Takie tam sobie opowiadania o tym co było i czego nie było w serialu "Lekarze"
piątek, 6 września 2013
Siostra oddziałowa 15
Jakże była zdziwiona, gdy rano dyrektorka wezwała ją do swojego gabinetu.
- Alicja, moje gratulacje. Wczoraj byłam na konferencji w Poznaniu i w materiałach konferencyjnych, w jednej z gazet, którą prawie ciepłą otrzymaliśmy z wydawnictwa Medicus jest twoja najnowsza publikacja dotycząca raka wątroby.
- Nie wierzę.
.- Zobaczysz - uwierzysz.
Zadzwonił telefon z OIOM, że ordynator Jasiński jest wybudzony i dochodzi do siebie.
- Alicja, idziemy. Poszły na OIOM. Do łóżka Leona podeszła Elżbieta, Alicja została za szybą. Nie był to jeszcze odpowiedni moment, aby po 34 latach stanąć oko w oko z własnym ojcem. Wróciła na oddział, zrobiła sobie kawę i zabrała się do wpisywania zaległości w dokumentacji pacjentów.
Zerknęła na komórkę. Ktoś przysłał jej sms. Otworzyła i przeczytała.
- Artykuł wyśmienity. Uczeń przerósł mistrza. Moje gratulacje. Krzysztof Florczyk.
- Sms od wielbiciela?
- Dostałam sms od Krzysztofa.
- O, zgadłem.
- Możesz go przeczytać.
Podała Maksowi swoją komórkę.
-Również moje gratulacje, choć nie wiem o co chodzi.
- Artykuł jest w tej gazecie, co dostałam od pani dyrektor. Podobno za kilka dni będzie kolejny.
Sylwia przybiegła do gabinetu lekarskiego, z wiadomością o wybudzeniu ordynatora. Alicja już o tym wiedziała, więc nie zrobiło to na niej wielkiego wrażenia. Maks wstał i poszedł zobaczyć co się dzieje na OIOM.
W domu Sylwia postawiła na stole "alpinistę". Gdy Alicja po powrocie z pracy zobaczyła statuetkę, pomyślała, że musi wesprzeć przyjaciółkę w problemach.
Jak zawsze usiadły przy świecach, z dobrym winem i chęciami do rozmowy.
- Co jest Sylwia, jaki problem?
- No właśnie, to ja chciałam cię zapytać, jakie ty masz problemy? Maks cię zostawił i odszedł do Beaty?
- Nie z Maksem wszystko ok, tylko mniej spontaniczności na terenie zakładu pracy.
- To jaki inny problem?
Alicja pokazała Sylwii swój artykuł w gazecie.
- Nie mówiłam wcześniej, że wróciłam do publikowania, ale mam potrzebę dzielić się swoją wiedzą.
- No to super i moje gratulacje. Pisanie wpłynęło na ciebie tak negatywnie. Jesteś zupełnie inną osobą, niż wcześniej.
Sylwia osaczyła Alicję tak, że w końcu poddała się.
Opowiedziała przyjaciółce, że odnalazła ojca i najgorsze w tym jest to, że Elżbieta i Krzysztof są jego przyjaciółmi?
Sylwia nie próbowała zgadywać, od razu trafiła w dziesiątkę.
- Jasiński jest twoim ojcem? Beata jest twoją siostrą? Ona o tym wie?
Zrobiliście badania genetyczne?
- Tak. Ja tylko oddałam swoją krew do badania. Elżbieta wszystko inne załatwiła.
Teraz tylko czekamy na poprawę zdrowia Leona i porozmawiamy w gronie rodzinnym.
Sylwia powiedziała Alicji, iż dowiedziała się , że Beata nie może być dawcą wątroby dla ojca.
- To ja będę.
Sylwia oniemiała z wrażenia.
- Tak, dobrze słyszysz. Szukałam ojca przez całe swoje życie, od dzieciństwa. Teraz, kiedy go znalazłam chciałabym go lepiej poznać, więc musi jeszcze żyć.
Następnego dnia poszła odwiedzić ordynatora. Był przygotowany psychicznie, aby powiedzieć, że jest jej ojcem.
- Nie musisz, wiem wszystko od Elżbiety i bardzo się cieszę. I chcę dla ciebie być dawcą.
- Ale ja się nie zgodzę.
- Będziesz musiał, mam ci tak wiele do opowiedzenia o swoim dzieciństwie, o mojej mamie, która musiała cię bardzo kochać. Nigdy nie złączyła się z żadnym mężczyzną, wolała całe życie być ze mną.
- Czy kiedyś rozmawiałaś z mamą na temat ojca.
- Nie chciała o tym rozmawiać. Był to temat tabu w naszej rodzinie.
- A dziadkowie, nigdy nie rozmawiali o tym?
- Dziadkowie też nigdy nie rozmawiali na ten temat. Może nie wiedzieli, kto jest moim tatą, może mieli zakazane przez mamę, może po prostu był to niewygodny temat. Panna z dzieckiem w PRL to nie był powód do dumy.
- Widzisz córeczko, ty szukałaś ojca a ja szukałem całe życie Marty, mojej największej miłości. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że Marta urodzi naszą córkę.
- Mama od kilku lat nie żyje. Była jedyną osoba, która odradzała mi podjęcie studiów medycznych, choć sama pracowała jako pielęgniarką i bez reszty oddawała się pacjentom. Ze swoją chorobą żyła stosunkowo dłużej, niż przeciętny pacjent. No cóż, miała córkę lekarza, której pomagał profesor Florczyk.
- Krzysiek znał twoją mamę.
- Znał, to on przedłużył jej życie o kilka lat. Jestem mu bardzo wdzięczna.
- Zabiję go za to, że nigdy mi o tym nie mówił.
- Krzysztof nie wiedział, że moja mama studiowała z nim medycynę. Gdy ją poznał była bardzo schorowaną kobietą, nie przypominającą tej Marty ze zdjęć, pewnie i ty byś jej nie poznał.
Na zdjęciach, na których jesteście razem z moją mamą również ty w żaden sposób nie przypominasz obecnego Leona Jasińskiego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wiem że to pytanie jest bardzo wkurzające ale wybacz. Kiedy kolejna część?
OdpowiedzUsuńza chwilę
OdpowiedzUsuńAlpinista super. My z siostrą natomiast przyznajemy sobie wirtualne dyplomy za wspaniałe pomysły.
OdpowiedzUsuń