sobota, 28 września 2013

Siostra oddziałowa cz.38

Daniel oznajmił Sylwii, że w sobotę przyjedzie jego mama. Chce również z nią przyjechać tata i siostra. Dobrze by było, żeby przyjechali również jej rodzice, może nawet i bracia.
- Nie, nie, moi rodzice w tę sobotę nie mogą przyjechać.
- A w którą mogą przyjechać?
- Myślę, że w żadną.
Daniel zastanawiał się dlaczego? Początkowo nie chciała mu powiedzieć, próbowała się wykręcać. Aż w końcu wydukała z siebie.
- Moi rodzice mieszkają blisko Torunia. Są bardzo religijni. Niestety nie mogą przyjechać do mnie, bo ja mieszkam z facetem i nie mam z nim ślubu.
- Moi rodzice są bardziej tolerancyjni odpowiedział Daniel.
- Może i tak, ale nic na to nie poradzę.
- A jak bym chciał ich poprosić o twoją rękę?
- W pierwszej kolejności musisz mnie zapytać. Najpierw ja muszę się zgodzić,  później wypadałoby kurtuazyjnie  zapytać moich rodziców. Są bardzo  staroświeccy. Musisz do nich pojechać  i w moim rodzinnym domu poprosić  o rękę ich córki. Taka jest u nas tradycja, podobno od wieków.
- To dlatego wcześniej nie chciałaś przyjąć pierścionka zaręczynowego?
- Może dlatego, a może nie. Zaczęła droczyć się z Danielem.
Sylwia miała powody nie przyjęcia pierścionka zaręczynowego.
To co zrobił Daniel,  nie mieściło się w żadnych ramach dobrych manier.
Niby wykształcony człowiek, ale w tym momencie nie pokazał żadnej kultury. W kantorku, czy w okopach można zaręczać się w czasie wojny, a nie w warunkach pokojowych.
Jak każda dziewczyna, również Sylwia, która przeczytała nie jeden romans marzyła o swoim królewiczu na białym koniu, który przyjeżdża do jej rodziców, prosić o rękę ich córki. Ona się zgadza, on jej wkłada na palec pierścień zaręczynowy, obsypuje ją kwiatami. Ona promienieje ze szczęścia. Rodzice też są szczęśliwi, że ich córka znalazła dobrą partię i nie będą  już dłużej musieli  się martwic o jej  przyszłość.
Zaręczyny w kantorku na bieliznę to tak jakby się wstydził, że popełnia mezalians. Lekarz i pielęgniarka to dla niektórych nie do przyjęcia.
Grupa lekarzy przecież uważa się za tych lepszych, tych mądrzejszych. Co prawda nie można im nic ujmować, trudne studia, specjalizacje, egzaminy, doktoraty. Ale to tylko zawód, to tylko sposób na zarabianie pieniędzy.  Bycie prawdziwym "człowiekiem" nie wiąże się z wykonywaniem zawodu. Jakże często jest tak, że ludzie bez wykształcenia są wielkimi, o ogromnym sercu, potrafiący się dzielić z biedniejszymi od siebie, pomagać.
     Na stole w kuchni zadźwięczała komórka. Alicja spojrzała, na wyświetlaczu pojawiło się imię  Olga. A ta czego jeszcze potrzebuje od mojego męża pomyślała.
- Maks, twój telefon dzwoni.
Podszedł, odebrał rozmowę.
- Doktor Maks Keller, słucham. Wziął szybko siatkę na zakupy.
- Idę po bułki.
Zbiegł szybko ze schodów, trzasnął drzwiami. Wyjrzała przez okno. Szedł do sklepu ciągle  z telefonem przy uchu. Co oczy nie widzą, to serce nie boli. Pomyślała.
Maks dosyć szybko wrócił z zakupami. Oprócz bułek przyniósł wiele innych artykułów spożywczych, w tym masło, mleko, cukier, musli, sok pomarańczowy.
Jedząc śniadanie zapytała co to za ważny telefon odebrał, że aż musiał wyjść z domu, aby porozmawiać.
- E tam, takie przyjacielskie pogawędki.
- Z Jivanem? Drążyła Alicja.
- A co ty, pamiętnik piszesz? Próbował ją pocałować w usta. Odsunęła się nieco, całus spadł na policzek.
- Kiedyś powiedziałem Jivanowi, że o nic nie pytasz. Czyżby ludowe przysłowie "Jak się ożenisz, to się odmienisz" rzeczywiście było prawdziwe?
- Lud wie wszystko. Ja się nie ożeniłam, tylko wyszłam za mąż. Chyba to przysłowie dotyczy facetów, czyli również ciebie.
Skończyli jeść śniadanie, wyszli do pracy.
Alicja nie drążyła tematu, bo bicie piany do niczego nie prowadzi. Poranny telefon do Maksa nie wpłynął na jej  samopoczucie. Chodziła zamyślona, czasami wydawało się, że  myślami jest gdzieś bardzo daleko. Zauważyła to Sylwia, próbowała ją pytać o powód innego zachowania niż zawsze.
Tym razem nie zwierzyła się przyjaciółce.
Sylwia, jak to Sylwia natychmiast skontaktowała się z Beatą.
- Halo, Jasińska.
- Tu mówi siostra oddziałowa Sylwia Matysik. Pani doktor, jeśli pani jest w pracy, to musimy się skontaktować.
- Misja  Mercedes już dawno zakończona, więc co tak nagli panią?
- Być może będzie nowa misja, ale jeszcze nie wiem jaka? Obmyślam już nazwę.
- Zrozumiałam. Skontaktuję się jak będę miała chwilę. Teraz jestem na OIOM, trudny pooperacyjny przypadek, więc nie mogę się oddalać. Czekam na Anet, tzn. na Anetę. Jak przyjdzie z operacji wpadnę do siostry oddziałowej.  Teraz przepraszam, idą studenci z Karkoszką.
     Studenci zadawali wiele pytań, Beata szczegółowo im odpowiadała.
Karkoszka, jak to docent, którego wszyscy znają powiedział do studentów.
- Proszę popatrzeć. Pani doktor młoda, piękna i taka mądra.
  A wy młode damy, skierował się do swoich studentek, nie tylko dbajcie o makijaż, ale czytajcie, wertujcie książki, uczcie się. Bierzcie przykład z naszej pięknej pani anestezjolog.
   
 






7 komentarzy:

  1. a co do kodu to weź ustawienia , potem posty i komentarze . Będzie tam pisało, że włącz weryfikacje obrazkowa to weźmiesz nie. Opowiadanie piękne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, ta Olga czego jeszcze potrzebuje od Maksa? Mało namieszała już w ich życiu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne :D Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego związku z kontaktem z Dr.Agbazara, ponieważ jest on jedyną osobą zdolną do przywrócenia zerwanych związków lub zerwanych małżeństw w terminie 48 godzin. ze swoimi duchowymi mocami. Możesz skontaktować się z Dr.Agbazara, pisząc go przez e-mail na adres ( agbazara@gmail.com ) LUB zadzwoń / WhatsApp mu na ( +2348104102662 ), w każdej sytuacji życia znajdziesz siebie.

    OdpowiedzUsuń