środa, 2 października 2013

Siostra oddziałowa cz.42

Do szpitala dotarło trzech studentów. Daniel był ich opiekunem, to znaczy zastępował Karkoszkę, który  miał zawsze inne zajęcia.
Początkowo studenci myśleli, że lekarz na wózku inwalidzkim, to taki tam sobie chłopek roztropek, ale się pomylili. Był w stosunku do studentów konsekwentny, ciągle ich odpytywał. Studenci początkowo nie trawili go, ale jak go lepiej poznali byli zadowoleni, że właśnie on się nimi opiekuje.
Był wymagający, ale niezmiernie przyjazny i bardzo pomocny.
Sylwię i Beatę bardzo interesowało, dlaczego Jasiński ułożył plan pracy małżeństwu Kellerów tak bardzo nieludzko.
Leon zawsze powtarzał, że pracę na oddziale chirurgii  należy oddzielić od spraw prywatnych i nie ma w pracy żadnych koneksji rodzinnych. Do Alicji jednak miał słabość. przecież w jego organizmie funkcjonowała część jej wątroby.
Po usilnych staraniach  dwie agentki załatwiły sobie również dyżury w takich godzinach, aby jedna z nich pracowała z Alicją, a druga z Maksem.
Już pierwszej nocy Sylwia przypomniała Maksowi, że jest jej winien koniak. Początkowo nie wiedział o co jej chodzi, ale ona mu przypomniała obietnicę.
Nie obchodziło Sylwii, że spotkanie z Olgą spaliło na panewce, ale ona sama wywiązała się z powierzonego zadania.
- Tak, przepraszam Sylwia. Wożę go w samochodzie, zapomniałem.
- Możesz mi powiedzieć, jak tam w tym Tarnobrzegu?
Maks odpowiedział, żeby mu dała spokój. Że niepotrzebnie tam pojechał, bo to co miał załatwić, nie załatwił.
- Chciałeś spotkać się z Olgą?  Możesz mi nie odpowiadać, ale wiesz, że ja czytam w twoich myślach.
Spojrzał na Sylwię. Tak chciałem, przecież wiesz, że ona nosi w łonie moje dziecko.
Chciała go zapytać, czy jest pewny, że to jego ale ugryzła się w język.
- Maks, szkoda mi ciebie, jesteś taki fajny facet, a potrafisz sobie uwikłać życie, jak nikt inny.
Maks trochę pękł.
- Nie wiem dlaczego mi zawsze pod górkę.
- To nie tobie pod górkę, ty sam szukasz sobie kretowisk i się o nie potykasz.
   Masz taką wspaniałą żonę. Ona nie widzi poza tobą świata. Może ty jako facet jesteś zbyt w sobie zadufany i  dlatego wydaje ci się, że tak będzie zawsze.
Każda ludzka cierpliwość się kończy, nie myśl, że cierpliwość Alicji będzie plus, minus nieskończoność.
Tego nie napisali w  gazecie, ale prawie cały Toruń wie, jak Bartek kocha Alicję.
Nawet kiedyś dla niej oświetlił całą motoarenę, a na bilbordzie był napis Alicjo kocham cię.
     Każda dziewczyna chciałaby usłyszeć i zobaczyć takie wyznanie miłości. Każda, poza Alicją.
Ona cię tak kochała, że  natychmiast zerwała znajomość z Bartkiem, a potem walczyła o twoje życie.
Każdy mężczyzna może być dla niej znajomym, przyjacielem, kumplem. Każdy. Jedyną miłością jesteś dla niej tylko ty.
- Sylwia, to nie tak jak ty myślisz.
- A jak?
- A jak myślisz, dlaczego siedzimy w pracy po nocach, zamiast spać w jednym łóżku.
Sylwię bardzo to zainteresowało. Przecież swoje noce po to ma, aby właśnie tego się dowiedzieć.
- Alicja mi dała do zastanowienia się, czy ona, czy Olga.
No nareszcie, moja przyjaciółka zmądrzała. Szkoda, że tak późno, pomyślała Sylwia.
- Ona doskonale wie, że ją kocham, że tylko ona się dla mnie liczy.
- Nie wiem czy wie. Ja po tym, co ty wyprawiasz też bym miała wątpliwości co do twoich uczuć.
Rozmowa się zakończyła, ponieważ chirurg został wezwany na SOR.
     Po południu Sylwia skontaktowała się z Beatą. Opowiedziała jej o rozmowie z Maksem, o ultimatum, które dała mu Alicja, o zapewnieniach, że kocha swoją żonę.
W piątek Maks zaproponował Alicji  spędzenie soboty i niedzieli nad morzem. Doskonale wiedział, co dla niej znaczy morze. Mogłaby siedzieć nad wodą i słuchać szumu fal godzinami, dniami, nocami. To działało na nią kojąco.
Wszystkiego się spodziewał, ale na pewno nie takiej odpowiedzi.
- Przykro mi, ale nie. Sobota i niedziela to ostatnie dwa dni, abyś się zastanowił dogłębnie co chcesz w życiu robić.
Prawie błagał ją, aby go nie katowała, aby skończyła z nim tę zabawę.
- Jeśli uważasz to wszystko za zabawę, to chyba naprawdę nie mamy już nic sobie więcej do powiedzenia.
Rzuciła mu na stół czasopismo medyczne, które znalazła między innymi gazetami.
- Widzę, że usilnie poszukujesz pracy na południu Polski. Czy odpowiedziałeś już  na ofertę zakreśloną na czerwono, że ogłaszają konkurs na ordynatora chirurgii w szpitalu w Rzeszowie.
- Nie, nie odpowiedziałem. Będę w Toruniu dopóki ty tu będziesz. Wyjadę z Torunia wtedy, kiedy ty wyjedziesz. Będę  włóczył się za tobą, nie pozwolę ci nigdy odejść. Nawet jak złączysz się z Bartkiem Madurą, czy innym facetem, zawsze jak duch będę snuł się za tobą. A jak Madura wcześniej, czy później  trafi na stół operacyjny, tak go załatwię, że  przestanie się interesować kobietami, przede wszystkim moją żoną.


(Opowiadanie na podstawie filmu Lekarze emitowanego przez TVN)
 
      


5 komentarzy:

  1. Cudne :D Świetna rozmowa Maksa i Sylwii oraz Alicji z Maksem :D Czekam na ciąg dalszy :D Jeszcze bardzo ciekawa co tam dalej wymyślisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie to taka jedna wielka niewiadoma, moje opowiadania chyba też.

      Usuń
    2. twoje opowiadania tak :D Zawsze nie wiem czego mam się spodziewać w kolejnej części i to jest jedno z moich powodów dlaczego czytam twoje fantastyczne opowiadanie. :D

      Usuń
    3. oj tak zawsze mnie zaskakujesz :)

      Usuń
  2. UWAGA! Robie listę fanów serialu Lekarze, która póżniej przekarze pani Magdzie Różczce :) Kto chce na niej być nich napisze mi swoje imię i nazwisko na mojego maila : anonim11999@wp.pl, można dostarczać tam też inne rzaczy któe chcecie, zęby pani Magda zobaczyłą, nwm np. rysunki itp. CZEKAM DO 22 PAŻDZERNIKA :)

    OdpowiedzUsuń