piątek, 2 sierpnia 2013

Wiktoria cz. 5 Opowiadanie o Maksie i Alicji


 
 
Chirurg z pasją - Alicja Szymańska
 
 
 
Michael  i Alicja byli najlepszymi przyjaciółmi. On zapoznawał ją ze swoimi znajomymi, przyjaciółmi, kolegami  i  koleżankami. Wspólnie organizowali wycieczki, zwiedzali Houston, stan Teksas i Arizonę . Niektórzy deklarowali, że chcieliby kiedyś przylecieć  do Polski i zobaczyć kraj matki Michaela, którym on był zafascynowany.

Alicja była zauroczona  Ameryką, infrastrukturą, niepowtarzalnymi krajobrazami. Czuła się w Houston dobrze, ale tęskniła za Polską.
Sześć miesięcy upłynęło bardzo szybko. Alicja była już w bardzo zaawansowanej ciąży.
W wieczornej rozmowie ze swoim ojcem powiedziała, że chciałaby przedłużyć pobyt w Ameryce. Ojciec bardzo się tym zdenerwował i zapowiedział jej, że po nią przyjedzie i siłą przywiezie do Polski.  Był przekonany, że Alicja  chce pozostać w Houston na stałe.
Po zakończeniu stażu Alicja  otrzymała stosowny certyfikat. Przesłała kopię swojego certyfikaty na adres  e-mail ojca. Leon bardzo się z tego cieszył, był dumny ze swojej córki. 
Napisała również do ojca, że przez kolejne dwa tygodnie nie będą się kontaktować, bo otrzymała w nagrodę dwutygodniową wycieczkę po Stanach. Tu go skłamała . Chciała swoim przyjazdem do kraju  zrobić wszystkim niespodziankę.  Uzgodnili, że jak tylko będzie wracała do Polski da znać a oni będą na nią  czekać na lotnisku w Warszawie. Akurat, będziecie na mnie czekać. Nie lubię takich ceremonii. Zrobię wam  fajną  niespodziankę, a nawet dwie.  Pomyślała Alicja.
Następnego dnia Leon pokazał certyfikat w szpitalu.
- Wiedziałam, że Alicja skończy staż z wyróżnieniem, tylko na nią mogłam liczyć - powiedziała z uśmiechem Elżbieta i puściła Leosiowi oczko.
- Moja krew pomyślał, no i trochę upartej Marty.
Dzień przed odlotem Alicji do Polski rodzice Michaela urządzili w swojej willi wieczór pożegnalny. Przyszło wiele osób, w tym narzeczona Michaela.
Prezenty jakie otrzymała Alicja od swoich amerykańskich przyjaciół bardzo ją cieszyły. Nie spodziewała się, że oprócz tego , że wiele się nauczy, skończy staż, doszlifuje język jeszcze zdobędzie nowych przyjaciół. Wszystkich zapraszała do odwiedzenia Polski.
Na lotnisko zawiózł ją Michael ze swoją narzeczoną.
- Alicja, zaprosisz nas na swój ślub?
- Jaki ślub?
- No twój z ojcem dzidziusia, które nosisz w brzuszku.
Alicja  zamiast odpowiedzieć zadała podobne pytanie Michaelowi.
- A wy mnie zaprosicie na swój?
- Pewnie. Odpowiedzieli jednym głosem.
     Sylwia włączyła telewizor. W wiadomościach TYN mówili, że polski samolot przymusowo wylądował w Monachium, gdyż na jego pokładzie zaczęła rodzić kobieta. Poród był przedwczesny i skomplikowany, dlatego kapitan samolotu zdecydował wylądować w Monachium. Gdyby samolot  lądował w Warszawie byłoby za późno i  zarówno matka jak i dziecko mogłoby nie przeżyć.
     Wiadomości te powtarzały wszystkie  polskie stacje telewizyjne. 
W pokoju dziennym na oddziale chirurgii włączony był telewizor. Leon przechodząc korytarzem usłyszał  wiadomość o lądowaniu samolotu w Niemczech. Sam nie wie dlaczego, przykuło to jego uwagę. Nie lubił telewizji, zawsze twierdził, ze telewizja” ogłupia”.
Ponieważ Alicja od kilku dni nie dawała znaku życia, intuicyjnie pomyślał, że to może być ona.
 Poszedł do swojego gabinetu,  połączył się z LOT  w Warszawie. Dowiedział się, że kobietą jest Polka lecąca z Houston.  Zadzwonił natychmiast do Eli i zakomunikował jej, że zaraz u niej będzie.
Wszystkie swoje przypuszczenia opowiedział Elżbiecie. Początkowo ona patrzyła na niego, jakby spadł z księżyca, czy urwał się z choinki.
- Leoś nie pitol głupstw, masz obsesję na punkcie Alicji.
 Leon jednak napierał, aby Elżbieta mu pomogła wyjaśnić do końca to o czym mówił.
Zadzwonili do Ambasady Polskiej w Berlinie. Ambasada  potwierdziła, że kobietą, która rodziła dziecko w samolocie jest Alicja Szymańska zamieszkała w Toruniu.
Elżbieta z Leonem zdecydowali  lecieć do Monachium samolotem. Po dłuższej rozmowie zmienili decyzję i pojechali samochodem. W szpitalu, aby uśpić czujność pracowników przede wszystkim  Beaty i Sylwii, które nie  potrafią trzymać języka za zębami, powiedzieli, że  wyjeżdżają   na sympozjum naukowe do Offenburga.
Gdy wsiedli do samochodu Elżbieta zapytała Leona, jak to jest możliwe, że wpadł na taki dziwny pomysł, że to może być jego córka.
Leon początkowo nie potrafił , ale po chwili zastanowienia powiedział do Elżbiety.
- Wiesz, od kiedy mam w sobie część wątroby Alicji czuję, że jestem trochę nią. Zdarza mi się, że myślę tak jak ona. Choć nigdy mi nie powiedziała o swojej ciąży, czułem, że wkrótce  na świecie pojawi się nowy członek naszej rodziny. Nie potrafiłem jej zapytać o to, aby jej nie ranić. Wiem, że ona kocha Maksa, choć czasami zaprzecza. Nie chciałbym, żeby jej dziecko wychowywało się bez ojca, tak jak ona . Kocham ją bardzo i wydaje mi się, że jestem z nią 34 lata, niestety dopiero niecałe dwa lata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz