Alicja opowiadała swojemu mężowi jak będąc na studiach pracowała w szpitalu jako salowa i jak pierwszy raz miała okazje zobaczyć poród.
Teraz to opowiadała z humorem, ale wówczas bardzo się bała. Początkowo wydawało jej się to takie nieestetyczne, ale jak dziecko przyszło na świat, zupełnie inaczej na to patrzyła.
- To jest chyba najcudowniejszy moment w życiu lekarza, jak wita na świecie nową istotę.
- Może na początku tak, ale później przechodzi to w rutynę.
Widok nowego człowieka przychodzącego na świat jest cudowny, ale cierpienie kobiety, która to nowe życie daje nie jest tak cudowny.
- To jest jedyny ból który się natychmiast zapomina. Wiem coś na ten temat,
Uśmiechnęła się do Maksa.
- Czasami przypomina mi się ból po operacji wątroby, natomiast ten który był związany z urodzeniem Wiktorii w ogóle nie pamiętam.
Zadzwoniła komórka Maksa.
- Maks, wypadek na torze żużlowym, potrzebni są lekarze. jeśli możesz, przyjedź natychmiast do szpitala.
Alicja nie musiała pytać o co chodzi, bo słyszała sygnały karetek pogotowia.
- Nie jest daleko, więc idź na piechotę, albo weź taxi. Ja wrócę sama do domu.
Alicja pożegnała się z mężem i spacerkiem skierowała się w stronę swojego domu.
Maks w ciągu kilkunastu minut znalazł się na SOR.
- Co mamy.
- Trzech poszkodowanych, w tym jeden w ciężkim stanie.
Do szpitala wpadł Jasiński z Beatą, zaraz za nimi Guła oraz Bosakowa.
Na Oddziale Ratunkowym był ruch.
Bartek Madura pierwszy wjechał na metę, drugi zawodnik nie wyhamował i wpadł na niego, ten wpadł na bandę. Kolejni zawodnicy jeden po drugim wpadali na siebie.
- Bartek Madura, 35 lat. Wcześniej miał usuniętą śledzionę, teraz stwierdzono pęknięcie wątroby, złamanie nogi i uraz ręki.
Był przytomny. Podano mu morfinę.
- Był na tyle świadomy, że do Jasińskiego powiedział, aby operowała go Alicja Keller.
- Niestety, to jest niemożliwe, ale będzie operował pana doktor Maks Keller.
- Nie wyrażam zgody. Jeśli nie ma innego lekarza, proszę mnie przewieźć do Bydgoszczy.
- Dobrze, będzie operował doktor Guła i ja.
Maks zaopatrzył mniej poszkodowanych na SOR i został zwolniony do domu.
Wracając do domu zatrzymał się przed kwiaciarnią. Poprosił o najpiękniejszy bukiet z czerwonych róż.
- Bukiet ma być przygotowany na szczególną okazję? Zapytała kwiaciarka.
- Ma być dla mojej żony, ona jest szczególna, więc taki również poproszę bukiet. Kocham ją i chciałbym, aby te kwiaty to wyrażały.
Pani uśmiechnęła się.
Gotowa wiązanka była tak ułożona, że jak patrzyło się na nią z góry czerwone róże tworzyły serce.
- No właśnie, o to mi chodziło. Dziękuję.
- Już wróciłeś?
Maks wręczył żonie bukiet. Nie była zdziwiona, gdyż kwiaty od Maksa dostawała często.
- Och, dziękuję. Pocałowała Maksa w usta.
- Tak, nie było nic szczególnego. Ten najlepszy zawodnik Unibaxu Madura nie wyraził zgody na to, abym go operował.
- Dlaczego?
- Dobrze, że nie wyraził zgody, ja bym mu zoperował również półkulę mózgowa, aby nigdy w życiu nie przypomniał sobie o tym, że znał moją żonę.
- Maks, o czym ty mówisz?
- Ja tam już wiem o czym mówię.
- Mój mąż jest o mnie zazdrosny?
- Może tak, może nie.
Wszystkich którzy się tobą interesowali muszę w jakiś sposób skrzywdzić.
- Maks, co ty wygadujesz?
No nic, ale Florczyk, Wanat, Madura i chyba Orda byli moimi rywalami.
Alicja zaczęła się śmiać.
- Ależ jesteś szczęściarzem.
Takie cztery ciacha a ja wybrałam ciebie.
Uważam, że nie powinieneś nikogo krzywdzić, tylko na kolanach iść do Częstochowy i dziękować, że to ja ciebie wybrałam, a nie żadnego z nich.
Malutka zaczęła kwilić, przystawiła ją do piersi, mała chwyciła sutek i energicznie ssała.
- Najcudowniejszy widok, jaki można zobaczyć, to matka karmiąca dziecko piersią. Pocałował żonę we włosy.
- Kocham was, moje jedyne kobiety na tej ziemi.
Maks usiadł obok nich i zaczął śpiewać cichutko Psalm dla Ciebie autora Piotra Rubika.
Choć nie masz oczu bardziej błękitnych niż tamta miała
tamta, co kiedyś dla żartu niebo w strzępy porwała
choć nie masz oczu chmurnych jak burza pod koniec lata
ty - każdym latem i każdą burzą mojego świata
Pytam się gwiazdy co drogę wskazać błądzącym miała
czemu ze wszystkich pragnień na świecie To Ty - mnie wybrałaś
gwiazda, co w rzece wciąż się przegląda też tego nie wie
czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałem ciebie
czemu ze wszystkich Pragnień na świecie Wybrałem/łam ciebie.
Ostatni wers zanuciła również Alicja. Bardzo jej się podoba ten psalm, niejednokrotnie sama będąc w domu śpiewała go sobie.
- Piotr Rubik jest świetnym kompozytorem, a jego piosenki są niepowtarzalne. Sam jest obecnie ojcem dwóch córeczek. Starsza ma na imię Helenka, druga Alicja, jak moja żona.
I teraz jeszcze za to, że swojej córce dał imię Alicja, bardziej go lubię. Ma takie samo imię jak moja żona. Cmoknął Alicje w policzek.
Po skończonym karmieniu, Maks wziął Wiki na ręce, trzymał ją trochę w pionie, aby jej się nie ulało.
- Wiem Alicjo, że to ty mnie wybrałaś, I dziękuję ci. Kocham cię.
Ale......
Ale ..? Ale ..? Kończyć w takim momencie zbrodnia ! Oczywiście opowiadanie świetne i czekam na ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuńCo ma znaczyć to "Ale..." ?
OdpowiedzUsuńPrzerywnik myślowy Maksa
OdpowiedzUsuń"Ale" - Ale chyba nie wywinie żonie jakiegoś nieprzewidzianego numeru jak w serialu. Tego już by się nie dało przeżyć.
OdpowiedzUsuńKiedy kolejna część? Bo już nie mogę się doczekać :-)
OdpowiedzUsuń