Po kilku tygodniach zaprosili do restauracji swoich ojców. Marysia została z babcią a Maciuś z opiekunką.
- Nie przez przypadek zaprosiliśmy was na to spotkanie. Po pierwsze już jesteśmy doktorami habilitowanymi, a po wtóre, chcieliśmy wam powiedzieć, że się pobieramy.
Gadatliwy Karkoszka senior zaniemówił, Jasińskiemu też odebrało mowę.
Michał podniósł kielich i wzniósł sam toast.
Skoro wy nie wznosicie toastu za naszą habilitację, ja go wznoszę.
- Alicjo, za naszą habilitację. Stuknęli się kieliszkami i wypili po łyku szampana.
Nie będziemy robili przedstawienia z klękaniem i dawaniem sobie pierścionków, bo nie jesteśmy młokosami.
- Tak, ja pierścionek od Michała dostałam wcześniej. Wyciągnęła do przodu rękę i pokazała pierścionek najpierw ojcu, później ojcu Michała.
- No Leon, cholera, pijmy za zdrowie naszych dzieci. Podnieśli wszyscy kielichy do ust i wypili toast wzniesiony przez Karkoszka seniora.
Michał nie wypowiadał się gdzie ma być i jaki ma być ślub. Wszystkie propozycje wychodziły od Alicji a on się na wszystko godził.
Zdecydowali się, że wezmą skromny ślub w Ciechocinku. Beata, pomimo zaawansowanej drugiej ciąży przyjechała na ślub Alicji. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, a najbardziej Marysia i Maciuś.
Alicja ze względu na syna zostawiła sobie nazwisko z poprzedniego małżeństwa i przyjęła nazwisko męża.
Po miodowym miesiącu, który spędzili ze swoimi dziećmi nad Morzem Adriatyckim pani Alicja Keller - Karkoszka i Michał Karkoszka serdecznie witani byli w szpitalu przez personel oddziału chirurgii oraz samą panią dyrektor Elżbietę Bosak.
- No nareszcie. Nie mogłam się doczekać waszego przyjazdu. Muszę was poinformować, że oddział chirurgii i transplantologii został podzielony na dwa oddziały. Ordynatorem chirurgii zostaje Michał Karkoszka, a transplantologii Alicja Keller- Karkoszka.
Michał jako pierwszy złożył żonie gratulacje awansu na wyższe stanowisko.
- Nie jest ci przykro, że teraz nie będę pod tobą? tzn. nie będę twoją podwładną.
- Nawet w sypialni pozwolę ci, abyś nie zawsze była pode mną. Szepnął jej do ucha.
- Michał, co tam szepczesz? Mów głośniej. W pracy nie ma tajemnic.
Skarciła go Elżbieta Bosak.
Alicja z Michałem tworzyli zgrany duet. Oddział transplantologii rozwijał się i wzbogacał o nową aparaturę.
W niedługim czasie po objęciu stanowiska ordynatora tego oddziału, Alicja zorganizowała międzynarodową konferencję naukową, na którą zaproszono wielu znakomitych profesorów, w tym sławnego, japońskiego transplantologa. Szpital Copernicus nie tylko był jednym z najlepszych szpitali w Polsce, ale dorównywał swoimi standardami szpitalom w Niemczech, Belgii, Francji i innych państw europejskich. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych również podziwiali poziom oddziału transplantologii szpitala Copernicus w Toruniu.
Przyjaźń Elżbiety Bosak z Krzysztofem rozwijała się. Był jej prawą ręką. Zdarzyło mu się nie jeden raz wyjść przed szereg i wykonywać rzeczy bez jej wiedzy. Tego bardzo nie znosiła. Była asertywna i początkowo delikatnie dawała mu do zrozumienia, żeby zaprzestał stosowania takich praktyk. Nie wiadomo, czy nie rozumiał tego, czy był pewny siebie, ale po kolejnym razie stanowczo przywołała go do porządku i uświadomiła mu, kto jest w szpitalu dyrektorem.
Bardzo ją przepraszał i obiecał, że wszystkie zamierzenia i poczynania będzie z nią uzgadniał.
Janek, syn Elżbiety znalazł wspólny język z przyjacielem matki. Tak jak poprzedniego partnera nienawidził, tak Krzysztofa tolerował i bardzo szanował.
Kiedy kończy sie to opowiadanie? I kiedy bedzie nowe :D
OdpowiedzUsuńPisz to opowiadanie jak najdłużej! Jest świetne! :)
OdpowiedzUsuńJest takie nudne juz ze masakra, daj cos nowego
OdpowiedzUsuńMnie się podoba :D Pisz dalej :P
OdpowiedzUsuńJa bym chętnie przeczytała coś nowego ;)
OdpowiedzUsuń