
Maks
zadzwonił do Szwajcarii. Mama bardzo się ucieszyła, że w końcu się odezwał.
- Mamo, mamy córeczkę, ma na imię Wiktoria. Ma już dwa tygodnie.
- Mamo, mamy córeczkę, ma na imię Wiktoria. Ma już dwa tygodnie.
- No to w XXI wieku wiadomości rozchodzą się wyjątkowo w żółwim tempie,
zaśmiała się mama. Ale dobrze, że doszły.
Śliczne
imię, i chyba wiem dlaczego ją tak nazwaliście.
- Tak mamo,
masz rację. To nasze zwycięstwo, miłość zwyciężyła.
Rozmawiał z nią dobre pół godziny.
- Maks, a mogę
przylecieć do was, zobaczyć moją wnuczkę?
Bardzo chciałabym ją poznać no i pogratulować
Alicji, że jest taka dzielna i po tak ciężkiej operacji zdecydowała się na
dziecko.
Wyczuła zawahanie w jego
głosie.
- Przylecę
sama, ojciec wyjechał służbowo na trzy
tygodnie do Japonii.
- Alicja, czy
może przyjechać moja mama, chce zobaczyć naszą
Wiktorię?.
- Oczywiście,
niech przyjedzie, przecież to też jej wnuczka.
Matka Maksa
bardzo się ucieszyła, że Alicja wyraziła zgodę. Za trzy dni była już w Toruniu.
Nie absorbowała swoją osobą nikogo, pomagała Alicji jak tylko mogła. Gotowała posiłki, sprzątała, prała, prasowała
i czuwała przy łóżeczku małej, gdy zachodziła taka potrzeba.
W prezencie
dla małej przekazała sporą sumę pieniędzy.
Nie mam Alicjo
numeru twojego konta, więc muszę
prezent dać w kopercie.
Ale masz
numer mojego konta zaśmiał się Maks.
Wręczając Alicji kopertę z pieniędzmi powiedziała, że
ona, jako mama Wiktorii będzie wiedziała na co je wydać.
Alicja była zdziwiona,
że właśnie te pieniądze przekazuje jej a nie swojemu synowi. Zarumieniła się
speszona. Dziękujemy bardzo. Decyzję na co przeznaczymy te pieniądze będziemy podejmować razem z Maksem.
W związku z
tym że Krystyna Keller była na miejscu,
Maks poprosił Alicję, aby przygotować przyjęcie dla przyjaciół.
Oni nie mogą
się doczekać, wszyscy chcą przyjść na pępkowe, nie odpuszczą nam.
Zaprosili
więc Leona, Beatę, Sylwię, Jivana z Ewą
i dzieciakami, Elżbietę, Piotra.
- Mamo, gdzie
się tak wystroiłaś, gdzie znów wychodzisz? Zapytał Janek.
- Idę do Maksa
i Alicji na imprezę tzw. pępkowe.
- Fajnie, ja
też tam idę.
- A ty po co?
Zapytała matka.
- Idę, bo
chcę.
- Do Maksa i
Alicji oglądać ich dziecko?
- Nie oglądać
ich dziecko, tylko poznać się z córeczkę mojego przyjaciela i idola.
- Ale tam będą
same dorosłe osoby, przyjaciele Maksa i Alicji.
- No wiem,
właśnie dlatego tam chcę iść. Też jestem dorosły.
- Synu, czy ty
dobrze się czujesz?
- Tak mamo,
idę do Maksa, bo dobrze się czuję.
- Nie pojmuję
.
- Niestety, czasami
życie jest takie niepojęte.
- Janek, nie
pójdziesz ze mną dopóki nie powiesz mi dlaczego tak naprawdę chcesz tam iść .
- Maks jest
moim przyjacielem. To on przekonał mnie, że na
świecie są ciekawsze rzeczy niż rozrabianie, przeskakiwanie przez płot
stadionu, podpalanie szafek
nauczycielce, palenie papierosów. On
miał czas posiedzieć ze mną i porozmawiać w kawiarni przy szklance soczku,
pograć ze mną w piłkę i tenisa. On zaprowadził
mnie kiedyś na nefrologię i tam poznałem Olę,
która namówiła mnie bym zdawał na medycynę.
I- co z tego?
- No i to z
tego, że w przyszłości będę lekarzem,
jak Maks.
- Może lepiej
by zabrzmiało, jakbyś mówił, nie jak
Maks, tylko jak mój ojciec , matka i
babcia.
- Dobrze mamo,
skończ to gadanie.
A tak
naprawdę, to chcę powiedzieć, że będę chirurgiem, dobrym chirurgiem jak Alicja i Maks.
Cały Toruń
wie, że najlepszym lekarzem w szpitalu Copernicus no i w całym
Toruniu
jest Alicja Szymańska. A ona jest kobietą Maksa, więc i z nią muszę
się
zaprzyjaźnić. Zresztą, pamiętam ją, jak
jej delikatne, anielskie dłonie zszywały moje czoło, wtedy, kiedy pobiłem
się z Mirkiem Lisem.
- A skąd ty
masz takie wiadomości synku?
- Z rankingu w
Internecie. Sam na swoim blogu „Toruńscy
lekarze” zadałem takie pytanie.
-Przepraszam. Od drzwi mówiła Elżbieta.
- Dzisiaj przyszłam z moim synkiem. Nie chciał mnie wypuścić samej z domu, uczepił się mojej spódnicy i powiedział, że pójdę jak go zabiorę ze sobą.
- Dzisiaj przyszłam z moim synkiem. Nie chciał mnie wypuścić samej z domu, uczepił się mojej spódnicy i powiedział, że pójdę jak go zabiorę ze sobą.
Oczywiście
Elżbieta opowiedziała całą rozmowę z
synem jak również o Internetowym
rankingu na najlepszego lekarza w szpitalu Copernicus.
- No pewnie
wtrącił Janek, najlepszym lekarzem w
Copernicusie, jak również w całym Toruniu jest dr Alicja Szymańska.
Wszyscy
zaczęli bić brawo.
- Chcę dopowiedzieć, że najlepszym chirurgiem w Toruniu jest Alicja Szymańska, mama Wiktorii
Keller, czyli mojej córki i przyszła żona Maksa Kellera.
Ona nie
tylko jest najlepszym lekarzem, ale i bohaterem. Pewnie połknęła bakcyla
latania, gdy skakaliśmy razem ze spadochronem. Nawet rodzić zaczęła w
przestworzach a skończyła w szpitalu w Monachium.
Upsss. Maks
ugryzł się z język.
Krystyna
Keller oniemiała z wrażenia.
- W Szwajcarii, w telewizji mówili, że polski samolot przymusowo lądował w Monachium, bo na pokładzie samolotu zaczęła rodzić kobieta i nie mogli sobie z tym poradzić.
Podeszła do Alicji i pocałowała ją w czoło.
- Nie miałam pojęcia, że to mówili o tobie i mojej wnusi. A Maks mi o niczym nie powiedział.
- W Szwajcarii, w telewizji mówili, że polski samolot przymusowo lądował w Monachium, bo na pokładzie samolotu zaczęła rodzić kobieta i nie mogli sobie z tym poradzić.
Podeszła do Alicji i pocałowała ją w czoło.
- Nie miałam pojęcia, że to mówili o tobie i mojej wnusi. A Maks mi o niczym nie powiedział.
W salonie
zapanowała cisza. Maks błagalnym wzrokiem popatrzył na Alicję.
- Chcę zabrać
głos powiedział Jasiński.
Wszyscy
myśleli, że Leon również będzie się użalał nad tym, że nic o tym nie wiedział,
ale on podniósł kieliszek z szampanem i zaproponował toast za zdrowie Wiktorii i
jej rodziców.
Alicja miała zakazane cokolwiek robić. Pani Krystyna
zaczęła podawać gorący posiłek. Pomagała jej Beata, również i Sylwia włączyła
się do obsługiwania gości.
Oprócz
szampana było czerwone wino, ciasto,
herbata, kawa, trzy rodzaje sałatek, szparagi, mus z borowików i kotlety sojowe specjalnie przygotowane z myślą
o Jivanie, pieczona kaczka nadziewana jabłkami .
Biesiadowanie
nie miałoby końca, gdyby nie fakt, że Maks przeprosił wszystkich
i poszedł kąpać
małą.
Alicja
serdecznie żegnała gości. Chciała, aby Beata jeszcze chwilę została, ale ona
dzisiaj umówiona była z Mariuszem, więc szybko się pożegnała i wyszła.
Po wyjściu gości Maks zakończył kąpiel,
nakarmił maluszka i położył do łóżeczka. W domu zapanował błogi spokój, tak
potrzebny teraz Alicji. Gdy wrócił do
salonu, Alicja zmęczona z wypiekami na twarzy spała na kanapie. Przeniósł ją do
sypialni, przystawił do czoła termometr. Za kilka sekund termometr pokazał
temperaturę 37,5 stopni.
- Organizm
walczy. Alicja jest zmęczona, niech śpi powiedział Maks do swojej mamy. - - Ona
musi dojść do siebie.
- Maks,
chciałabym, abyś był dla Alicji zawsze dobrym partnerem, może w przyszłości
mężem. To co ona zrobiła dla ciebie jest nieocenione. Nie tylko mówię o
Somalii. Ona naprawdę cię kocha.
- Wiem mamo,
ona nie tylko mnie kocha, ale
także nauczyła mnie jak kochać
drugiego człowieka. Od niej się dowiedziałem, co to jest prawdziwa miłość.
Jest piękna,
mądra, skromna, odważna i tak wiele w życiu przeszła. Nigdy się nie
poddawała. Czym sobie na to zasłużyłem?
Epilog
Rodzicami chrzestnymi została Beata i Jiwan. Kilka miesięcy później Alicja i Maks zalegalizowali swój związek. Tworzyli szczęśliwą rodzinę. Po trzech latach urodził im się syn. Maks szalał ze szczęścia i wszystkim powtarzał, że ród Kellerów i nazwisko nie zaginie. Rodzicami chrzestnymi małego Kellera był Michael i Sylwia. Po odejściu Leona na emeryturę, Maks wygrał konkurs i objął stanowisko ordynatora chirurgii. Alicja pomimo, że poświęcała się wychowywaniu dzieci pracowała, znalazła czas na naukę i habilitację. Po kilku latach uzyskała tytuł profesora nauk medycznych. Beata poszła w ślady siostry. Po założeniu rodziny stała się stateczną żoną i matką trójki dzieci, podnosiła kwalifikacje, zrobiła doktorat i drugą specjalizację. Beata Dąbrowska na balu lekarzy została okrzyknięta najpiękniejszą lekarką miasta Torunia. Daniel Orda pomimo intensywnej rehabilitacji nigdy już nie stanął za stołem operacyjnym jako chirurg. Był anestezjologiem i uzyskał specjalizację jako lekarz rodzinny. Założył Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej finansowany przez NFZ. Sylwia została jego żoną i matką bliźniaków. Iza Wanat całkowicie skończyła z narkotykami. Wspólnie z Elżbietą Bosak pisały wnioski o dofinansowania projektów z UE. Szpital Copernicus stał się najlepszym szpitalem w Polsce. Państwo Kellerowie, Gajewscy, Orda, Dąbrowscy i Wanatowie często spotykali się poza szpitalem na różnych imprezach okolicznościowych. Na jednym z takich spotkań Beata opowiedziała, jak to w Sopocie, gdzie była na konferencji lekarzy przypadkowo spotkała Olgę Rojko z synkiem. Jak to Beata, zakochana w dzieciach opowiadała o pięknym , podobnym do swojej matki chłopcu, jego pięknych oczach no i ciemnej skórze. Mówię wam, zakończyła rozmowę, ten syn Olgi to pomieszanie Słowianki z Somalijczykiem, ale z tej mieszanki dziecko piękne.
Leon Jasiński dziadek pięciorga wnucząt poza emeryturą dzielił się swoją ogromną wiedzą ze studentami medycyny, studium ratownictwa medycznego oraz studium pielęgniarstwa. Do Torunia coraz częściej zaglądał mąż Elżbiety Bosak. Szpital w Belgii, w którym pracował mąż Elżbiety oraz Szpital Copernicus podpisały umowę dotyczącą wymiany stażystów zdobywających specjalizacje zawodowe. Janek i Ola po ukończeniu studiów medycznych w Warszawie i odbyciu stażu naukowego w Belgii podjęli pracę w Szpitalu Copernicus w Toruniu.
Opowiadanie na podstawie serialu Lekarze. Zdjęcie jest własnością TVN- oficjalna strona Lekarzy
Leon Jasiński dziadek pięciorga wnucząt poza emeryturą dzielił się swoją ogromną wiedzą ze studentami medycyny, studium ratownictwa medycznego oraz studium pielęgniarstwa. Do Torunia coraz częściej zaglądał mąż Elżbiety Bosak. Szpital w Belgii, w którym pracował mąż Elżbiety oraz Szpital Copernicus podpisały umowę dotyczącą wymiany stażystów zdobywających specjalizacje zawodowe. Janek i Ola po ukończeniu studiów medycznych w Warszawie i odbyciu stażu naukowego w Belgii podjęli pracę w Szpitalu Copernicus w Toruniu.
Opowiadanie na podstawie serialu Lekarze. Zdjęcie jest własnością TVN- oficjalna strona Lekarzy
Bardzo fajne opowiadanie! Napiszesz jeszcze jakieś?/Asia
OdpowiedzUsuńświetne :D czytałam kiedyś twój komentarz i cieszę się, że powstało całe opowiadanie
OdpowiedzUsuńBoskie to opowiadanie :D
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam jeszcze raz i na pewno jeszcze nie raz tu wrócę. Rozbawiło mnie jak Sylwia i Beata wkurzały Olgę opowiadając o "dzieciach" Maksa. Cała fabuła jest świetna :D
OdpowiedzUsuńPs. mam taką radę, jak piszesz dialogi kolejne wypowiedzi zaczynaj od myślników. Tak jest przejrzyściej ;)
dzięki za radę. Zastosuję
Usuń