czwartek, 22 sierpnia 2013

Siostra oddziałowa cz. 1



Na wojskowym lotnisku w Warszawie premier wita  żołnierzy powracających z Iraku. Wśród nich  jest kilka kobiet, przede wszystkim lekarzy i pielęgniarek. Dziękując za oddaną służbę  odznacza ich medalami.
Sylwia Matysik jest jedną nich. Młoda, energiczna, niebieskooka blondynka w mundurze moro wygląda jak modelka.
Przypinając do munduru krzyż zasługi premier podaje tej drobnej kobiecie rękę i składa gratulacje ku chwale ojczyzny.
Sylwia salutuje i odpowiada" ku chwale ojczyzny". Jest bardzo szczęśliwa. Po pierwsze, że dwuletnia misja dobiegła końca, że wszyscy, którzy wyjechali wrócili do kraju. Po drugie, że za swoją służbę na misji została uhonorowana krzyżem zasługi. Przecież jest jeszcze taka młoda, ma 32 lata, pracuje dopiero 8 lat, w tym dwa lata na  żołnierskiej misji.
Jutro pożegna się z kolegami i koleżankami z jednostki i wróci do swojego ukochanego szpitala Copernicus w Toruniu.
W dniu, w którym wraca do Torunia dzwoni do szpitala i melduje dyrektor  Elżbiecie Bosak, że jest gotowa do pracy.
Następnego dnia czekają na nią koledzy i koleżanki z transparentem "Sylwia, witaj w domu". Choć jest twardą kobietą rozczula się. Kolejno wita się z lekarzami , pielęgniarkami ,  ze wszystkimi pracownikami. Korki bezalkoholowego szampana strzelają jeden po drugim. Przemówienie ordynatora Leona Jasińskiego, kończącego się słowami " Sylwia, jakoś szpital funkcjonował, ale czuło się na każdym kroku brak  ciebie" zostanie jej w pamięci na zawsze.
     Po dwóch dniach Sylwia wpada w wir pracy. Ma wrażenie, że nigdy stąd nie wyjeżdżała.
Jest jej wszędzie pełno, rozsyła pozytywną energię zarówno do personelu jak i pacjentów.
Po tygodniu zostaje wezwana do dyrektora..
Bez czepka, który nosi na sali operacyjnej, z poprawioną fryzurą weszła do gabinetu dyrektor Bosak.
- Wiesz Sylwia, ja stawiam na młodych, zarówno lekarzy jak i pielęgniarki. To młodzi pracownicy nie  wypaleni zawodowo, są  energiczni i chętni do pracy. Chciałabym, abyś została  siostrą oddziałową bloku operacyjnego i chirurgii.
- Ja? Dlaczego ja?
- Bo jesteś taka, o kim mówię. Jesteś zorganizowana, energiczna, elastyczna, potrafisz zarządzać i dobrze organizować warsztat pracy. Choć jesteś młoda, masz już spore doświadczenie zawodowe.
Myślę, że już się zgodziłaś - zaśmiała się pani dyrektor.
Nie będziesz żałowała, skorzystasz też finansowo.
- Oczywiście zgadzam się.
Argument ekonomiczny jest bardzo ważny pani dyrektor, ale nie tylko dlatego się zgadzam. Pani potrafi sprawiedliwie oceniać pracę ludzi i to co usłyszałam bardzo mi pochlebia.
Będę starała się sprostać  oczekiwaniom dyrektora, choć wiem, że nie jest to łatwe.
- Cieszę się bardzo.
- Ja również pani dyrektor. Dziękuję za zaufanie.
     Sylwia wyszła z gabinetu dyrektora bardzo zadowolona, choć też lekko oszołomiona.
- Cześć Sylwia, co u ciebie?
- Wszystko dobrze, a u ciebie Maks?
- U mnie po staremu. Chyba wkrótce oblejemy twój awans.
- Skąd wiesz o moim awansie? Czy w tym szpitalu są jakieś podsłuchy, że wszystko rozchodzi się w mgnieniu oka.
Zbliżył się do niej, nachylił i szepnął, aby nikt inny nie słyszał.
- Maks Keller wie wszystko, przed nim się nic nie ukryje.
Spojrzała na niego swoimi wielkimi oczami i serdecznie się uśmiechnęła.
- Wiem ci to ja, wiem Maksie Keller, z radością odpowiedziała.
- To kiedy Sylwio spotkamy się, by uczcić twój awans na siostrę oddziałową, tzn. na oddziałową?
- Nie dzisiaj i nie jutro. Jak dostanę wypłatę, bo jestem spłukana.
- Nasza ty królowo, my, męski personel lekarski zaprasza cię dzisiaj na kolację do restauracji.
- Co takiego?
Nie protestuj, musisz wyrazić zgodę, bo inaczej porwiemy cię siłą. 
- To zgadzam się, jeśli nie pozostało mi nic innego.
- Świetnie, czekam swoją limuzyną na Łaziennej o godzinie 18:00.




2 komentarze: