmiałem, teraz wiem, że to prawda.
- Cześć idę na SOR. Bądź dobrej myśli
Maks, trzymam za ciebie kciuki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz