poniedziałek, 10 lutego 2014

Miłość silniejsza niż... cz.10

Następnego dnia odbyła się uroczysta kolacja u Leona Jasińskiego.
Była Elżbieta ze swoim synem, Beata i Alicja. 
Beata przywitała się z Jankiem jak ze swoim bratem. Alicja była  zachwycona stosunkami panującymi miedzy rodziną Elżbiety i rodziną Leona.
Beata rozdała wszystkim przywiezione prezenty. Pierwszy prezent otrzymał Janek, jako najmłodszy. Były to najnowsze gry komputerowe, praktycznie w Polsce jeszcze niedostępne. Potem prezent dostała Elżbieta. Dawanie prezentów kobietom jest trudną sztuką. Beata wybierając dla Elżbiety prezent miała problemy. Pani dyrektor szpitala, dobrze sytuowana, elegancka praktycznie ma wszystko.
Beata wręczyła jej pięknie zapakowany prezent. Elżbieta oczywiście od razu go odpakowała i prawie oniemiała z wrażenia.
Luksusowy zestaw wód toaletowych Jo Malone
    Jo Malone jest bardzo popularną kosmetyczką w Wlk. Brytanii, która stworzyła własną firmę kosmetyczną. Wykreowane przez nią zapachy cieszą się popularnością na całym świecie. Podobno  Madonna  kupuje je  w hurtowych wręcz ilościach.
Prezentowany kuferek zawierający 12 zapachów zamkniętych w 30 ml buteleczkach , to wydatek rzędu 1200 USD.
Elżbieta nie wierzyła własnym oczom. Chciała powiedzieć, że przecież kosztowało to prawie majątek, ale w pewnych kręgach towarzyskich nie mówi się o pieniądzach.
- Będę pachniała jak Madonna, z uniesioną broda powiedziała Elżbieta.
Alicja była szczególnie potraktowana przez Beatę.
- Gdybym wiedziała  wcześniej, że  jesteś moją siostrą pewnie prezent byłby inny.
Alicja otworzyła zapakowany prezent i oniemiała. Torebka St. Martin Hobo
Klasyczna i luksusowa, nie jest tak popularna jak torebki innych projektantów, stąd nie musi się zamartwiać, że ktoś w Toruniu będzie miał taką samą.  Poza tym, czekoladowy kolor, taki sam jak jej oczy  w połączeniu ze złotym ornamentem robi nie byle jakie wrażenie.
Alicja widziała tą torebkę na wystawie w firmowym sklepie. Ale cena była dla niej tak zawrotna, że  nawet o niej nie marzyła.
Elżbieta  bliżej obejrzała torebkę i dodała.
- Co tu więcej mówić, kobiety podobno lubią brąz…
Ostatnim obdarowanym był ojciec.
Otrzymał od córki ekskluzywne wieczne pióro i skórzany portfel.
A pani Sabinka, której nawet przez myśl nie przeszło, że może otrzymać prezent, dostała od swojej ulubienicy, którą wychowywała, piękną  jedwabną apaszkę i dobry telefon komórkowy.
- Sabinko, dla ciebie telefon, abyśmy były ciągle w kontakcie.
Ojciec był zachwycony postawą córki. Podziękował za swój prezent oraz za to, że pamiętała również o innych.
- Chyba nieźle musi ci się powodzić córeczko w Anglii.
- Tato, ja pracuję tam jako lekarz, nie jako salowa czy niższy personel medyczny. Mam oficjalny kontrakt. Anglicy cenią polskich lekarzy, przede wszystkim za wiedzę i praktyczne umiejętności.
     Po wyjściu z pracy Maks zadzwonił do Alicji z pytaniem gdzie jest.
- Jeśli jest ci potrzebna pomoc, to służę swoją osobą.
- Dziękuję odpowiedziała. Spotkamy się jutro.
Po godzinie dwudziestej trzeciej Elżbieta z Jankiem pożegnała  towarzystwo. Alicja jeszcze została.
Beata praktycznie nie odstępowała jej na krok.
- Dziewczyny, bardzo cieszę się, że świetnie się dogadujecie. Leon zaczął opowiadać  o swoich studiach i pierwszych dniach znajomości z Martą Szymańską. Ala chłonęła wszystko to co mówił. Mama nigdy nie opowiadała jej o swojej młodości, o studiach.
Może ze dwa razy przez całe  życie wspomniała o tym, że nie mogła się uczyć, bo medycyna to nie dla biedaków.
To nie prawda. Miała dwoje pracujących rodziców. Zresztą wówczas dostawało się stypendia socjalne. Ja ją tak kochałem, ona mnie rzuciła z dnia na dzień i znikła. Chciałem sobie zrobić coś głupiego, bo przecież miłość jest silniejsza niż rozsądek, ale ojciec opłacał moich kolegów, żeby mnie nie spuszczali z oczu. Brałem tabletki przepisywane przez ojca, bo był też lekarzem. Opuściłem się w nauce, chciałem rzucić studia.
- Tatusiu.  Podeszła do niego Beata i pocałowała go w policzek.
- Chirurgia Polska nie miałaby takiego wspaniałego lekarza.
Leonowi popłynęły po policzkach łzy.
- Dobrze, że odnalazła się Alicja i dobrze, że mam was teraz dwie.
Na usilne prośby Beaty, Alicja została u nich na noc.
- Przecież to również twój dom, twój dom rodzinny. Powiedział Leon.
- Jak chcesz, możesz się tu wprowadzić, oddaje ci mój pokój, albo ten drugi,  obok.
- Lepiej niech zostanie, tak jak jest. Będę tu zachodziła często do taty.
Umówiła się z ojcem, że jeszcze potrzebuje trochę czasu, aby oswoić się z tą sytuacją. Nie chcę, aby już jutro, czy pojutrze wszyscy o tym mówili. Copernicus to świetny szpital, pod wszystkim względami, organizacyjnym, medycznym i plotkarskim. Plotki rozchodzą się tu z kosmiczną prędkością. Wiadomość o Leosiu, który odnalazł po 35 latach swoją córkę będzie naprawdę pierwszą najważniejszą wiadomością, a za chwilę, będą tworzyć się spekulacje, dlaczego Szymańska znalazła się w tym szpitalu.
     Maks między operacjami zatelefonował do Alicji. Chciał usłyszeć jej głos, ale jednocześnie przypomnieć jej, że ją kocha ponad wszystko co jest na świecie.
     Alicję bardzo ucieszył telefon, który otrzymała od Maksa. Wiedziała od dawna, że miłość należy pielęgnować każdego dnia. Bycie ze sobą nie może być rutyną.  Każdego dnia w swoim partnerze należy odnajdywać coś nowego i utwierdzać go w przekonaniu, że naprawdę na nim mu zależy.

1 komentarz:

  1. powróciłam z nowym opowiadaniem na mojego bloga więc zapraszam wszystkich ;) http://szpitalalicji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń