Alicja w siódmym miesiącu ciąży czuła się wyśmienicie. Kolejny pobyt na Mazurach korzystnie wpływał na jej samopoczucie. Nic dziwnego, powietrze na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego naukowcy zakwalifikowali do klasy A, czyli najwyższej. Ilość zanieczyszczeń w atmosferze nie przekracza poziomu dopuszczalnego wg dyrektyw UE. W raportach UE województwo warmińsko-mazurskie, podobnie jak podlaskie, uznane jest za najczystszy obszar Polski pod względem obecności substancji szkodliwych dla zdrowia
Irek oznajmił im, że musi w sobotę jechać do Świętej Lipki na mszę z udziałem biskupa.
Kellerowie nigdy nie byli w tej miejscowości, więc poprosili go, aby zabrał ich ze sobą.
Pani Hania również chciała pojechać, do tego świętego miejsca. Nie było to blisko, ale Alicja powiedziała, że da radę i bardzo, ale to bardzo chce tam jechać.
Wyjechali wczesnym rankiem, aby Irek mógł zdążyć na umówiona godzinę.
Gdy podjechali pod bazylikę, Alicja z Maksem oniemieli. Nigdy w życiu nie widzieli takiego cuda.
Święta Lipka - ta niewielka miejscowość znana już od XV wieku jako miejsce licznych pielgrzymek, położona jest w pobliżu Kętrzyna nad jeziorem Dejnowa. Co roku, ponad 100tys. turystów przyjeżdżających na Mazury, odwiedza znajdujące się tu Sanktuarium Maryjne. Z. powodu licznych grup pielgrzymów, Święta Lipka często nazywana jest "Częstochową Północy".
Jadąc od Reszla do Świętej Lipki podziwiali barokowe kapliczki drogi różańcowej, które ciągną się przez 6 km.
W skład kompleksu klasztornego wchodzi bazylika, krużganki i dom zakonny ojców jezuitów.
Na kościelny dziedziniec weszli przepiękną barokową bramą z pierwszej połowy XVIII wieku.
Największą atrakcją tej świątyni są barokowe organy z ruchomymi figurkami wykonane w 1721 r.
Na głównym ołtarzu znajduje się obraz Matki Boskiej Świętolipskiej.
Zachwycona Alicja poprosiła męża, aby wziąć przewodnika, by dokładnie opowiedział im o tej świątyni.
Przewodnik opowiedział im legendę o tym, jak powstała Bazylika, dlaczego tak piękną świątynię, godną największych stolic świata wybudowano właśnie tu, wśród bagien i lasów, na zupełnym odludziu. Legenda była przekazywana ustnie przez wiele pokoleń, a potem spisana w 1626 r, przez historyka Michała Ciaritusa.
W XIV wieku Matka Boska miała objawić się skazańcowi z Kętrzyna i poprosić o jej wyrzeźbienie, z Dzieciątkiem na ręku. Skazaniec dokonał tego w ciągu jednej nocy. Rankiem, kiedy strażnicy weszli, aby wyprowadzić go na egzekucję, zdumieli się na widok pięknej rzeźby i uwolnili skazańca. Ten po drodze do Reszla, skąd pochodził, znalazł piękną rozłożystą lipę i na niej umieścił figurkę. Tak bowiem w widzeniu poleciła mu uczynić Matka Boska. Pod lipą zaczęto się modlić, a Matka Boska zaczęła czynić cuda i uzdrawiać, np. przywracać wzrok. Wieści o tym rozchodziły się coraz szerzej. Mówiono, że obok lipy widziano klękające zwierzęta. Do drzewa pielgrzymowali wierni. Kilkakrotnie uroczyste procesje przenosiły figurkę do kościoła w Kętrzynie, skąd zawsze znikała, wracając na miejsce. Zbudowano więc kaplicę, obudowując drzewo w ten sposób, że jego korona wystawała ponad dach. Pielgrzymi przybywali tu po odpusty oraz w nadziei cudownego uzdrowienia chorób. Nawet mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern w 1519 r. pielgrzymował do Świętej Lipki boso. W czasach reformacji, kiedy w państwie pruskim zakazano kultu świętych, tłum zburzył miejscową kaplicę, ściął drzewo, a słynącą cudami figurkę wrzucono z pogardą do Jeziora Wirowego. Lipę pocięto na belki i zrobiono z niej szubienicę, którą postawiono w miejscu, gdzie wyrastała.
Na początku XVII wieku, po odzyskaniu swobód wyznaniowych przez katolików, Święta Lipka znalazła się w rękach jezuitów. Ci wznieśli kaplicę, umieszczając w niej kopię obrazu Matki Boskiej Śnieżnej. W 1685 roku jezuici podjęli ogromny wysiłek, aby przystosować bagienny teren sanktuarium do postawienia na nim nowej świątyni. W tym celu zniwelowano wzgórze, zasypano bagna i umocniono grunt palami olchowymi okutymi żelazem. Było to wielkie przedsięwzięcie, bez którego żadna wzniesiona tam budowla nie przetrwałaby do naszych czasów. Gotowy kościół został konsekrowany 15 sierpnia 1693 r. Wyposażanie jego wnętrza trwało z górą pół wieku, było dobierane z największym pietyzmem i zamawiane u najlepszych ówczesnych mistrzów kowalstwa, snycerstwa i rzeźby. Dzięki temu Święta Lipka w pełni zasługuje na miano perły baroku. Po kasacie zakonu, jezuici wrócili do Świętej Lipki w 1932 r. Jan Paweł II w 1983 r. nadał kościołowi w Świętej Lipce tytuł Bazyliki Mniejszej.
Wyposażenie świątyni jest oszałamiające. Ołtarz główny i boczne, kunsztownie wykonane tabernakulum, organy, freski w kościele i krużgankach, piękna kuta brama i inne liczne dzieła artystycznego kowalstwa, rzeźby wykonane z drewna i kamienia, obrazy na płótnie oraz wyroby złotnicze. Słynna brama składa się z precyzyjnie odtworzonych z blachy splecionych ze sobą liści akantu. W nawie głównej znajduje się imitacja legendarnej lipy, w której umieszczono figurkę Matki Boskiej wykonaną ze srebrnej blachy w 1652 r.
Kellerowie byli szczęśliwi, że tu przybyli. Alicja poszła do biura parafialnego i zamówiła mszę za to, aby jej dziecko urodziło się zdrowe oraz aby choroba, którą przeszła nigdy nie miała powrotu.
Dała spory datek w tej intencji.
Wracając do domu jeszcze raz jechali 6 km drogą, gdzie ustawione są kapliczki drogi różańcowej.
- Wiecie. Powiedział Maks.
My jeździmy i zachwycamy się kulturą innych krajów. A tu w Polsce mamy takie piękne miejsca, tu przyjeżdżają ludzie z całego świata, oglądać tą jakże piękną bazylikę. Podobno przyjeżdża tu najwięcej Niemców.
Po powrocie Alicja jeszcze zrobiła z panią Hanią spacer nad jeziorem. Potem zasnęła. Maks widząc jak Alicja śpi, nie chciał przerywać jej błogiego snu, z Irkiem i jego rodzicami siedzieli w ogrodzie i rozmawiali na różne tematy, w tym oczywiście medyczne.
Gdy Kellerowie wrócili do Torunia podzielili się z Elżbietą tym gdzie byli i co widzieli.
- Skoro tak jesteście zachwyceni, zaproponuję pracownikom szpitala wycieczkę do tej miejscowości. Mamy w tym roku spory budżet socjalny, więc taką wycieczkę mogę sfinansować.
- Uwierz Elżbieta, wszyscy będą zachwyceni i będą ci bardzo dziękować. Dopowiedziała Alicja.
Kolejne dni były bardzo pracowite. Groźny wypadek na przejeździe kolejowym obudził wszystkich lekarzy. SOR pękał w szwach. Wszyscy , którzy mogli się stawić w szpitalu, natychmiast przyjechali. Operacje były jedna za drugą. Maks już sam nie wiedział, ile tej nocy wykonał zabiegów. Praktycznie nie wychodził z sali operacyjnej.
Nocny dyżur trwał w nieskończoność. Dowozili coraz to nowych pacjentów. Leon Jasiński był głównodowodzącym. Nikt nie uskarżał się na zmęczenie. Wszyscy rozumieli się bez zbędnych słów.
Maks wcześniej miał trudny dzień, ale gdy dowiedział się o katastrofie natychmiast zjawił się w szpitalu. Również on uskarżał się na zmęczenie. W przerwie między operacjami pił kolejne kawy. Ostatnia operacja skończyła się w południe następnego dnia. Wykończony zdecydował się na powrót do domu własnym samochodem. Nie chciał trudzić Alicji, by po niego przyjeżdżała Ruszając ze szpitalnego parkingu nadał do żony sms.
- Zaraz będę, kocham was bardzo. Twój na zawsze Maks.
Kolejne dni były bardzo pracowite. Groźny wypadek na przejeździe kolejowym obudził wszystkich lekarzy. SOR pękał w szwach. Wszyscy , którzy mogli się stawić w szpitalu, natychmiast przyjechali. Operacje były jedna za drugą. Maks już sam nie wiedział, ile tej nocy wykonał zabiegów. Praktycznie nie wychodził z sali operacyjnej.
Nocny dyżur trwał w nieskończoność. Dowozili coraz to nowych pacjentów. Leon Jasiński był głównodowodzącym. Nikt nie uskarżał się na zmęczenie. Wszyscy rozumieli się bez zbędnych słów.
Maks wcześniej miał trudny dzień, ale gdy dowiedział się o katastrofie natychmiast zjawił się w szpitalu. Również on uskarżał się na zmęczenie. W przerwie między operacjami pił kolejne kawy. Ostatnia operacja skończyła się w południe następnego dnia. Wykończony zdecydował się na powrót do domu własnym samochodem. Nie chciał trudzić Alicji, by po niego przyjeżdżała Ruszając ze szpitalnego parkingu nadał do żony sms.
- Zaraz będę, kocham was bardzo. Twój na zawsze Maks.
(Legenda zaczerpnięta z przewodnika ''Swięta Lipka'' autorstwa Ireny i Henryka Dziadek)
Nudy
OdpowiedzUsuńKurde to są lekarzowe opowiadania czy jakies katolickie no ? Zawsze byly cudne opowiadania a teraz co ? Koościół
OdpowiedzUsuńA mi sie podoba :) Widzę, że i na blogi dotarła moda, żeby atakować Kościół
OdpowiedzUsuńA mnie się podoba. Maks i Alicja oprócz uprawiania seksu jeszcze żyją w normalnym świecie, zwiedzają Polskę i nie tylko. Byłem w Świętej Lipce i tam jest naprawdę cudnie. To nie tylko Kościół ale również Historia. Kto nie był powinien tam pojechać.
OdpowiedzUsuń