Alicja zadomowiła się u Sylwii na stałe. Nie wyobrażała
sobie mieszkać gdzie indziej. Nie wchodziły sobie w drogę, każda żyła swoim
życiem, swoimi sprawami. Jeśli któraś zaobserwowała, że druga ma „doła”
stawiała na stole śmieszną figurkę alpinisty wspinającego się po górach z
napisem „Chcę pogadać”?
Nigdy się nie zdarzyło, żeby któraś odmówiła. Siadały w
salonie , zapalały świeczki i rozmawiały, rozmawiały, rozmawiały,
czasami do północy albo jeszcze dłużej. Prawie zawsze włączały cichą muzykę.
- Maks krąży wokół ciebie jak satelita, zagadnęła Sylwia.
Czy ty tego nie widzisz?- Nie zauważyłam. Dużo przebywamy razem, bo prawie zawsze razem operujemy. Lepiej z nim się dogaduję niż z Danielem.
Atmosfera na chirurgii jest naprawdę fajna. Tam w Warszawie tacy młodzi jak ja byli zawsze na uboczu. Cieszyli się, jak asystowali przy poważnych operacjach. O samodzielnym operowaniu mogli sobie tylko pomarzyć. Profesor to był ktoś, doktor to taki tam sobie do pomagania, a zwykły lekarz na stażu, to, to po prostu stażysta i koniec.
- A jeśli chodzi o Daniela, to się nie przejmuj. Małe psy szczekają, duże nie muszą. Jeszcze musi się wiele uczyć by dorównać tobie i Maksowi.
Alicja opowiedziała Sylwii, że ostatnio często na swojej trasie biegania spotyka Maksa. Przyznał się, że zmienił trasę, bo nad Wisłą jest przyjemniej .
Sylwia wcześniej nie wiedziała, że Maks biega, ale być może wcześniej się tym nie chwalił. Mieszka zupełnie w innej części miasta. Zresztą teraz coraz więcej mężczyzn po trzydziestce biega, bo chcą jak najdłużej utrzymać dobrą kondycję fizyczną.
Sylwia długo nosiła się z zamiarem zapytania Alicji, co ją skłoniło do przyjazdu do Torunia.
- Czy ty pytasz to od siebie, czy Maks cię o to prosił?
- Jak nie chcesz nie odpowiadaj. Musisz jednak wiedzieć, że nie działam na niczyje zlecenie.
Alicja podkurczyła nogi, na twarzy wymalował jej się smutek. Opowiedziała Sylwii, że Krzysztofa poznała na uczelni, wtedy kiedy była studentką. Po zdaniu u niego egzaminu na ocenę celującą, co praktycznie dla niektórych graniczyło z cudem, zaproponował jej stanowisko asystentki. Przyjęła, bo chciała podreperować budżet rodzinny. Nie ukrywała, że Florczyk przedłużył jej śmiertelnie chorej mamie kilka lat życia i za to była mu bardzo wdzięczna. Po skończeniu studiów i rozpoczęciu stażu na Lindleya stosunki między nią a Florczykiem coraz bardziej się zacieśniały. Wszystkie artykuły, które pisała do czasopism medycznych nigdy by nie były opublikowane, jeśli były firmowane nazwiskiem Szymańska. Dał jej do zrozumienia, że jeśli będą to wspólne artykuły autorstwa prof. Florczyk i dr Szymańska na pewno trafią do druku.
- No cóż, takie są realia polskie.
Po śmierci mojej mamy zaproponował mi wspólne zamieszkanie. Chciałam wyprowadzić się od ciotki, z którą wcześniej mieszkałyśmy z mamą i szybko przystałam na jego propozycję. Czułam, że go kocham.
- Ile lat znasz profesora Florczyka?
- Jakieś dziesięć, ale ze sobą mieszkaliśmy około sześciu lat. I dopiero jak z nim zamieszkałam połączyły nas stosunki damsko-męskie.
- Nie miałaś nigdy innego faceta?
Alicja chwilę pomyślała. Odpowiedziała, że miała kolegów, kumpli, ale faceta do łóżka nie. Jedynym jej mężczyzną był Krzysztof.
- O matko, to patologia.
- Chyba wierność, przynajmniej kiedyś tak na to mówili.
Choć Krzysztof w klinice i środowisku warszawskim uchodził za bawidamka i podrywacza, nigdy go tak nie postrzegała. Prawdopodobnie, natychmiast po studiach zostawiła go narzeczona i wyjechała z kraju, on nigdy potem nie związał się z żadną kobietą. Alicja zawsze była przekonana, że jest jego miłością. Zawsze, do chwili, gdy w Toruniu zobaczyła go całującego się z jej koleżanką, z którą razem pracowały.
- Z twoją koleżanką?
- Tak, z moją koleżanką.
- A to Afonso. Skomentowała Sylwia.
- Jak to zobaczyłam, myślałam, że mi serce pęknie. Nie dałam jednak po sobie poznać.
Zostawiłam klucz w recepcji , siadłam w samochód i pojechałam do domu. Tam spakowałam rzeczy, które zmieściły mi się do samochodu i i wyjechałam z Warszawy. Najpierw pojechałam do swojej przyjaciółki do Włocławka, a w poniedziałek z samego rana przyjechałam do Toruniu.
Zostawiłam mu kartkę, życząc wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia z Renatą.
- Dyrektorka tak bez problemu przyjęła cię do pracy.
- Wcześniej kilkakrotnie telefonowała do mnie i prosiła, abym przyjechała do Copernicusa. Podobno spodobałam jej się, jak operowałam panią Nataszę. Świetnie też zna warunki pracy młodych lekarzy w warszawskiej klinice.
- Dyrektor Bosak potrafi docenić ludzi. Pamiętam, ta operacja to był koncert chirurgiczny. Wszyscy o niej mówili przez kilka tygodni. Maks piał z zachwytu no i teraz się cieszy, że tu z nami jesteś.
- A myślisz, że Florczyk cię szuka?
- Wydzwaniał do mnie i słał sms przez dwa dni. Zmieniłam numer telefonu i już mnie nie znajdzie. Nie mam chęci z nim rozmawiać i nie chcę z tym człowiekiem mieć nic do czynienia.
Sylwia i Alicja w szpitalu służbowo nie były od siebie zależne. Natomiast prywatnie coraz bardziej się do siebie zbliżały, jakby były swoimi siostrami. Żadna z nich nie pozwalała nic złego mówić na drugą. Pomagały sobie jak tylko zachodziła taka potrzeba.
Jednak zawsze wiedziały, gdzie jest granica poufałości i szanowały swoją prywatność. Ustaliły dyżury sprzątania w mieszkaniu, robienia większych zakupów, nie sprowadzania gości, którzy zakłócają spokój.
Sylwia coraz częściej spotykała się z Ordą. Byli ostrożni, nie chcieli, aby widywano ich razem.
Bo pielęgniarka i lekarz, to tak sobie. Jeździli często do Ciechocinka, tam w tłumie kuracjuszy byli anonimowi.
Sylwia lubiła towarzystwo Daniela, nawet zapisali się razem na kurs tańca towarzyskiego, by Daniel przy Sylwii na parkiecie czuł się swobodniej.
Taniec dla Sylwii był czymś ważnym. Jako dziewczynka i nastolatka tańczyła w klubie tańca towarzyskiego. Jak słyszała muzykę to nogi same jej chodziły. Choć może nie miała znaczących osiągnięć w tej dziedzinie sztuki, to kilka medali i pucharów miała schowane w szafie.
Muzyka klasyczna i opera była dla niej większą pasją, niż taniec. Przy muzyce się relaksowała. Od wielu lat nie opuściła żadnego Europejskiego Festiwalu im. Kiepury w Krynicy Zdroju.
Rano, idąc do pracy Alicja o mało nie zemdlała.
- Alicja co jest, chwyciła ją za rękę Sylwia.
- Krzysztof.
Nie wypadało uciekać.
Florczyk podszedł do niej i poprosił o chwilę rozmowy.
Sylwia przeprosiła ich i skierowała się w kierunku wejścia na SOR.
- Wczoraj dowiedziałem się, że pracujesz w Toruniu, więc postanowiłem przyjechać i zabrać cię z powrotem do Warszawy. Załatwiłem ci upragniony staż na nad specjalizację.
Alicja nie chciała z nim rozmawiać ani o stażu, ani o tym co wydarzyło się w Bydgoszczy, ani o niczym innym.
- Zostaw mnie proszę w spokoju. Wiem, że wiele możesz, ale tu w Toruniu nie próbuj mi przeszkadzać w mojej karierze zawodowej i naukowej. Żadnej pomocy od ciebie nie potrzebuję, a staż, który wcześniej załatwiłeś swojej kochance Renatce wsadź sobie w, tu się zająknęła, wsadź sobie w "cztery litery".
Florczyk nie poznawał Alicji. Zawsze grzeczna, wyważona, kulturalna teraz wulgarna. Powiedzieć do profesora wsadź sobie staż w dupę i to przez kobietę nie mieściło się w granicach przyzwoitości.
- Alicja, jak ty się wyrażasz? W tak krótkim czasie przesiąkłaś prowincją?
Popatrzyła na niego z ironicznym uśmiechem.
- Wolę być wolną, prowincjonalną dziewuchą niż niewolnicą na salonach. Do widzenia,
Sylwia czekała na Alicję w holu szpitalnym. Poszły razem do szatni.
- Jak będziesz pierwsza w domu, wystaw za mnie na stół naszego alpinistę i zarezerwuj wieczór.
- Dobra. Przygotuję fajną kolację, dobrą muzykę i...
- I co? Zapytał Maks, który nie wiadomo skąd się przy nich znalazł.
- I, i ,i zaczęła jąkać się Alicja. W sobotę i niedzielę mam wolne, jakbyś chciał ze mną pojechać do Bydgoszczy, byłabym bardzo wdzięczna.
Maks oniemiał z wrażenia. Takiej propozycji nie spodziewał się. Pod sercem zrobiło mu się cieplej.
- Oczywiście, oczywiście, że pojadę.
Alicja puściła do Sylwii perskie oko.
świetne, rozbawił mnie ten alpinista czekam na ciąg dalszy
OdpowiedzUsuńświetne :D czekam na ciąg dalszy :) Będzie dzisiaj jeszcze jedna część ? Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie coraz bardziej mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń