czwartek, 27 marca 2014

Miłość silniejsza niż... cz. 26

Alicja zdała egzamin specjalizacyjny z transplantologii,. Oprócz pracy na oddziale chirurgii podjęła również pracę naukową na uczelni medycznej w Bydgoszczy. Była tak dobrze zorganizowana, że miała czas na pracę, wychowywanie dziecka, spotkania towarzyskie i habilitację.
Michał również, tak jak Alicja rozpoczął pracę naukową na uczelni.  Często jeździli razem do Bydgoszczy na wykłady i zajęcia laboratoryjne. Wspólnie również napisali książkę na temat prowadzenia przeszczepów metodą domina. Karkoszka senior,  z wiekiem stał się bardziej opanowany, nie reagował spontanicznie na różne sytuacje jak kiedyś,  przed laty.
 Był dumny ze swojego syna. Nie mniej dymny był również Jasiński ze swojej córki.
Artykuły w czasopismach medycznych  dwóch autorów z Torunia ukazywały się systematycznie. Czasami były to artykuły wspólne, w większości jednak pisane przez każdego z osobna.
     Między Alicją a Michałem nie było rywalizacji, co bardzo rzadko zdarza się w kręgach lekarskich.
Dzielili się swoją wiedzą, wspólnie prowadzili badania, uzupełniali się.
- Wiesz, kiedyś mój ojciec mówił, że baba chirurg, to ani chirurg, ani baba.
- Znam to powiedzenie. Mój ojciec, dopóki nie poznał ciebie, również tak mówił.
- A teraz tak nie mówi?
- Teraz mówi, że baba chirurg to ani chirurg, ani baba oprócz tej twojej Alicji Keller.
- Wow. Uwierzył w jedną kobietę. To też się liczy.
     Ojciec Michała zaprosił swojego syna do restauracji na męskie pogaduszki. Rzadko mu się to zdarzało, zresztą Michał nie bardzo lubił jego  towarzystwo.
-Po kilku głębszych Karkoszka Senior zapytał syna.
- Michał, ty tak już do końca życia będziesz sam? Nie znajdziesz sobie partnerki?
- Będę sam, dopóki partnerka mi się nie oświadczy.
- Keller to może dobry chirurg, chociaż baba, ale baba jako baba to nie baba, no  chyba nie dla ciebie.
- Ojciec, daj spokój. Trochę za dużo wypiłeś. Nie wtrącaj się w moje  prywatne życie , jak ja nie wtrącam się w twoje.
A tak naprawdę z wiekiem mógłbyś się ustatkować. Kilkakrotnie słyszałem, że zaliczasz swoje studentki.
- A widzisz, jak młode lecą na moje walory?
- Jakie walory, na pozytywne oceny w indeksie staruszku. Kiedyś się doigrasz, że wylecisz z hukiem z uczelni.
- Ja wylecę, a kto mi to udowodni.
- Może  znajdzie się jakaś odważna. A może kiedyś te młode cię wykończą, jak zagrasz z nimi w słoneczko albo w butelkę.
- E tam, bawiłem się w to jak byłem młody.
- Teraz jesteś dziadkiem 10-letniej wnuczki a zachowujesz się jak gówniarz, co energia go roznosi.
Odwiózł pijanego ojca do domu, sam pojechał do Alicji.
- Fajnie, że przyszedłeś. Mam jakiegoś "doła"  i właśnie chciałam z kimś pogadać.
Maciuś już śpi, a ja plątam się po moim mieszkaniu jak kłębek włóczki szarpany przez niesfornego kota.
Nalał  w kieliszki wina. Siedzieli naprzeciwko siebie i rozmawiali o dzieciakach.
- Ile to już lat minęło jak się poznaliśmy?
- Sześć. A jak się polubiliśmy to pięć.
Marysia ma ponad dziesięć lat a Maciuś  prawie sześć.
- Nie myślałem, że wytrwam tyle lat samotnie wychowując dziecko. Dziadek umarł, a babcia Marysi czasami potrzebuje pomocy z mojej strony.
Teraz wiem, że tylko mogłem to przetrwać poznając ciebie.
- A ja ciebie. Przez prawie cztery lata włóczyliśmy się ze sobą jak nastolatki, tylko czasami trzymając się za rączkę.
- Ja pokochałem cię od kiedy zostałaś moim zastępcą. Była to miłość  platoniczna. Nie miałem odwagi ci o tym powiedzieć.
- Bałeś się, ty się bałeś? Ty przecież nikogo i niczego się nie boisz.
- Miłość to nie jest ktoś, ani coś, miłość to uczucie, którego nie wolno ranić.
- A ja  zakochałam się w tobie   trochę później. Walczyłam z tą miłością. Kiedyś myślałam, że kochać  można tylko raz.
Ale teraz wiem, że każda miłość jest pierwsza.
Przeniosła się na kanapę i usiadła obok Michała.
- Ta nasza miłość jest naprawdę prawdziwa, która dojrzewała latami i jest silniejsza od....
Zamknął jej usta pocałunkiem.
- Alicja, wyjdź za mnie. Proszę. Mamy dwójkę dzieci, razem będzie nam o wiele łatwiej je wychowywać.
- Tak, tego pragnę. Czekałam na tą propozycję od dawna. Myślałam, że to nigdy nie nastąpi, a jednak.
 
 
 
 

2 komentarze:

  1. Na samą myśl, że Alicja musiałaby całować się z tym obrzydliwym Karkoszka robi mi się niedobrze.
    Prywatnie Magda też musi się zmuszać do scen z Wojtkiem-kocim dziwadłem. Kota łatwiej mu się przytula niż kobietę. Nie ma tu akurat znaczenia jego homoseksualizm, o którym wszyscy w Warszawie wiedzą.

    OdpowiedzUsuń