wtorek, 10 grudnia 2013

Siostra oddziałowa cz. 78

Alicja była bardzo zapracowana i zaangażowana  w prowadzeniu swojej przychodni.
Częste wyjazdy Maksa do Szwajcarii i w woj. świętokrzyskie, gdzie wspólnie z Mironą prowadził dom opieki społecznej nie wpływały pozytywnie na samopoczucie ciężarnej Alicji. Wszystkie bóle, nawet omdlenia bagatelizowała, mówiąc, że to z przemęczenia.
      Zadzwoniła do Torunia Krystyna Keller, gdyż chciała porozmawiać z Maksem.
- Maks 5 dni temu wyjechał właśnie do Szwajcarii.  Kilkakrotnie z nim rozmawiałam przez telefon i mówił, że załatwia jakieś  bardzo ważne sprawy związane z kliniką.
     Krystyna Keller zaczęła miotać  się w dalszej rozmowie. Alicja od razu zrozumiała, że ktoś kłamie, albo jej mąż, albo teściowa. Maksowi wierzyła bezgranicznie.
- Czyżby ciągłe powtarzanie, że mnie kocha miało na celu uśpić moją czujność ? Zwierzała się swojej siostrze.
Przez kolejne dni Alicja odbierała lakoniczne SMS od męża, prowadziła z nim krótkie rozmowy telefoniczne. Nie pytała gdzie jest, czy jak mu leci czas w Szwajcarii.
     W nocy poczuła wyjątkowy ból w podbrzuszu. Zadzwoniła do koleżanki Magdy Żelichowskiej.
Miała dyżur w szpitalu, więc nie mogła do niej przyjechać. W pewnym momencie rozmowa się urwała. Spanikowana Żelichowska połączyła się z  Beatą, która  z Leonem pobiegła do domu Alicji.
Leon miał klucz wejściowy  zarówno do bramy wjazdowej, jak i domu córki.
Alicja leżała nieprzytomna, pościel była cała zakrwawiona.
Beata natychmiast wezwała  pogotowie, które przyjechało wyjątkowo szybko.
Akcja powiadamiania Piotra, Jivana, Sylwii i Elżbiety trwała błyskawicznie. Sylwia natychmiast przyjechała i zaopiekowała się  Wiktorią.
Ciąży prawie 5-miesięcznej, płci męskiej nie udało się uratować.
Wszyscy, a szczególnie Leon i Beata czekali na wybudzenie się Alicji z narkozy. Zastanawiali się, kto ma jej powiedzieć o tym, co tak naprawdę się stało. W tej, tak ważnej dla kobiety chwili, nie było przy niej jej męża.
- Ala, wszystko dobrze, powiedział Leon.
- Co ja robię w szpitalu?
- Wszystko dobrze. Poroniłaś, miałaś operację. Piotr wszystko robił, aby ja utrzymać, nie udało się.
- Alicja załkała. Nie wyobrażała sobie dalszego życia, bez maleńkiej istoty, którą nosiła pod swym sercem. Tak bardzo czekała na synka, a teraz, już nigdy nie weźmie go w ramiona, nie nakarmi, nie przewinie. Jej maleństwo nie zdążyło przyjść na świat a już z niego zeszło.
Nawet przez chwilę nie pomyślała o Maksie, jedynie dopytywała się o Wiktorię.
      Maks w Toruniu zjawił się dopiero za dwa dni. Kto go powiadomił,  Alicja nie wiedziała. Ona tego nie zrobiła.
Gdy wszedł do sali, w której leżała żona wyglądał na przygnębionego. Pocieszał ją, że wszystko zrobi aby wróciła do zdrowia, ale ona przyjmowała to obojętnie.
Po tym co się stało, Alicja bardzo się zmieniła.
Nie miała chęci rozmawiać ze swoim mężem na żadne tematy, ani o poronieniu, ani o swojej pracy, ani o jego interesach.
Gdzieś po około dwóch miesiącach, siedząc przy herbacie Maks powiedział Alicji, że musi znowu wyjechać. Tym razem nie skłamał, że jedzie do Szwajcarii, lecz, że jedzie załatwiać sprawy z Mironą.
- No cóż, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Powiedziała Alicja.
- Ala, co ty mówisz. Twoje insynuacje są niedorzeczne.
- To nie są insynuacje, to jest pewniak. Kochanka ojca jest obecnie kochanką syna. No cóż, jest atrakcyjna i niewiele starsza od ciebie.
Maksa zamurowało. Milczał.
- Czy już masz jakieś zobowiązania natury rodzicielskiej w stosunku do Mirony.
- Nie rozumiem.
- Czy to dziecko, które urodziła, jest twoim dzieckiem?
- Świat jest mały, Polska jeszcze mniejsza.  O twoim romansie z Mironą wiem od prawie dwóch lat.
Dostałam dwa anonimy na adres domowy, że współwłaścicielka rozbija mi moje małżeństwo.
- Anonimy powiadasz? I w to wierzysz?
- Tak wierzę. Odpowiedziała Alicja.
Tak naprawdę nie były to anonimy, a  listy podpisany przez pracownika domu opieki. Także przeprowadziła z tą osobą wiele rozmów telefonicznych. O ciąży Mirony dowiedziała się od niej samej.
- Ja straciłam dziecko, ty masz, z inną partnerką. Ale dla pewności  proponuję ci wykonać badania genetyczne, czy to ty jesteś ojcem.
- Tak, zrobiłem badania i to nie ja jestem ojcem jej dziecka. Chciała mnie naciągnąć.
- Żadna kobieta, która nie uprawia seksu z facetem nie  naciągnie go na ojcostwo.
- Nie mam jak się bronić, wielokrotnie uprawialiśmy ze sobą seks, ale był on niezobowiązujący.
Alicji zrobiło się przykro, że mąż o tym, że zdradzał ją z kochanką swojego ojca mówił tak swobodnie, nawet bez zażenowania.
- Chcesz rozwodu? Zapytała Alicja.
W tym momencie Maks głęboko się zaczął zastanawiać.
- A ty?
- Jeśli chcesz rozwodu, możesz złożyć pozew rozwodowy w sądzie, bez problemu go otrzymasz, ja ci nie będę utrudniała.
Ale od dzisiaj proszę wybierać, albo sypialnia, albo pokój na piętrze. Razem ze mną  nie będziesz dzielił łoża.
- To możemy zrobić dwa łóżka w sypialni. Chce być z tobą, a jeśli tak się już nie da to przynajmniej obok ciebie.
- Trzeba było wcześniej  myśleć głową, a nie inną częścią ciała.
Zabrała  swoje rzeczy z sypialni i poszła spać na piętro.
Alicja fizycznie doszła do zdrowia, natomiast psychicznie nie mogła pogodzić się ze stratą dziecka.
Były też symptomy, że już nigdy nie zajdzie w ciążę. Z resztą teraz dla niej było to zupełnie obojętne.
W ciągu kolejnego pół roku Maks załatwił wszystkie formalności związane ze sprzedażą swojej części domu opieki społecznej w województwie świętokrzyskim. Nabywcą nie była Mirona, nie uzbierała tyle pieniędzy, aby wykupić części należącej do Maksa. Będąc jego kochanką była wręcz przekonana, że w jakiś sposób omota go i swoją część przepisze na nią.  Romans jednak wydał się. Maks wybrał Toruń i pragnął naprawić relacje z Alicją.
     Profesor Florczyk dopiął swego i doprowadził Elżbietę  do Urzędu Stanu Cywilnego.  Zajęło mu wiele lat, być może pomógł im w tym Janek , który miał świetne układy z Krzysztofem.
Elżbieta była szczęśliwa, ale jeszcze większe szczęście okazywała jej matka. Pani Natasza, która zauroczona była kulturą osobistą  zięcia i z całego serca pragnęła, aby jej córka nie była sama

4 komentarze:

  1. To ostatnia część ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, jeszcze nie. Ale zbliżam się ku końcowi

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda bo opowiadanie jak serial ... tylko duzo lepszy scenariusz:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne opowiadani i szkoda ze to już prawie koniec. A potem szykuje się coś nowego czy nie? ;)

    OdpowiedzUsuń