wtorek, 17 września 2013

Siostra oddziałowa cz. 27

Alicja rano, przed pracą, jak każdego dnia biegała. Na swojej trasie spotkała Bartka. Próbował zaprosić ją na kolację.
- Jako kogo mnie zapraszasz?
- Oczywiście jako  moją przyjaciółkę. W duchu jednak pomyślał, że na razie jako przyjaciółkę, później się okaże.
Podziękowała, wykręciła się pracą i innymi obowiązkami.
- Poczekam, może znajdziesz czas dla mnie.
- Acha.
W niedzielę Alicja miała dyżur karetkowy razem z doktorem Górą na stadionie Unibaxu, Maks miał dyżur na chirurgii.
     Na stadionie zdarzył się wypadek. Już za metą na Bartka najechał inny zawodnik, który nie wiadomo z jakich przyczyn nie zahamował swojej maszyny.  Alicja stwierdziła złamanie kończyny u jednego zawodnika, natomiast u Bartka obrażenia wewnętrzne w obrębie brzucha. Obydwaj zawodnicy na sygnale zostali zawiezieni do szpitala.
Doktor Góra powiedział, że jak tak dłużej będzie, to Bartek długo nie pojeździ na żużlu. Wyjątkowo prześladował go pech.
Wypadek po wypadku, kontuzja po kontuzji. Organizm może wytrzymać jakiś tam limit, ale bez przerwy, tak bez ograniczeń?
Maks zajął się Bartkiem, lekarze z ortopedii drugim poszkodowanym.
- Alicja idź do domu, odpocznij. Spotkamy się wieczorem, jak wrócę z dyżuru.
Nie miała ochoty wracać, chciała poczekać na Maksa. Usiadła w gabinecie lekarskim, przymknęła oczy i rozmyślała, nikt nie wiedział o czym.
Do lekarskiego weszły Beata i Sylwia. Od porwania Maksa, obie wspierały Alicję i  tego czasu zaprzyjaźniły się,  Beata była częstym gościem na Łaziennej.
- Co ty tu robisz? Zapytały jednym głosem.
- Czekam na Maksa, operuje.
- Na Maksa, a może na wiadomość o tym, jak udała się operacja Bartka?
Beata, jak zawsze wesoła powiedziała do siostry, że gdyby teraz z Maksem i Sylwią operowali Bartusia, coś by mu zrobiły, żeby o niej zapomniał.
Sylwia przytaknęła przyjaciółce.
- Ej Sylwia, ty przeciwko mnie? Widzę, że skumplowałyście się.
- No pewnie, nadajemy z Beatą na jednych falach, mamy taki sam stosunek do facetów, lubimy takie same lokale i pijemy te same trunki.
Z tobą nie da się nawet pogadać, siedzisz w tych swoich książkach, a teraz tylko z Maksiuniem i na dodatek nie chcesz nic opowiedzieć , dzielić się wrażeniami. Byłaś z nim nad morzem i co powiedziałaś, czym się podzieliłaś?
- O przepraszam Sylwia, powiedziałam.
- A niby co?
- Że wyjeżdżam z Maksem nad morze. A  jak przyjechałam, to że było ok.
Poradziły Alicji, żeby poszła do domu odpocząć. One Maksa przypilnują, aby zaraz po pracy do niej dojechał. A po operacji też zajmą się porządnie Bartkiem. Przyjacielowi Alicji nie pozwolą cierpieć, będą czuwały przy jego łóżku, nie dopuszczą żadnej obcej kobiety.
- Wariatki.
Wstała, zabrała swoją torebkę i poszła do domu.
     Po dyżurze przyjechał na Łazienną. Trochę był zmęczony. Kolejny raz namawiał Alicję, aby wprowadziła się do niego.
- Nie,  wolę być dochodząca. Tak będzie bezpiecznie.
- Dla kogo? Dla mnie i dla ciebie.
Wytłumaczyła mu, że jak on jest w szpitalu ona jest u Sylwii, jak mają razem wolne jest u niego. Nie widzi więc potrzeby przeprowadzki.
Nie próbował jej w  żaden sposób przekonywać, bo i tak nie odniosłoby to żadnego skutku.
Miłość kwitła, nawet Beata i Sylwia  wspierały Alicję, choć chciałyby więcej wiedzieć.
     Kiedyś Sylwia zorganizowała wieczór babski. Zaprosiła Ewę Gajewską, ginekolog   Żelichowską, Anetę anestozjolożkę, Beatę no i oczywiście Alicję. Wszystkie były w podobnym wieku, więc miała wspólne  tematy do gadania. Umówiły się, że nie będą poruszać tematów szpitala. Ale przecież nie można było  tego uniknąć. Gajewska żona Jivana z Copernicusa, Żelichowska kochanka Wanata,  Beata  siostra Alicji i córka ordynatora,  Alicja narzeczona Maksa,  Aneta była żona lekarza z onkologii, Sylwia była i przyszła kobieta Ordy.
Po kilku kieliszkach wina wszystkie zaczęły nadawać na facetów, że są tchórzami, nie potrafią rozwiązywać problemów, że praktycznie każdy ma kochankę, że gdyby nie kobiety, nie potrafiliby funkcjonować. To, że koleżanka  rzuciła  kolegę w liceum, ten ma do końca życia traumę.
Doszły  jednogłośnie do wniosku, że faceci to świnie. Już trochę wstawione zaczęły śpiewać piosenkę "Facet to świnia, każdy o tym wie".  Usłyszały dzwonek do drzwi. Alicja najbardziej trzeźwa poszła otworzyć. Panie nie przestawały śpiewać.  Do mieszkania weszła męska śmietanka Copernicusa, Maks, Orda, Wilecki, Wanat, Guła, Gajewski.
Alicja jak ich zobaczyła, o mało co nie umarła ze śmiechu.
- Alicja co tam się dzieje, usłyszała głos Beaty
- Spokojnie, sytuacja opanowana, to poczta. Najgłośniej, jak tylko potrafiła powiedziała  Alicja.
Panie nie przestawały śpiewać. Zamilkły natychmiast, jak do salonu weszli  panowie.
Na końcu weszli  Maks i Alicji. Byli wtuleni w siebie jak nastolatki, nie szczędzili sobie pocałunków.
     Panie zaprosiły panów do stołu. Sylwia natychmiast dostawiła nakrycia i kieliszki. Panowie siedzieli po jednej stronie, panie po drugiej. Obok siebie tylko usiedli zakochani narzeczeni. Trzymali się przez cały czas za rękę
Początkowo atmosfera  była napięta, ale panowie po kilku drinkach rozluźnili się. Spotkanie towarzyskie trwało do późnych godzin nocnych.
     Panowie umówili się, że następnego dnia  w szpitalu jak zobaczą którąś  z imprezowiczek, będą nuciły "facet to świnia", kultową piosenkę imprezy towarzyskiej na Łaziennej.
Nawet zakochany po uszy Maks przy Alicji śpiewał sobie, że facet to świnia. Nie zdenerwowało to Alicji, a więc przeciwnie dodawała, że "każdy o tym wie".
Nawet Jasińskiemu to się udzieliło i wchodząc do gabinetu dyrektor Bosak  podśpiewywał sobie, że facet to świnia.
Dyrektorki to nie zdziwiło, bo Jasiński często nucił różne pieśni, piosneczki i piosenki.. Kiedyś w młodości był liderem zespołu  Niebieskie Gitary. Och, na tamtejsze czasy to dopiero był szał, gdy grał zespół szkolny, gitary, perkusja i  inne przeszkadzajki.


 

1 komentarz:

  1. Beata i Sylwia super aparatki. Ten duet jest niesamowity pod każdym względem. I kto by pomyślał, że ta słodka, żmijowata Beatka da się w końcu polubić. Kiedyś Elżbieta powiedziała, że Beata to dobra dziewczyna, tylko trochę rozpieszczona. Ona nie tylko jest dobra, ale bardzo dobra, sympatyczna, wesoła i wspaniała.

    OdpowiedzUsuń