środa, 25 września 2013

Siostra oddziałowa cz.36




Beata wprost po pracy razem z Sylwią pojechały na Łazienną.
W drzwiach przywitał ich Daniel. Próbował po domu chodzić o kulach. Dość miał już wózka inwalidzkiego. Sylwia na widok swojego mężczyzny o mało co nie rzuciła mu się na szyję.
Weszli do kuchni. Co prawda nie ugotował obiadu, jak to robi Maks, ale zamówił dwie ogromne pizzy.
Sylwia podzieliła to w taki sposób, że trzy osoby dobrze się najadły i jeszcze pozostało kilka kawałków
Było również wino, bo jak to Sylwia stwierdziła,  włoska pizza bez wina, to nie pizza. Żaden Włoch nie zjadłby pizzy i to jako danie obiadowe bez wina.
     Beata powiedziała Sylwii, że jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B.
Popatrzyła na przyjaciółkę.
- A w jakiej sprawie?
- W sprawie ogólnopolskiego programu "Trzymaj formę"
- A ja myślałam, że w sprawie misji Mercedes.
Danielowi ani program, ani misja nic nie mówiły. Ale przecież wiadomo, że za tokiem myślenia kobiet trudno nadążyć.
Opowiedziały Danielowi, że napomknęły  taką małą głupotę ordynatorowi Jasińskiemu, teraz aby wyjść z twarzą muszą to zrealizować.
O Danielku, mój kochany, masz tak dużo czasu pomożesz nam poszukać materiałów na temat zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej dzieci i młodzieży.
- A co ja będę z tego miał?
- Och kochanie, pogłaskała go po policzku. Już ja ci to wszystko sowicie wynagrodzę.
Daniel cmoknął Sylwię w policzek i zrobił zachłanną minę.
Przy Beacie nie wpadało mu okazywać czułości.
- Daniel,  Daniel, ja myślałam, że ty to jesteś taki sztywniak a ty widzę, że facet niczego sobie.
- Nie znasz moich możliwości. Prawda kochanie? Zwrócił się w kierunku Sylwii.
- Oj prawda, prawda misiaczku. Sylwia pogłaskała go po czuprynie.
Daniel zadeklarował, że za dwa dni zgromadzi wszelkie materiały na temat samego programu oraz materiały niezbędne do napisania referatów.
Beata długo nie siedziała u Sylwii, bowiem widziała, że Daniel już praktycznie od zaraz oczekuje zapłaty za to, co ma dla niej zrobić.
Pożegnała się, życzyła Danielowi szybkiego powrotu do zdrowia i wyszła.
Wałęsała się uliczkami Starego Miasta, oglądała wystawy sklepowe, weszła  do sklepu z torebkami.
Nawet jedną chciała sobie kupić, ale zrezygnowała.
Zadźwięczał jej telefon.
- Halo Jasińska.
- A z tej strony Guła. Beata, budzi się Filip samobójca.
- Świetnie, za chwilę będę.
Wsiadła w taksówkę i tak szybko, jak tylko było możliwe znalazła się w szpitalu.
- Filip miał otwarte oczy. Rozglądał się, odpowiadał na proste pytania doktora Guły.
- Dzień dobry. Poznaje mnie pan? Zapytała Beata.
  Widzieliśmy się kiedyś w kawiarni.
Pokiwał przecząco głową.
- Jeszcze przyjdzie czas, że wszystko się panu przypomni.
- Nie chcę. Idź stąd.
Beata z niedowierzaniem patrzyła na Filipa.
- Wynoś się, nie chce cię, ty mnie też nie chciałaś.
 Zamknął oczy i zasnął.
Beacie zakręciły się łzy w oczach. Pewnie z kimś ją pomylił ,kiedyś sobie wszystko przypomni, trzeba tylko czasu pomyślała. Nie wiadomo dlaczego, mimo, że jest anestezjologiem myślała, że po przebudzeniu Filip będzie z nią rozmawiał jak ze starą znajomą. Tyle dni przesiedziała przy jego łóżku, opiekowała się nim, słuchała z nim muzyki.
Wyszła ze szpitala wyjątkowo smutna. W domu przepłakała cały wieczór.
- Czy wszyscy mężczyźni są jednakowi? Zasnęła z tym pytaniem,  niestety  we śnie nie otrzymała na niego  odpowiedzi.

2 komentarze:

  1. świetne :D Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w szkole też realizujemy program "Trzymaj formę" Marta

    OdpowiedzUsuń