Wiktoria, uczennica III klasy szkoły muzycznej zaczęła odnosić pierwsze sukcesy. Gra na fortepianie była dla niej tak ważna, jak oddychanie, czy jedzenie.
Tylko na samym początku mama pomagała jej w ćwiczeniach i układaniu ręki na klawiaturze. Sama chętnie ćwiczyła, czasami Alicja musiała odganiać ją od instrumentu.
Wszystkim mówiła, że będzie wielką pianistką. Nauczycielka, która ją prowadziła była swoją uczennicą zachwycona. Dziadek Leon był wpatrzony w swoją wnuczkę, jak w obrazek. Jak tylko miał wolny czas odwoził ją i przywoził ze szkoły muzycznej, chodził z nią na koncerty do filharmonii. Czasami bez wiedzy nauczycielki, grała zupełnie inne utwory, niż te, które objęte były programem nauczania.
Alicja widziała w swojej córce swoją kopię. Ona, jako uczennica szkoły muzycznej robiła to samo, co jej córka.
Pierwsze zmagania konkursowe były ogromnym przeżyciem zarówno dla Wiktorii, jak również dla jej rodziców, a szczególnie dziadków. Ze Szwajcarii przyleciała nawet Krystyna Keller.
Ogłaszając wynik mała Wiktoria przyjęła go ze spokojem. Bardziej podekscytowani byli rodzice i dziadkowie no i oczywiście ciocia Beata.
Tyle ciepłych słów, które usłyszała Alicja o swojej córce po konkursie wycisnęło Alicji łzy z oczu.
Od tej chwili, podobnie jak jej matka, również ona widziała w swojej córce pianistkę. Potrafiła ją sobie wyobrazić już jako dorosłą, z osiągnięciami. Nie dzieliła się tym z nikim. Córce natomiast powtarzała, że tylko ciężką pracą można coś naprawdę osiągnąć i zawsze przy różnych okazjach, składała jej życzenia, aby nigdy nie zmarnowała talentu danego przez Boga.
Dopiero teraz Maks dowiedział się, jak ciężko musiała pracować w dzieciństwie jego żona, aby nauczyć się tak świetnie grać.
Alicję praca i córka pochłaniała ją bez reszty.
Wiktoria była bardzo ułożoną dziewczynką. Kiedyś w szkole omawiali państwa Unii Europejskiej.
Wiktoria w wielu tych państwach była. Sama nauczycielka była zdziwiona, że nigdy wcześniej o tym nie opowiadała. A tego, że ma babcię w Szwajcarii, wszyscy jej zazdrościli. Ona jak dorosła odpowiadała, że to przecież nie jej zasługa, że babcia mieszka w Szwajcarii.
Po wielu latach Sylwia zaszła w ciążę. Jedynie Alicja wiedziała, że nie stał się cud, lecz po prostu In vitro. Siostra oddziałowa początkowo nikomu nie mówiła, że jest w ciąży. Dopiero, jak jej kształty wyraźnie były zaokrąglone Orda pochwalił się Maksowi i Wileckiemu.
- Wiesz. Powiedział Maks do Alicji.
- Ordowie będą mieli dziecko.
- Wiem już od samego początku.
- To dlaczego nic nie mówiłaś?
- Bo faceci to więksi plotkarze, niż kobiet. Zresztą nie moją rolą było obwieszczenie wszystkim, że Sylwia jest w ciąży.
- Długo czekali na dziecko.
- To ich i wyłącznie ich sprawa. Ale cieszę się razem z Sylwią.
- Daniel może wreszcie będzie trzymał się żony a nie szukał pocieszenia w ramionach innych kobiet.
- Powiedział to ten, który trzyma się żony i nie ma skoków na bok. Odpowiedziała Alicja.
- Ala, miałem skoki na bok kilka lat temu, ale zrozumiałem, że to był największy błąd mojego życia.
Czy do końca życia mi będziesz wypominała. Jest nam razem cudownie, przeprosiliśmy się, wybaczyłaś mi, więc błagam, nie wracaj więcej nigdy do tamtej beznadziejnej sprawy.
Był przekonany, że Alicja będzie drążyła stary temat jego romansu z Mironą. Niestety, Alicja nie miała takiego zamiaru ani chęci do rozrywania zagojonych w sercu ran.
W szpitalu Copernicus ogłosili konkurs na ordynatora oddziału chirurgicznego. Kiedyś Maksowi marzyło się być ordynatorem, teraz nie miał zamiaru. Alicja mając swoją przychodnię w ogóle nie myślała, aby zajmować w szpitalu takie stanowisko. Pracowała na oddziale chirurgii jedynie dlatego, że prosiła ją to Elżbieta. Przychodnia przynosiła dobre dochody. Lekarze, których zatrudniała byli bardzo zadowoleni ze swojej szefowej, choć była wyjątkowo wymagająca.
Leon nie musiał pracować dodatkowo u Alicji, ponieważ zarobki, jakie osiągał w szpitalu były wystarczające na jego życie i rybackie pasje. Czasami w przychodni Alicji pracował, jeśli musiał kogoś zastąpić. Swój wolny czas wolał poświęcić wnuczce. Wówczas powracał do przeszłości i nadrabiał te lata, których nie mógł spędzać z Alicją.
To już koniec?
OdpowiedzUsuńCzy szykuje się jakieś inne opowiadanie po tym ? ;D
OdpowiedzUsuńmyślę, myślę nad czymś nowym, choć po tak długim okresie przywiązałam się do "Siostry oddziałowej". To przecież temat rzeka i można pisać, pisać i pisać
UsuńCzy to juz epilog ?
OdpowiedzUsuń