Alicja pełniła dyżur nocny. Była również Sylwia i Beata.
Na oddziale panował spokój. Trzy panie usiadły w pokoju lekarskim. Na SORze razem z Jivanem urzędował Maks.
- No teraz Becia musimy ciebie wydać za mąż.
- Wszystko w swoim czasie zaśmiała się Beata.
Tylu facetów przewija się przez chirurgię, więc pewnie jakiegoś znajdę.
- No chyba nie pacjenta? Powiedziała Alicja.
- Dlaczego nie?
- Bo z chirurgii wychodzą sami wybrakowani, bez wyrostka, woreczka żółciowego, z połową żołądka lub częścią wątroby.
Zaczęły się śmiać.
- To prawda. Wybiorę sobie takiego co będzie miał głowę i wszystko co mężczyzna mieć powinien.
Takich jest sporo.
- Można również robić składankę, np. dwóch połączyć w jednego.
W tym miejscu znowu Sylwia posmutniała.
- Sylwia, co jest? Zapytała Beata.
Coś nie tak z Danielem?
Początkowo nie chciała odpowiedzieć, ale nalegały.
- No co wy. Z Danielem wszystko w porządku. Przecież ponad rok ze sobą sypialiśmy. Ale.
Tu się zatrzymała.
- Ale co? Powiedz, może Ci ulży, powiedziała Alicja.
Sylwia zaczęła opowiadać o swojej babci.
Matka mojej mamy, jak wiecie była śpiewaczką operową. Zrobiła ogromną karierę za granicą.
Mój dziadek był w Polsce, wychowywał córkę, czyli moją mamę. Miała zapewniony byt, nie brakowało jej ptasiego mleka. Mój dom rodzinny, wygląda na niezbyt duży, ale jest piętrowy, ma prawie 250 m kwadratowych. Dom babka wyposażyła we wszystko co wówczas było na topie.
Dziadek i mama żyli w dostatku, niestety, brakowało na co dzień żony i mamy. Kilka lat po śmierci dziadka, już w poważnym wieku babcia wróciła na stałe do Polski. Kupiła mieszkanie na Łaziennej. Nie chciała być intruzem u swojej córki.
Mama tu w Polsce była jedynaczką, ale jak się po śmierci babci okazało, tak naprawdę miała kiedyś brata. Babka prowadziła podwójne życie. Miała męża i córkę w Polsce, a we Włoszech kochanka i syna.
O tym dziecku nikt nie wiedział, do śmierci babci. Po jej śmierci przychodziła lawina kondolencji. Pogrzeb był okazały, było na nim sporo przyjaciół babci z Polski, z Włoch, również ze Stanów. Dobrzy śpiewacy operowi mają szmal, mogą żyć dostatnio i się przemieszczać bez uszczerbku na kieszeni
Po stypie, jeden z dobrze znanych na świecie włoskich tenorów poprosił moją mamę o spotkanie. Zorganizowała je w mieszkaniu babci na ulicy Łaziennej. Okazało się, że bywał tam gościem, znał je doskonale, ale o tym babka nie informowała swojej córki. Zresztą, przez mieszkanie babci przewijało się sporo gości, prowadziła otwarty dom, uczyła śpiewu i gry na fortepianie, przyjmowała elitę aktorską. Bywali w jej domu Fołtyn, Ładysz i inni. Odbywały się mini recitale wschodzących gwiazd.
- Och Sylwia nigdy nie chwaliłaś się babcią.
Podobno śpiewałaś razem z nią.
- Było w Toruniu kilka koncertów. Ale potem przestałam śpiewać, bo okazało się że mam guzki śpiewacze na strunach głosowych. W Warszawie leżałam nawet w szpitalu. Babcia kobieta zamożna stawała na głowie, abym była zdrowa.
Jestem zdrowa, ale już nie śpiewam.
Jak to babcia mówiła, mam podobno ładną barwę głosu.
- No to masz co babci zawdzięczać.
- Również to, że mieliśmy wujka, którego nigdy nie poznaliśmy.
- W czym więc rzecz, możecie jeszcze poznać. Powiedziała Beata.
Spotkanie mojej mamy z tym tenorem włoskim było podobno sympatyczne, ale bardzo smutne.
Opowiedział w szczegółach, jak byli w sobie zakochani. Gdy dowiedziała się, że jest w ciąży stawała na głowie, żeby tego dziecka nie urodzić. Nie docierały do niej błagalne prośby, obsypywanie drogimi prezentami. Wyjechała do Ameryki, tam poddała się aborcji. Jak się okazało, źle zrobionej.
Dziecko jednak przyszło na świat, niestety nie nadawało się do samodzielnego życia. Przez około piętnaście lat było w zakładzie całkowitej opieki medycznej. Był to chłopiec. Mama widziała jego zdjęcia. Podobno na buzi był bardzo ładny, ale tylko tyle mówiła. Babcia odżyła gdy dziecko zmarło i dziękowała Bogu, że zabrał go do siebie. Podobno nigdy nikomu o swoim narodzonym dziecku nie opowiadała, nie chciała nawet na ten temat rozmawiać z jego ojcem. Jedynie on odwiedzał chłopca, płacił za opiekę i pobyt w zakładzie . Partner babki po śmierci ich dziecka wrócił do Włoch. Ona jeszcze była w Kanadzie i Ameryce. Gdy wróciła z Ameryki do Torunia kilka razy był u niej na Łaziennej, nawet tam nocował, nie chciał rozgłosu, więc nie nocował w hotelu.
Moja babka okłamywała przez całe życia męża i swoją córkę. Nie kochała swojego niepełnosprawnego syna. Potem przestała również kochać swojego przystojnego włoskiego tenora. Jedyną jej miłością była muzyka i opera.
Teraz pewnie by jej się to nie udało. W dobie Internetu i telefonów komórkowych dziennikarze wszystko by wywęszyli, niezależnie gdzie by przebywała. Mówię wam to w tajemnicy, nie chcę, by to ujrzało światło dzienne. Moja mama by tego mi nie wybaczyła. Od śmierci babci częściej zaczęła chodzić do kościoła i modlić się za zaszarganą duszę swojej matki i cierpiącego przyrodniego brata. Stała się przysłowiowym "moherem" i słuchaczką |Radio Maryja. Ksiądz dyrektor jest na pierwszym miejscu w jej życiu, a potem dopiero mój ojciec.
Och życie, życie.
Życie artystów jest bardzo trudne. Jak powiedział w telewizji jeden z aktorów, że trudno wracać do małżeńskiej sypialni, jeśli wcześniej pół dnia kręciło się sceny z całowaniem, dotykaniem filmowej partnerki i sceny łóżkowe.
Granie co prawda oderwane jest od rzeczywistości, ale gdzieś w mózgu zostawia ślady.
- Pewnie dlatego wśród aktorów jest tak dużo rozwodów.
- Ale my jesteśmy lekarzami, nie aktorami. Dlatego nasze małżeństwa są mniej zagrożone, powiedziała Alicja.
- Sylwia, twoja mama nie może przecież pokutować za grzechy swojej matki.
- Ja to wiem, ojciec to wie, a ona się z tym męczy. Dlatego jak mieszkałam z Danielem nie mogłam jej nawet o tym wspomnieć, bo chyba by mnie wydziedziczyła z rodziny. Jest przekonana, że Daniel po ślubie się do mnie wprowadził.
- I nigdy, przyjeżdżając do ciebie nie zauważyła, że w domu mieszka mężczyzna.
- Kiedyś dziwnie popatrzyła na maszynkę do golenia i jensy. Skłamałam, że przez kilka dni śpi moja przyjaciółka z mężem, bo w swoim domu robią generalny remont.
- To dlatego na twoim weselu mama mnie zapytała, czy już mieszkam w swoim domu.
Odpowiedziałam jej, że musiałam przecież się wyprowadzić i zrobić miejsce dla Daniela.
Dziewczyny zaczęły się śmiać.
Z SOR zatelefonowano, żeby przygotować salę operacyjną. Wszystkie trzy natychmiast udały się na blok operacyjny.
Beata szła ostatnia, chyba ona najbardziej przeżywała opowieść Sylwii.
Powtarzała kilkakrotnie.
- Och życie, życie. Nie zbadane są wyroki Boskie.
Super. To jest prawda, że aktorzy przybierają coraz to nowe maski, czasami zapominają o rodzinach. No cóż w każdy zawód jest coś wpisane. Czasami za karierę i sławę słono się płaci, nie pokryją tego zarobione pieniądze. Smutny wątek o aborcji, ale podobno czasami tak bywa. Tomira
OdpowiedzUsuńŚwietne :D Wszystko tak ładne opisane :D Czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńTak mi się podoba całe opowiadanie - wszystkie części, że nie wiem jak o tym pisać. Czytamy to opowiadanie razem z moją koleżanką, potem dyskutujemy i chcemy, żeby było tyle odcinków ile Mody na sukces.
OdpowiedzUsuńnauczysz mnie też tak pięknie pisać ? Jesteś wspaniała i to opowiadanie jest takie same :)
OdpowiedzUsuńCzytam twoje opowiadania, są fajne. Chyba ja powinnam się od ciebie uczyć. Napisze ci coś na e-mail
Usuń