sobota, 14 września 2013

Siostra oddziałowa cz. 23 i 24




Miłość Alicji i Maksa. Przeżyjcie to jeszcze raz!

Część 23

Daniel Orda wyprowadził się z mieszkania Maksa  i zamieszkał w  hotelu lekarskim.
Maks do Torunia powrócił z matką,  której obiecał kupić samodzielne, małe mieszkanie.
 Załatwił u dyrektor Bosak wszystkie formalności związane z powrotem do pracy.
Koledzy, współpracownicy zgotowali mu uroczyste powitanie. Były transparenty, baloniki i szampan bezalkoholowy.  Ani Alicji, ani Sylwii nie było na tej uroczystości. Trwała planowa operacja.
Wieczorem odwiedził w jego domu swojego przyjaciela Jivana . Niewiele opowiadał mu o misji, gdyż jeszcze nie mógł przetrawić tych traumatycznych przeżyć związanych z porwaniem.
- Maks, wszyscy cieszymy się, że wróciliście zdrowi i cali.
Jednak to nasze MSZ potrafi skutecznie działać.
Opowiedział przyjacielowi, że gdyby nie Alicja, pewno by zginęli w Somalii. To ona, nie wiadomymi nikomu jakimi sposobami zgromadziła trzy miliony dolarów na okup.
- Skąd ty to wiesz?
- Rozmawiał ze mną dyrektor departamentu  Afryki i Bliskiego Wschodu w MSZ.
Jivan się zamyślił.
- To by się zgadzało. Ostatnio Alicja kilka razy wyjeżdżała. Jeden raz na dwa tygodnie do Warszawy, wcześniej też, ale nikt, nawet Jasiński nie wie gdzie.
- Oj stary, ależ ona musi cię kochać. Która kobieta  zrobiłaby dla faceta tyle co ona dla ciebie. Nawet jakby wiedziała, że jest bohaterem i pracuje na rzecz chorych somalijskich dzieci.
 Dlaczego nie dałeś jej znaku życie przez ponad cztery miesiące.
- Jivan, ty sobie nie wyobrażasz, jak mi się poplątało życie. Jaki los zgotował mi mój ojciec.
Chciałem zapomnieć o Alicji, chciałem od niej uciec choćby na drugi koniec świata. Ale od niej nie da się uciec.
- Ale z ciebie palant. Prawie cały rok krążyłeś wokół niej jak satelita, by później  ją  zostawić i od niej uciec.
- Możesz mnie wyzwać tak po męsku od różnych, nie obrażę się, bo wiem, że taki jestem jak myślisz.
- Nie będę cię wyzywał. Dobrze, że sam wiesz, kim jesteś. Teraz weź się w garść. Jeśli jej nie kochasz, to przynajmniej  podziękuj jej za to co dla ciebie, co dla was zrobiła.
- Kocham ją ponad wszystkich na świecie, ale boję się jej spojrzeć w oczy.
- Kochasz ją, czy tylko mówisz, że ją kochasz. Bo przecież wiesz, że jest słowo miłość i uczucie co się nazywa miłość.
- Kocham, tak bardzo ją kocham.
Maks poprosił swojego przyjaciela, aby zaaranżował spotkanie u siebie w domu.
- Dla przyjaciela zrobię wszystko, tylko pamiętaj, że dla przyjaciela a nie dla palanta.
Odpowiedział Jivan.
- Czy  palantem, w twoim mniemaniu  zostanę już do końca życia.
Jivan powiedział mu, że "palant" to jest najłagodniejszy epitet, jaki w stosunku  do niego używa. Jak nie załatwi z Alicją do końca przeprosin, nazwie go...
- Dobra, dobra, już nie musisz mówić jak.


Część 24

     Początkowo ordynator Jasiński układał tak grafiki, aby Alicja nie spotykała się z Maksem. O to go sama  prosiła . Gdy on miał noc i kończył rano, ona miała dyżur popołudniowy. Zawsze się mijali.
Wieczorem, kiedy zdawała mu dyżur nie miała czasu na prywatne rozmowy. Starała się jak najszybciej być w domu na Łaziennej.
     Spotkania w tajemnym miejscu, w szpitalu znów były regularne. Do ich trójki próbował dołączyć Daniel Orda. Niestety, nie był wtajemniczany we wszystkie męskie sprawy, które poruszali Piotr, Maks i Jivan. Będzie ich kompanem, jak pozbędzie  się złośliwości, nauczy się  pokory i  trzymania języka za zębami.
     Maks zajrzał do gabinetu Sylwii. Skupiona była na wypełnianiu jakiejś tabelki.
Mogę pogadać. Pewnie, że możesz. Przypomniała mu czasy, kiedy spotykali się na kolacyjkach u niej albo w restauracjach, gdzie zawsze omawiali różne ciekawe sprawy. Nie zapomniał, że zawsze mówił moja lub nasza królowo.
- Och Maks, to były fajne czasy, szkoda że się skończyły.
- Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do nich powrócić.
   Powiedz mi, czy Alicja jest z tym żużlowcem?
Zaśmiała się w głos.
- Maks, ja nie zakapuję mojej przyjaciółki.
-Wiem królowo ty moja, ale ty zawsze dla mnie tyle dobrego robiłaś.
- Ale ty to wszystko zmarnowałeś. Nawet w Warszawie weszłam w układ z koordynatorem transplantologii w klinice, żeby wysłali do Olsztyna Alicję, abyś mógł się z nią spotkać.
Krążyłeś wokół niej przez rok, a jak już zdobyłeś, to za chwilę wszystko skopałeś, spieprzyłeś.
Nie spodziewał się, że kolejna osoba będzie prawiła ma kazania. Zarówno Jivan jak i Sylwia mieli rację.
- Powiedz mi ty moja królowo, Alicja jest z Madurą, jak mu tam Bartkiem.
- Dopiero jesteś kilka dni w Toruniu, skąd masz takie wiadomości.
Jak sprzątałem po Ordzie, natknąłem się na gazety ze zdjęciami Alicji. Trochę poczytałem, ale nie wszystko. Wyrzuciłem je do kosza.
- I dobrze zrobiłeś. To stek bzdur i kłamstw. Alicja nie jest i nie była nigdy z Bartkiem. Są przyjaciółmi,  dwa, czy trzy razy obstawiała zawody żużlowe jako lekarz karetkowy.
Maks, ja nie chcę się wtrącać w sprawy Alicji, ale jedno ci tylko powiem, że ona ciągle cię kocha. Czasami mówi, że nie, ale to nie jest prawda. Zresztą chyba sam wiesz, fakty mówią same za siebie.
     Maks poszedł na blok operacyjny.
Sylwia odszukała Daniela Ordę i zapytała go, dlaczego  zbierał gazety  ze zdjęciami Alicji i zostawił je na pamiątkę dla Maksa.
- Kobieto daj mi spokój, jestem w pracy. Nie obchodzą mnie żadne relacje Maksa i Alicji.
Stanęła naprzeciwko Ordy, popatrzyła mu w oczy.
- Zaraz, zaraz, a może ty się podkochujesz w Alicji i wiesz, że nie masz u niej żadnych szans to dlatego  robisz jej takie tyły.
Spuścił głowę i odszedł. Był wściekły na wszystkich. Na Maksa, że wrócił i on  nie ma gdzie teraz mieszkać, na Sylwię, że go ochrzaniła i na Alicję, która była dla niego miła, choć pewnie się domyślała, że za jej plecami knuł i knuje  intrygi.


1 komentarz:

  1. świetne opowiadanie :D Czekam na ciąg dalszy :) Będzie dzisiaj kolejna część ? Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń