- Hej Beata, co tam u ciebie?
- Wszystko dobrze. Chodź do gabinetu lekarskiego, pogawędzimy.
W gabinecie siedziała Olga, uzupełniała dokumenty pacjentów.
Sylwia zrobiła kawę dla siebie i Beaty. Była uprzejma do Olgi i zapytała, czy też jej zrobić filiżankę świeżej kawy.
Olga podziękowała, wykręcając się, że już dzisiaj wypiła chyba ze dwie.
Beata usiadła naprzeciwko Sylwii w taki sposób, że plecami była odwrócona do doktor Rojko.
- Co u naszych rozkochanych do granic możliwości Kellerów|. Dzwonili?
- Słuchaj Sylwia, przysłali filmik z tej swojej podróży poślubnej. Puściła perskie oko.
Ona od razy się kapnęła o co chodzi.
- Plaża, szum fal, krzyk mew a oni wtuleni w siebie. On jej śpiewa te włoskie serenady, które ona chłonie całą sobą.
Maks pięknie śpiewa, a Alicja ma wrażliwe ucho. W końcu jest z wykształcenia muzykiem instrumentalistą, specjalność pianista.
A potem wieczorem przy ognisku tylko we dwoje, popijają wino. Tańczy ogień, trzaskają w ognisku drwa, rozmarzeni wyznają sobie po raz tysięczny swoją miłość.
No chyba wyobrażasz sobie, jak to wyglądało.
Kocham cię Alicjo, jedyną na świecie. Kocham od kiedy cię zobaczyłem pierwszy raz. Już wtedy wiedziałem, że będziesz moją żoną. A teraz już nikt i nic nas nie rozłączy. Jestem ci bardzo wdzięczny za wszystko, za twoją miłość i za twoją dobroć, za twoje serce. Ty , dopiero ty pokazałaś mi, co to jest prawdziwa miłość, nauczyłaś mnie jak kochać innych. Byłaś i jesteś zawsze wyjątkowa i chcę abyś była taka do końca życia.
A potem Beata wyobraź sobie dalej co było. Te namiętne pocałunki, upojna noc, która nigdy się nie kończy.
Sylwia ukradkiem spojrzała na Olgę. Siedziała jak zamurowana z oczami wlepionymi w papiery.
- Popatrz, popatrz. Nasz Maksio zawsze wyluzowany, kto by pomyślał, że tak się zmieni.
- Acha. Pamiętasz, były tu takie, co chciały go złapać na ciążę. Ale nie z Maksem te numery.
Od chwili, gdy poznał Alicję zapomniał o wszystkich dziewczynach i kobietach.
Ciekawe, jak on znosił tęsknotę w Somalii? Pewnie w wolnych chwilach, ukradkiem siedział wpatrzony w jej zdjęcie i płakał za swoją ukochaną.
A może w gwiazdach szukał swojej Andromedy i widział ją przykutą do skał. A on jakże odważny Perseusz uwalniał ją i zabijał strasznego potwora Ketosa.
A teraz zostaje jej mężem.
- Z tego związku zgodnie z mitologią powinno narodzić się sześciu synów. Dodała z przekąsem
dr Rojko.
Beata z Sylwią udały że nie słyszą. Dalej konfabulowały.
- Jak znam wrażliwość Maksa to tak było. On dla odzyskania swojej ukochanej byłby zdolny stawić czoła takiemu potworowi Ketosowi.
- Myślisz, że był Alicji wierny w tej Czarnej Afryce?
- Jestem przekonana, że tak. Nawet jak przespał się z jakąś kobietą, to na pewno bez uczucia.
No przecież wiesz co to jest dla faceta. Jak nie mają gdzie rozładować napięcia seksualnego, to korzystają z usług agencji towarzyskich.
- Ich miłość to taki trochę współczesny dramat "Romeo i Julia" tylko w wydaniu 30-latków. Takiej miłości chyba teraz się nie spotyka.
Piękna miłość, z tragicznymi wątkami, ale cudownym zakończeniem w kościółku przy pieśni Ave Maria. Ja bym chyba nie potrafiła tak jak Alicja walczyć o miłość mężczyzny.
- Wyobraź sobie Beata, że ty i ja będziemy pewnie wkrótce ciociami. A ordynator dziadziusiem.
- Ty Sylwia też jesteś rodziną z ordynatorem? Zapytała Olga, odrywając się od papierów.
Kurczę, tu cała rodzina pracuje, tylko mają inne nazwiska.
Beata kolejny raz puściła perskie oko do Sylwii.
- No popatrz, tak jakoś się składa.
Ordynator, Alicja a teraz i Maks, Ja i za chwile będą Państwo Orda, Beata i za chwilę będzie..
- Sylwia nie mów kto, bo cię zabiję. Poczekaj, poczekaj, trzymajmy do końca wszystkich w niepewności. Pokazywała jej miny, jakby rzeczywiście była to prawda.
- Jeszcze Bosak rodzina z Leonem a profesor Krzysztof Florczyk rodzina z Bosak, Janek Bosak zakochany w córce profesora Micha. No i jeszcze Jivan przez swoją żonę spokrewniony z Gułą a on z Michem.
- Dlatego tu wszyscy o wszystkim wiedzą.
- Sama pani doktor widzi, że tu się nie plotkuje, tylko prowadzi rodzinne rozmowy.
- A, jeszcze Wilecki, spokrewniony z....... Daj spokój, już nie mów.
No przecież można się domyśleć, że z kimś ważnym jest spokrewniony w Copernikusie, skoro jedzie na staż do Houston.
- Tu trzeba uważać z kim i o kim, czy o czym się rozmawia. Chyba wszystko, tak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się rozchodzi w mgnieniu oka.
- No, masz Olga trochę racji, ale my w rodzinie nie mamy przecież żadnych tajemnic.
Delikatnie dała jej do zrozumienia, że tu "obcy" nie ma racji bytu.
- I już nie ma wolnego kawalera żeby się załapać do naszej rodziny. A wchodzić w mercedesa to znaczy w środek znaczka mercedesa pani doktor nie wypada?
- Nie rozumiem.
- Rozumiesz, rozumiesz. Wiem, że pani doktor Olga Rojko jest inteligentna i doskonale rozumie. Jak będziesz chciała kiedyś na ten temat porozmawiać to przyjdź do mnie. Ja potrafię zachować tajemnicę nawet przed naszą rodziną.
Chyba już zdążyłaś zauważyć, że ja, jako siostra oddziałowa na chirurgii wszystko tu ogarniam, jak taka kwoka.
- Rzeczywiście, tego nie da się nie zauważyć.
Odpowiedziała Olga.
Sylwia powiedziała Beacie, że muszą już skończyć te pogaduszki, bo obowiązki ich wzywają. Dopiły ostatni łyk kawy. Sylwia odstawiła do zlewu filiżanki i wyszły z pokoju lekarskiego.
Część 32
- Sylwia, co ty z tym znaczkiem mercedesa, nic nie rozumiem.
Sylwia odpowiedziała jej, że jest przekonana, że mercedes nie był przypadkowy. Zaprosiła ją do swojego gabinetu, by jej dokładnie wytłumaczyć o co chodzi.
Beata zadzwoniła do pokoju anestezjologów i powiedziała, że aktualnie jest u siostry oddziałowej Sylwii Matysik, bo załatwiają ważne sprawy służbowe.
Siadły przy biurku naprzeciwko siebie. Sylwia wzięła kartkę i ołówek.
- Jakim samochodem przyjechała Olga na ślub Alicji i Maksa?
- No chyba mercedesem, bo takim odjeżdżała.
- A mercedes jaki ma znak?
Beata palcem w powietrzu narysowała kółko, a w środku trzy odnóżki.
- I tak z tego nic nie rozumiem.
- Gdzie umieszczony jest ten znaczek? Sylwia zaczęła wypytywać doktor Jasińską a ta czuła się jak na egzaminie.
- Na przodzie samochodu, z tyłu, na felgach kół.
- To teraz słuchaj.
Na przodzie samochodu zawsze jest umieszczony jakaś łycha od koparki co doły kopie, albo spych, co wszystko zrównuje z ziemią, walec co walcuje.
- Acha.
- Na czterech kołach, bo koty, które nie są zazwyczaj przyjaciółmi lub są tylko pozornymi przyjaciółmi ludzi zawsze spadają na cztery łapy.
No co tak na mnie patrzysz? Kot jest udomowiony drapieżnik z kotowatych.
- No tak.
- Z tyłu, na klapie bagażnika, należy tu rozumieć "pocałujcie mnie w tyłek".
Jeszcze jest znaczek w środku, na kierownicy samochodu.
Ale kierownica to najmniej zaszyfrowana rzecz. Ja tu będę najważniejsza, ktoś musi tym dowodzić, no kierować.
- No tak.
Beata prawie ogłuszona tymi wszystkimi dowodami patrzyła na Sylwię, jak na jakieś nieziemskie zjawisko.
- Ale co ma ten znaczek do tego wszystkiego?
- Jeszcze nie kapujesz? No popatrz, a taka Olga tak. I jeszcze umie to wykorzystać w praktyce.
Sylwia chciała narysować jej na kartce, ale przypomniała sobie, że ma taki breloczek przy kluczach

Widzisz to. Jedna odnoga to Alicja, druga Maks a trzecia Olga.
- A to żmija. To nawet do kościoła przyjechała takim autem, żeby przekazać, że skoro nie będziesz mój, to będziemy we trójkę.
A może ona jest z Maksem w ciąży i ten znaczek miał oznaczać JA-MAKS i DZIECKO pomyślała Beata, ale nie powiedziała tego głośno.
- I co o tym myślisz? Bo jestem pewna, że moje przypuszczenia są bardzo realne.
- Masz rację, nigdy bym tak nie pomyślała. A to żmija.
- Nie powtarzaj się z tą żmiją.
- A co myślisz, że to niewinny zaskroniec, a może plamista czarno-pomarańczowa salamandra?
Ale na jej jad trzeba uważać.
- Idziemy do pracy, bo ordynator nas rozliczy za te pogaduszki.
- I nie tylko za te pogaduszki, ale za tą jedną wielką rodzinę w Copernicusie.
Hahahaha. zaśmiały się głośno.
Zaczęły improwizować.
- A za jaką rodzinę siostro oddziałowa? Nie rozumiem co pani ma na myśli? Czy to znowu doktor Rojko ma jakieś urojenia? Oj biedna ta kobieta. Miłość i zazdrość może pomieszać każdej kobiecie w głowie.
- No właśnie pani doktor Jasińska, o to nam przecież chodzi. Żadnych rozmów na temat rodziny nigdy nie było, a że ktoś ma bujną wyobraźnię, to już jego problem.
Dzisiaj idziemy wieczorem na drinka, musimy się odstresować. No i trochę pomyśleć, jak zrobić coś, żeby to coś wyszło na byle jak naszej nowej pani doktor.
- Plan jakiś niewinnych intryg?
- Nooooo.
Doszły do wniosku, że dawno nie gawędziły z ich cudownym barmanem.
- Uśpij wcześnie swojego inwalidę, mój śpi i myślę, że dzisiaj się jeszcze nie wybudzi.
- OK. Jak się już nie zobaczymy w pracy, to czekam na ciebie 19:30., w tym samym miejscu co zawsze. Rozeszły się do swoich obowiązków.
Beata poszła na OIOM zobaczyć co u Filipa.
Sprawdziła parametry, wydawało się, że wszystko dobrze. Po chwili okazało się, że puls zaczął zwalniać. Zawołała na pomoc Anetę, drugą anestezjolożkę a sama pobiegła po ordynatora Jasińskiego.
Za chwilę Filip był już na stole operacyjnym. Sytuacja została opanowana. Filip wrócił na OIOM, został podłączony pod aparaturę wspomagającą oddychanie.
Około godziny siedemnastej wyszła z pracy. Pojechała do domu, zjadła obiad przygotowany przez panią Sabinkę. Przebrała się w inną bluzkę i wyszła na spotkanie z Sylwią.
Jak miło na dobranoc poczytać fajne opowiadanko :-)
OdpowiedzUsuńświetne :D
OdpowiedzUsuńświetnie, zwłaszcza ta rozmowa Beaty i Sylwii o wielkiej rodzinie w Copernicusie ;)
OdpowiedzUsuńNa filmie właśnie pokazali, jak Olga wysiada z mercedesa i kamera przybliżyła znak firmowy mercedesa. Teraz też mi się wydaje, że po to, aby widz mógł sobie dopowiedzieć. Zresztą w serialu jest wiele takich ukrytych "kodów", tylko je trzeba prawidłowo odczytywać.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się twój styl pisania.