środa, 23 października 2013

Siostra oddziałowa cz. 58

Było niedzielne popołudnie. Alicja z Maksem i maleńką Wiktorią spacerowali po Bulwarze Filadelfijskim. Maks oczywiście prowadził wózek, bo jakże mogłoby być inaczej.Miesięczna córeczka była bardzo pogodnym dzieckiem. Smacznie spała.
 Alicja opowiadała swojemu mężowi jak będąc na studiach pracowała w szpitalu jako salowa i jak pierwszy raz miała okazje zobaczyć poród.
Teraz to opowiadała  z humorem, ale wówczas bardzo się bała. Początkowo wydawało jej się to takie nieestetyczne, ale jak dziecko przyszło na świat, zupełnie inaczej na to patrzyła.
- To jest chyba najcudowniejszy moment w życiu lekarza, jak wita na świecie nową istotę.
- Może na początku tak, ale później przechodzi to w rutynę.
Widok nowego człowieka przychodzącego na świat jest cudowny, ale cierpienie kobiety, która to nowe życie daje nie jest tak cudowny.
- To jest jedyny ból który się natychmiast zapomina.  Wiem coś na ten temat,
Uśmiechnęła się do Maksa.
- Czasami przypomina mi się ból po operacji wątroby, natomiast ten który był związany z urodzeniem Wiktorii w ogóle nie pamiętam.
     Zadzwoniła komórka Maksa.
- Maks, wypadek na torze żużlowym, potrzebni są lekarze. jeśli możesz, przyjedź natychmiast do szpitala.
Alicja nie musiała pytać o co chodzi, bo słyszała sygnały karetek pogotowia.
- Nie jest daleko, więc idź na piechotę, albo weź taxi. Ja wrócę sama do domu.
Alicja pożegnała się z mężem i spacerkiem skierowała się w stronę swojego domu.
Maks w ciągu kilkunastu minut znalazł się na SOR.
- Co mamy.
- Trzech poszkodowanych, w tym jeden w ciężkim stanie.
Do szpitala wpadł Jasiński z Beatą, zaraz za nimi Guła oraz Bosakowa.
Na Oddziale Ratunkowym był ruch.
Bartek Madura pierwszy wjechał na metę, drugi zawodnik nie wyhamował i wpadł na niego, ten wpadł na bandę. Kolejni zawodnicy jeden po drugim wpadali na siebie.
- Bartek Madura, 35 lat. Wcześniej miał usuniętą śledzionę, teraz stwierdzono pęknięcie wątroby, złamanie nogi i uraz ręki.
Był przytomny. Podano mu morfinę.
- Był na tyle świadomy, że do Jasińskiego powiedział, aby operowała go Alicja Keller.
- Niestety, to jest niemożliwe, ale będzie operował pana doktor Maks Keller.
- Nie wyrażam zgody. Jeśli nie ma innego lekarza, proszę mnie przewieźć do Bydgoszczy.
- Dobrze, będzie operował doktor Guła i ja.
Maks zaopatrzył mniej poszkodowanych na SOR i został zwolniony do domu.
Wracając do domu zatrzymał się przed kwiaciarnią. Poprosił o najpiękniejszy bukiet z czerwonych róż.
- Bukiet ma być przygotowany na szczególną okazję? Zapytała kwiaciarka.
- Ma być dla mojej żony, ona jest szczególna, więc taki również poproszę bukiet. Kocham ją i chciałbym, aby te kwiaty to wyrażały.
Pani uśmiechnęła się.
Gotowa wiązanka była tak ułożona, że jak patrzyło się na nią z góry czerwone róże tworzyły serce.
- No właśnie, o to mi chodziło. Dziękuję.
- Już wróciłeś?
Maks wręczył żonie bukiet. Nie była zdziwiona, gdyż kwiaty od Maksa dostawała często.
- Och, dziękuję. Pocałowała Maksa w usta.
- Tak, nie było nic szczególnego. Ten najlepszy zawodnik Unibaxu Madura nie wyraził zgody na to, abym go operował.
- Dlaczego?
- Dobrze, że nie wyraził zgody, ja bym mu zoperował również półkulę mózgowa, aby nigdy w  życiu nie przypomniał sobie o tym, że znał moją żonę.
- Maks, o czym ty mówisz?
- Ja tam już wiem o czym mówię.
- Mój mąż jest o mnie zazdrosny?
- Może tak, może nie.
Wszystkich którzy się tobą interesowali muszę w jakiś sposób skrzywdzić.
- Maks, co ty wygadujesz?
No nic, ale Florczyk, Wanat, Madura i chyba Orda byli moimi rywalami.
Alicja zaczęła się śmiać.
- Ależ jesteś szczęściarzem.
Takie cztery ciacha a ja wybrałam ciebie.
Uważam, że nie powinieneś nikogo krzywdzić, tylko na kolanach iść do Częstochowy i dziękować, że to ja ciebie wybrałam, a nie żadnego z nich.
Malutka zaczęła kwilić, przystawiła ją do piersi, mała chwyciła sutek i energicznie ssała.
- Najcudowniejszy widok, jaki można zobaczyć, to matka karmiąca dziecko piersią. Pocałował żonę we włosy.
- Kocham was, moje jedyne kobiety na tej ziemi.
Maks usiadł obok nich i zaczął śpiewać cichutko Psalm dla Ciebie autora Piotra Rubika.

Choć nie masz oczu bardziej błękitnych niż tamta miała
tamta, co kiedyś dla żartu niebo w strzępy porwała
choć nie masz oczu chmurnych jak burza pod koniec lata
ty - każdym latem i każdą burzą mojego świata

Pytam się gwiazdy co drogę wskazać błądzącym miała
czemu ze wszystkich pragnień na świecie To Ty - mnie wybrałaś
gwiazda, co w rzece wciąż się przegląda też tego nie wie
czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałem ciebie
czemu ze wszystkich Pragnień na świecie Wybrałem/łam ciebie.

Ostatni wers zanuciła również Alicja. Bardzo jej się podoba ten psalm, niejednokrotnie sama będąc w domu śpiewała go sobie.
- Piotr Rubik jest świetnym kompozytorem, a jego piosenki są niepowtarzalne. Sam jest obecnie ojcem dwóch córeczek. Starsza ma na imię  Helenka, druga Alicja, jak moja żona.
I teraz jeszcze za to, że swojej córce dał imię  Alicja, bardziej go lubię. Ma takie samo imię jak moja żona. Cmoknął Alicje w policzek.

Po skończonym karmieniu, Maks wziął  Wiki na ręce, trzymał ją trochę w pionie, aby jej się nie ulało.
- Wiem Alicjo, że to ty mnie wybrałaś, I dziękuję ci. Kocham cię.
Ale......












5 komentarzy:

  1. Ale ..? Ale ..? Kończyć w takim momencie zbrodnia ! Oczywiście opowiadanie świetne i czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ale" - Ale chyba nie wywinie żonie jakiegoś nieprzewidzianego numeru jak w serialu. Tego już by się nie dało przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy kolejna część? Bo już nie mogę się doczekać :-)

    OdpowiedzUsuń