Beata napisała do Alicji e-maila, że przyjeżdża do Polski na dwutygodniowy urlop. Bardzo chciałaby się z nią spotkać, a jeśli zajdzie potrzeba przemieszkać u niej. Przyjedzie oczywiście sama, bo jej chłopak nie ma wolnego. Stęskniła się za nią, jak za siostrą. Od kiedy ją poznała , wyjątkowo polubiła i ciągnęło ją do niej, do wspólnych rozmów, śmiechów i dzieleniem się smutkami.
W odpowiedzi Alicja napisała, że bardzo chętnie ją zaprasza, że ma dług wdzięczności, którego pewnie i tak nigdy nie spłaci.
- Maks, bardzo przepraszam, ale przyjedzie do mnie przyjaciółka z Anglii i chce przez tydzień tu zamieszkać.
- Co w związku z tym, mam się wyprowadzić,
- Mam ogromny dług wdzięczności, więc jakoś musimy to załatwić.
- Nie, nie wyprowadzę się. Wiem, że tu będzie bardzo ciasno, ale możemy wprowadzić się do mnie i wówczas dasz jej klucze od mieszkania i będzie w nim urzędować.
- Ona siedziała przy mnie bez przerwy. Nie będzie to wyglądało ładnie, jak zostawię ją samą. Myślę, że tak naprawdę przyjeżdża chyba tylko dla mnie. Nie może pogodzić się z ojcem, nie chce być u niego.
Temat opuszczenia mieszkania wałkowali kilka dni. Zawsze kończyło się kłótnią, później przeprosinami, co Maksowi cholernie się podobało.
Przed samym przyjazdem Beaty, Maks przyznał się Alicji, że przez cały czas się droczył na temat wyprowadzki.
- Alicja, nie śmiałbym wam przeszkadzać, tobie i twojej przyjaciółce. Mam przecież swoje mieszkanie i tam będę przez ten czas.
Ale przysięgnij mi, że pozwolisz mi tu wrócić.
- Zastanowię się - z radością odpowiedziała.
Alicja wyjechała po nią na lotnisko do Warszawy. Przy okazji załatwiła kilka spraw związanych ze świadectwem pracy i całkowitym przeniesieniem jej na etat do Torunia.
Witały się, jakby nie widziały się wieki. Beata z ogromną walizką, chyba większą od niej wzbudzała zainteresowanie.
- Co tam masz w tej walizce. Wracasz na stałe?
- Nie, tylko prezenty dla najbliższych i znajomych. Jutro ojciec wydaje kolację, więc będzie okazja żeby obdarować wszystkich prezentami od Beatki z Londynu.
- Jak się czujesz. Och co ze mnie za kretynka, wcześniej nie zdążyłam zapytać.
- Dobrze, wszystko dobrze. Lekarz nawet dał mi nadzieję, że będę mogła normalnie zajść w ciążę.
- Chcesz tego?
Nie, na dzień dzisiejszy nie chcę, ale kiedyś w przyszłości tak.
- Super. Bardzo się cieszę.
Odwiozła Beatę do willi ojca. Nie miała ochoty wchodzić do środka, ale Beata usilnie ją prosiła.
Leon czekał na córkę. Gdy zobaczył Alicję z Beatą bardzo się ucieszył.
- Wchodź Alicja, nie będziesz przecież stała na podwórku.
- Chodź, chodź, powiedziała Beata i wzięła ją za rękę.
To bardzo spodobało się Leonowi.
Sabinka oczywiście na pełnych obrotach przygotowywała kolację. Beata bez przerwy praktycznie coś mówiła do Alicji. Leon tylko wodził za nią oczami, a jak coś chciał powiedzieć, zawsze mu przerywała.
- Muszę chyba jednak pojechać do domu, jestem umówiona.
- Z Maksem? Zapytał Jasiński?
- Skąd pan wie, że z Maksem.
- Ja wiem wszystko, choć innym nawet przez myśl nie prześwituje, że jesteście parą.
Beata spojrzała na Alicję i zapytała, czy z Maksem Kellerem. Jeśli tak, to fajnie, przystojny i inteligentny facet, nawet pasujecie do siebie. Ty taka delikatna, krucha a on zawsze w stosunku do kobiet nadzwyczaj opiekuńczy.
- Nigdy mi nie mówiłaś o Maksie.
- Bo dopiero od niedawna się przyjaźnimy. Kiedyś iskrzyło między nami, nie mogliśmy się dogadać, nawet w sprawach służbowych.
Beata podeszła do Alicji i ją serdecznie uścisnęła.
- Cieszę się, że nie jesteś sama. Samotność zabija, wpędza w depresję, pustoszy mózg i skrzywia osobowość.
Leon patrzył na dziewczyny i nie mógł dłużej czekać. Miał to dopiero ogłosić jutro na uroczystej kolacji.
- Jesteście takie do siebie podobne. Bardzo się cieszę, że wreszcie się o tym dowiedziałem - pomyślał.
Beatko, muszę ci powiedzieć. Mam córkę , drugą córkę.
Leon podszedł do komody i wyjął z niej kopertę. To już nie domniemanie, a fakt. Wyniki badań mówią za siebie.
W pokoju zapanowała cisza, Alicja zbladła, Beata wytrzeszczyła na ojca oczy.
- Ty masz drugie dziecko?
- Nie drugie, odnalazło się pierwsze. Odnalazłem pierwszą córkę, o której nie miałem pojęcia, że istnieje.
Beata spojrzała na ojca, a potem na Alicję.
- Ala, czy ty słyszysz, co mówi mój rodzony ojciec? Tak sobie mi oświadcza, że ma dziecko, córkę.
Alicja prawie znieruchomiała. Myślała, że zaraz dowie się czegoś, czego naprawdę nie chciałaby usłyszeć.
- Zresztą, już mnie nic w życiu nie zaskoczy. Dobrze, że jestem dorosła i nie mieszkam z tatusiem.
Nalej nam wina, muszę ochłonąć. Powiedziała Beata do ojca i wzięła kopertę do ręki.
Otworzyła i wytrzeszczyła oczy jeszcze bardziej, niż wcześniej.
- Alicja jest twoją córką? Alicja jest moją siostrą?
Wzięła do ręki kielich i wypiła dużego łyka.
- Cholera. Powiedziała.
Zapanowała cisza, nikt z całej trójki nie mrugnął nawet powieką.
- Cholera. Łyknęła drugiego łyka.
- To fajnie, cieszę się. Krzyknęła z radości, jednym susem podbiegła do Alicji, rzuciła jej się na szyję i zaczęła ją obsypywać pocałunkami.
- Kurczę. Ala, jesteśmy prawdziwymi siostrami?
Alicja co prawda była mniej spontaniczna niż Beata, ale również zaczęła tulić się do Beaty.
Leon z wrażenia opadł na krzesło i też popił krwistego, czerwonego wina.
Alicji zaczęły płynąć łzy. Podobnie jak Beata cieszyła się, że ma siostrę, ale jednocześnie, że wreszcie odnalazła swojego ojca.
Świetne ;-)
OdpowiedzUsuń