Do szpitala z wypadku trafiło dwóch motocyklistów. Jeden po dwóch dniach zmarł, drugi operowany przez doktor Alicję Szymańską powoli dochodził do zdrowia.
Młody motocyklista, który nocą ścigał się ulicami Torunia wodził oczyma za doktor Szymańską. Gdy tylko nadarzała się okazja próbował ją podrywać.
- Pani doktor, po wyjściu ze szpitala zapraszam panią na obiad.
- Dziękuję, nie skorzystam z pana zaprosin. Nie mam czasu, nie przyjmuję dowodów wdzięczności nawet w postaci obiadów. Nie chcę i nie życzę sobie, żeby więcej pan mnie podrywał, bo źle się z tym czuję. Ja w szpitalu pracuję, a nie opiekuję się jednym, jedynym "dawcą", bo tak przecież was nazywają..
Do sali chorych wszedł doktor Keller.
- Jakiś problem?
- Tak, pani doktor nie chce umówić się ze mną na obiad.
- Upsss. To rzeczywiście problem, dla trzech osób.
- Dla trzech osób. Nie rozumiem?
- Lepiej żyć w nieświadomości, niż to wszystko zrozumieć.
-Alicja z Maksem wyszli z sali chorych.
Problem dla trzech osób? Alicja zapytała, co oznaczała jego odpowiedź.
Pierwsze - on ma problem, bo myślał, że wyrwie panią doktor na obiad, a potem...
- A potem.... No, będzie cię dalej podrywał, bałamucił.
Po drugie. Problem dla ciebie, że nie możesz przyjąć dowodu wdzięczności i jesteś ze mną.
A po trzecie. Zaraz wrócę do niego i zabiję rywala.
Ala, jestem o ciebie cholernie zazdrosny.
- Dzieci co tam? Zapytał przechodząc korytarzem Jasiński.
- Nic panie ordynatorze, konsultujemy stan psychiczny jednego z pacjentów.
- My jesteśmy chirurgami, zajmujemy się ciałem. Psychiką pacjentów zajmują się psychiatrzy, zadzwońcie po konsultanta.
- Ok, tak zrobimy.
Maks chciał ukradkiem skraść całusa Alicji, a ta patrząc mu w oczy powiedziała.
- Jesteśmy w pracy. Ukrywamy przed wszystkimi naszą miłość, a ty mnie chcesz całować na szpitalnym korytarzu.
- To wszystko przez ciebie, ty nie chcesz, aby ktokolwiek wiedział, że mieszkamy razem, że się kochamy, że wkrótce będziemy mieli dziecko.
- Jakie dziecko, przecież nie jestem w ciąży.
- Jeszcze nie jesteś, ale będziesz.
Ala, zalegalizujmy nasz związek jak najszybciej, błagam cię. Jak będziesz miała na palcu obrączkę, żaden facet nie będzie cię podrywał, jak np. ten, no ten z sali 15.
Idąc holem na spotkanie do sali konferencyjnej wziął ją za rękę. Oczywiście sokole oko Mariolki natychmiast to wychwyciło.
Prawie zsiniała z wściekłości.
- Wiesz, powiedziała do swojej koleżanki. Keller z Szymańską szli za rękę. Ma faceta w Warszawie a tu paraduje z Kellerem za rączkę.
- Mariolka i tak nie miałaś u Maksa Kellera żadnych szans, daj na luz.
W sali konferencyjnej zebrał się cały personel chirurgii. Ordynator poinformował o dostawie nowego sprzętu medycznego, przedstawił grafik badań na najbliższy tydzień.
Na zakończenie Maks poprosił o chwilę uwagi.
- Chciałem was wszystkich poinformować, to znaczy my z Alicją Szymańską, że zaręczyliśmy i za miesiąc będzie nasz ślub. Wstępnie wszystkich zapraszamy.
Nastąpiła chwilowa konsternacja. Nawet zaniemówiła z wrażenia sama Alicja. Jasiński wiedział o tym i czekał, aż wreszcie ogłoszą o tym innym pracownikom.
- Nasze gratulacje. Koledzy i koleżanki życzyli im wszystkiego najlepszego.
Gdy wszyscy udali się do swoich prac, Alicja zapytała Maksa.
- Maks, ślub za jaki miesiąc?
- Za miesiąc będzie sierpień, wszystko załatwiłem.
- Ale nie konsultowałeś tego ze mną.
- Skoro przyjęłaś zaręczyny byłem przekonany, że kiedyś się pobierzemy. A co nie chcesz?
- Chcę, ale dlaczego tak to załatwiasz, stawiasz mnie przed faktem dokonanym.
- Bo ty moja kochana, do wszystkiego poza szpitalem potrzebujesz trzystu lat. A człowiek może żyć najwyżej sto.
Po operacji, aby zregenerować siły zszedł w tajemne miejsce. Tam spotkał Jivana i Piotra.
- O, przyjaciel przyszedł, z przekąsem powiedział Piotr.
- A co nie?
- Powiedz więc, jak wy to robiliście, że nikt się nie kapnął, że jesteście razem? Powinniście być aktorami.
- Nic nie robiliśmy, tylko każdy z nas był sobą. Chodziliśmy przecież na wspólne imprezy razem z wami.
- No tak, ale nikt z was nic nie mówił o waszym miłosnym zaangażowaniu. Wszyscy w szpitalu mówili, że Alicja ma faceta w Warszawie, inni, że w Bydgoszczy. Może raz Mariolka coś napomknęła, że macie się ku sobie, ale tej plotkarki nikt nie chce już słuchać.
- Piotr, w czym widzisz problem? Włączył się do rozmowy Jivan.
- Nie ma problemu, ale mógłbyś cośkolwiek kolegom szepnąć, że jesteś zauroczony, czy zakochany w Alicji.
- W takim razie, dzisiaj po pracy zapraszam was do restauracji. Będziemy tam z Alicją i zrehabilitujemy się, za nasze wielomiesięczne milczenie.
Alicja nie była zadowolona z pomysłu spotkania w restauracji, ale nie chciała Maksowi robić wyrzutów.
Jivan i Alicja w ogóle nie pili, pozostali nie gardzili dobrymi trunkami.
Ewa Gajewska wcześniej tylko wiedziała, kto to jest Alicja Szymańska. Dzisiejsze spotkanie zbliżył te kobiety, poczuły do siebie ogromną sympatię.
Żegnając się, Ewa zaprosiła Alicję i Magdę Żelichowską na babskie spotkanie za tydzień.
Super opowiadanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńMam pytanie czy mogę dodać twój blog do mojej listy blogów
Lena miki 835
http://ala-maks.blogspot.com/
oczywiście, że możesz dodać. Miło mi. Ja też cię dodam. Pozdrawiam
Usuń