czwartek, 16 stycznia 2014

Miłość silniejsza niż... cz. 1

Na oddział chirurgii w Szpitalu Copernicus w Toruniu została zatrudniona nowa lekarka, Alicja Szymańska. Była młoda, zdolna, empatyczna i nie interesowała się mężczyznami. Za to mężczyźni wodzili za nią oczami, niestety bezskutecznie.
- Maks, jak ci się pracuje z nową panią  chirurg? Zapytał przyjaciela Jivan.
- Super.
- O widzę, że jesteś dzisiaj wyjątkowo wylewny.
- To niemożliwe, żeby taka ładna kobieta, mądra, uczynna nie potrzebowała przy swoim boku  
  obecności mężczyzny.
- Może jest po jakiś przeżyciach, traumie?
- Po jakich przeżyciach, jakiej traumie? Ona jest lekarzem, o ile mi wiadoma samotna, od zawsze  
   samotna.
  Ale widzisz Jivan, ja jestem też sam, po przeżyciach. Iwona,  dla której kiedyś byłem całym światem wyjechała do Anglii z pierwszym lepszym facetem.
- Pewnie nie byłeś  dla niej całym światem, jedynie epizodem, niewielkim epizodem.
- Tak mówisz?
- Wiem co mówię.
- To znaczy, że ja rozpaczałem tylko po niewielkim epizodzie?
- Nie wiem po kim rozpaczałeś, ale od kogoś,  kogo się kocha,  nie odchodzi się.
Maks się głęboko zastanowił nad słowami przyjaciela. Rzeczywiście, gdyby mnie kochała, nie poleciałaby na innego faceta- pomyślał.
- Jivan, to znaczy, że nie powinienem więcej myśleć o Iwonie?
- Przyjacielu drogi, nie wiem co powinieneś. Myśleć, nie myśleć.
   Najlepiej jak będziesz myślał o pracy i nie spóźniał się, bo wszystkich to wkurza, a najbardziej Jasińskiego i tą nowa panią  doktor, to znaczy Alicję.
Maks popatrzył na Jivana.
- A ty skąd masz takie wiadomości?
- Z pierwszej ręki.
Rozstali się. Maks wsiadł do swojej pięknej nowej toyoty, Jivan nacisnął na pedały swojego rowerka.
     Jasiński w gabinecie Elżbiety razem rozmawiali o pracy chirurgów, stanie sprzętu medycznego na salach operacyjnych i o swoich dzieciach.
- Moja Beata źle zrobiła zostawiając wszystko i wyjeżdżając do Anglii.
- Jest dużą dziewczynką i wie co robi. Odpowiedziała Elżbieta.
- Wiesz, wkurza mnie Maks, ciągle się spóźnia.
- To z nim porozmawiaj, jesteś jego bezpośrednim przełożonym.
- Raz, jak mu zwróciłem uwagę, to mi odpowiedział coś bardzo niesympatycznego, związanego z Beatą. Od tamtej pory nic nie mówię, nie chcę, żeby sprawy rodzinne wiązał ze służbowymi.
- A co powiedział?
- Że jak mam problem ze swoją córką, to niech nie przenoszę  swojego rozgoryczenia na oddział
Następnego dnia Elżbieta przyszła rano na oddział chirurgii, chciała poczekać na spóźniającego się Maksa, aby zwrócić mu uwagę. Niestety nie miała ku temu okazji, bo Maks już wcześniej był na oddziale.
Jeszcze kolejne dni przychodziła przed rozpoczęciem pracy doktora Kellera, ale niestety, zawsze był przed czasem.
- Leoś, widzę, że jesteś nieobiektywny. Przecież Maks zawsze jest w pracy na czas, nigdy się nie spóźnia.`
- Elżbieta, nie wiem, ale zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest wyjątkowo punktualny. Nie tylko przychodząc do pracy, ale na wszystkie spotkania, badania, konsultacje jest zawsze pierwszy.
- To super, uśmiechnęła się Elżbieta. Bądź obiektywny.
Widząc poirytowanie Leona powiedziała, że uważa ustną skargę na doktora Maksa Kellera za niebyłą.
- Myślisz, że....
- Leoś, nic nie myślę, ale weź się w garść i trzymaj zespół chirurgów w ryzach.
        Po godzinie 15-tej Alicja wychodząc natknęła się na Maksa.
- Zastanawiałam się właśnie, kto przyjeżdża taką nówką toyotą, a to doktor Maks Keller.
- Miałem odłożone pieniądze na wesele, ale do niego nie doszło, więc kupiłem sobie nowe auto.
- Inwestycja niezła, choć mniej trwała, niż małżeństwo, dobre, kochające się małżeństwo.
Podszedł do Alicji i zapytał, czy coś wie właśnie na takie tematy.
- Pewnie, wiem bardzo wiele. Chciała dopowiedzieć, że dlatego nie wiąże się z żadnymi facetami, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język.
- Pani doktor jest bardzo tajemnicza.
- Wyznaję zasadę, że im mniej o mnie wiedzą tym są zdrowsi i ja jestem zdrowsza.
- To pani naprawdę musi tryskać zdrowiem. Alicja Szymańska to temat tabu. Uśmiechnął się..
- I o to w tym wszystkim chodzi, szanowny  kolego.
Gdy Maks zapalił swoje auto, zapukała do niego w szybę.
- Przepraszam, nie wiesz może, kto ma do wynajęcia mieszkanie? Mieszkam w hotelu lekarskim, ale tam mi nie odpowiadają warunki.
- Wiem. Ale powiem jak wypijesz ze mną    kawę.
- Dobrze, gdzie i kiedy. Dla mnie pasowałoby dzisiaj, to znaczy teraz.
Maks i Alicja byli po pracy, mieli wolne popołudnie, więc od razu z parkingu pojechali do kawiarni na toruńską Starówkę.
Ona zamówiła sobie kawę, on herbatę.
Rozmawiali bardzo długo o różnych rzeczach, niestety nic nie mógł wyciągnąć na tematy osobiste  Alicji, poza tym, że potrzebuje mieszkania.
- Wiesz, mam nowiutkie, bardzo duże mieszkanie. Mieszkam w nim sam. Trochę go już urządziłem, ale potrzebna mi pomoc kobiety.
- Przepraszam, chcesz mi zaproponować, abym zamieszkała z tobą?
- To nie byłoby złe.
- Myślałam, że mam do czynienia z poważnym kolegą z pracy, a nie naciągaczem na zamieszkanie we wspólnym mieszkaniu.
Maks próbował odpowiedzieć, że jest poważnym, że nie jest żadnym naciągaczem, ale nie dała mu dojść do słowa.
Nie wypadało jej obrazić się jak małolata i wyjść z kawiarni, więc zaproponowała zmianę  tematu.
Gdy dopiła  kawę, powiedziała, że już musi iść i chciała się pożegnać.
- Alicja, przepraszam, że tak jakoś z tym mieszkaniem wyszło. Ale ja naprawdę mam mieszkanie do wynajęcia. Są to dwa pokoje z kuchnią, praktycznie tu w pobliżu. Jeśli chcesz, możemy tam podejść i zobaczysz go. Kilka tygodni temu  wyprowadziłem się z niego, bo teraz mam inne, większe. Myślałem o jego sprzedaży, ale nie miałem czasu iść do biura nieruchomości. Jeśli rzeczywiście chcesz, możesz w tym mieszkaniu zamieszkać. Będziesz robiła tylko opłaty, nie chcę na nim zarabiać.
- Chyba ci nie wierzę.
Stanął przed nią  i patrząc maślanymi oczami powiedział.
- Uwierz. Nie kłamię.
- Ok, powiedziała Alicja, to może jutro obejrzę to mieszkanie.
Umówili się następnego dnia. Dał jej adres, wytłumaczył jak może tam dojechać ze szpitala lub dojść z hotelu lekarskiego.


2 komentarze: