Dzień po tragicznym wypadku samolotu w Berlinie Alicja sprawdzając swoje konto bankowe oniemiała z wrażenia. Otrzymała przelew na 500 tys. franków szwajcarskich od Gustawa Kellera na budowę przychodni specjalistycznej Alicji Keller.
Podobny przelew, lecz na kwotę 300 tys. franków szwajcarskich przyszedł na konto Alicji i Maksa Kellera. Było to konto założone specjalnie po to, aby gromadzić na nim pieniądze dla małej Wiktorii Keller.
Alicja w tym dniu kilkakrotnie sprawdzała swoje konto bankowe, nie wierząc co tam widzi.
Nie zawracała jednak tymi sprawami głowy Maksa, również nie dzieliła się tym z nikim, nawet ze swoim ojcem. Dopiero po pogrzebie , wyjeździe gości Alicja powiedziała o tym swojemu mężowi.
Po miesiącu, Krystyna Keller rozpoczęła postępowanie spadkowe. Maks kolejny raz musiał lecieć do Szwajcarii. W kancelarii notarialnej odczytano testament sporządzony przez Gustawa Kellera. Cały majątek w Szwajcarii był współwłasnością Gustawa i Krystyny Kellerów. W związku z powyższym Gustaw swoją część podzielił następująco.
1/4 części Gustawa przypadała Krystynie Keller, 2/4 synowi Maksowi Keller, 1/4 Alicji Keller.
Przy Alicji Keller był zapis, że w taki sposób chce zadośćuczynić wyrządzone jej krzywdy. Początkowo Alicja myślała zrzec się spadku, ale później stwierdziła, że pieniądze te przeznaczy dla swojej córki, a może w przyszłości dla dzieci, które pewnie będą jeszcze mieli.
Pozostałą własność należącą wyłącznie do niego, nie wyszczególnioną w testamencie zapisał dla Maksa Kellera.
O jakie dobra chodziło, tak naprawdę nie było wiadomo.
W testamencie również nie zabrakło zapisu, aby Krystyna i Maks Keller wspierali polski dom opieki społecznej w małej miejscowości w województwie świętokrzyskim i wspomagali Dominikę Klepowską
Kim była Dominika Klepowska nikt nie wiedział.
Krystyna Keller w polskich i szwajcarskich gazetach dawała ogłoszenia, że w związku z postepowaniem spadkowym poszukuje się osoby o nazwisku Dominika Klepowska. Niestety, mijały miesiące i nikt się nie zgłaszał.
Krystyna Keller była najmniej zainteresowana Dominiką Klepowską, jednakże chciała wykonać wolę swojego nieżyjącego męża.
Maks postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wszczął poszukiwania na własną rękę.
Najpierw rozpytał wśród rodziny. Odwiedził rodzinę ojca w Austrii, potem skontaktował się z rodziną w USA. Niestety, nikt o takiej osobie nie słyszał. Maks miał jednak inne odczucie. Wydawało mu się, że nikt o takiej osobie nie chce mówić.
Od brata z Austrii dowiedział się, że Gustaw kiedyś budował dom w Polsce. Ale nie wiadomo, czy tego domu już nie sprzedał.
Matka Maksa systematycznie wysyłała pieniądze na wskazany w testamencie dom opieki społecznej, jednak nie były to już takie pokaźne kwoty, zredukowała je do 20% dotychczas przelewanych pieniędzy.
Zbliżał się urlop , więc Maks z Alicja zdecydowali, że pojadą zwiedzać Góry Świętokrzyskie.
Alicja wolała morze, ale wybór miejsca na tegoroczny urlop nie był przypadkowy.
Zakwaterowali się w malowniczo położonym hotelu około 3 km od Chęcin.
Z tego miejsca wyjeżdżali w różne kierunki województwa świętokrzyskiego.
Po dwóch dniach pobytu pojechali odwiedzić dom opieki społecznej, który wspierał ojciec Maksa, obecnie Krystyna Keller. Nie umawiał się wcześniej, chciał zobaczyć wszystko to z zaskoczenia.
Wygląd domu wywarł na nich bardzo pozytywne wrażenie. Był spory, na 70 miejsc. W środku było bardzo czysto i funkcjonalnie. Szerokie schody, dwie windy dla osób i jedna towarowa, ładne sale mieszkalne 1 i 2 osobowe. Maks poszedł sam do dyrektora. Była to kobieta w wieku około 40 lat. Była ubrana na czarno, ale bardzo modnie. Zapytał o możliwość przyjęcia jego członka rodziny. Uzyskał bardzo wyczerpujące informacje. Pobyt w 1 osobowym pokoju kosztuje 3100 zł miesięcznie, w 2-osobowym pokoju kosztuje 2700 zł. Jest tu całodobowa opieka pielęgniarska, rehabilitacja, opieka lekarska i duszpasterska.
Na plakietce którą nosiła pani dyrektor domu opieki widniało nazwisko Klepowska Mirona.
Po dłuższej rozmowie Maks się przedstawił.
- Moje nazwisko Maks Keller. Jestem synem Gustawa Kellera. Pani go zna?
- Tak oczywiście, bardzo dobrze. Jednak jestem bardzo zaskoczona, Gustaw nigdy mi nie mówił o tym, że ma syna i to dorosłego syna.
Gustaw? Pomyślał Maks, - byli po imieniu?
Dawno go u nas nie było i jakoś dziwnie urwał się z nim kontakt. Obiecywał, że przyjedzie na 16 urodziny mojej córki, ale nie przyjechał. Nie przyjechał również na jej pogrzeb.
- Mojej córki? Maks wypowiadając te słowa zaczął się jąkać.
- Pani dyrektor, przywieźli pościel, trzeba podpisać dokumenty przewozowe.
- Przepraszam pana, obowiązki mnie wzywają. Ale jeśli chciałby pan porozmawiać to proszę przyjechać do mnie do domu. Mieszkam w Kielcach. Podała mu swoją wizytówkę.
- Ja jestem tu z moją żoną i córką.
- To proszę przyjechać ze swoją rodziną. Będę na państwa dzisiaj czekała.
Jutro jest sobota, to może jutro, jeśli państwo dzisiaj nie mają czasu.
- Oczywiście, przyjedziemy jutro, około godziny jedenastej.
- Będę na państwa dyspozycji.
Maks wychodząc z budynku zobaczył na ścianie marmurową tablicę z napisem.
Prywatny Dom Opieki Społecznej Gustawa Kellera i Mirony Klepowskiej.
Maks zrobił komórką zdjęcie.
Wychodząc z budynku rozejrzał się za Alicją. Nigdzie jej w pobliżu nie było. Zadzwonił do niej na komórkę i dowiedział się, że są z Wiktorią w restauracji na obiedzie. Było to blisko, więc Maks poszedł tam na piechotę.
- Maks, co jest? Mąż, który za chwilę miał dostać zawału poprosił o wodę,
Po wypiciu zamówił sobie coś do zjedzenia.
- Ala, muszę ochłonąć.
- Widzę, że jesteś biały jak ściana, co się stało.
Podał jej komórkę i kazał zobaczyć ostatnie 2 zdjęcia.
Alicja patrzyła i nie wierzyła własnym oczom.
- Mamo, ja też chcę zobaczyć.
- Jedz obiadek. Pokazała małej zdjęcie, ale Wiktoria takimi zdjęciami nie była zainteresowana.
- Jutro jedziemy do Kielc. Poznasz kochankę mojego ojca. Nie jest to jednak żadna Dominika Klepowska.
- Maks, zaniepokoiła się Alicja. Ty się dobrze czujesz?
- Na tyle dobrze, że wiem co mówię, poza tym nic innego nie wiem.
znam przypadek, że ktoś rozdysponował połowę swojego majątku, nie przewidując, że za kilka tygodni zginie w wypadku. Podoba mi się opowiadanie i podziwiam cię za ciekawe wątki
OdpowiedzUsuń