środa, 18 września 2013

Siostra oddziałowa cz. 28



Odc. 1



Orda miał wypadek, powiedział  Maks do Alicji i Sylwii wychodzących z windy. Natychmiast obie udały się na SOR.
- Przeklęty motor, skomentowała Sylwia.
Wiadomo wszystkim, że ci co jeżdżą na motorach to potencjalni dawcy narządów. No cóż, Daniel ciągle oczekiwał na narządy dla innych, teraz sam może zostać dawcą.
Maks był głównym operatorem, Alicja jego asystentem. Złamana rękę operował dr Góra.
Kask uchronił go od urazu głowy.
Stan Daniela był co prawda stabilny, ale pierwsza doba decydowała o wszystkim.
Sylwia nie odchodziła od jego łóżka, sama powiadomiła jego matkę o tym że Daniel jest po poważnym wypadku motorowym.
Po  wybudzeniu   jak zobaczył Sylwię delikatnie  się do niej uśmiechnął.
- Moja Sylwunia, jesteś przy mnie?
Sylwia nie reagowała na jego słowa. Ciągle była wściekła za ten jego motor, za nieostrożną jazdę i za to, że może mieć niesprawną rękę. Dla obiecującego, młodego chirurga uraz ręki jest bardzo niebezpieczny.
Alicja z Maksem uspakajali Sylwię, że wszystko będzie dobrze, jednakże ona miała wyjątkowo czarne wizje.
     Maks zabrał Alicję pokazać jej kościółek, w którym za dwa tygodnie będą brali ślub.
Alicja była tym zdziwiona, że sam zadecydował o dacie ślubu, miejscu ślubu i lokalu, gdzie odbędzie się wesele.
- Obrączki też wybrałeś sam?
- Nie, zaraz pojedziemy do jubilera i to ty wybierzesz obrączki, które będziemy nosili na palcach do końca życia. Tylko w czasie operacji będziemy je nosili na łańcuszkach zawieszonych na szyję. Łańcuszki też wybierzesz ty.
- To akurat się Alicji spodobało.
Ustalili, że świadkami na ich ślubie będzie Jivan i Beata. Alicja wolałaby Sylwię, ale teraz  jest zaabsorbowana Danielem, więc nie można jej obciążać dodatkowymi obowiązkami.
- A  jak oni się nie zgodzą?
- Jivan pewnie się zgodzi, jest moim najlepszym przyjacielem. Beata jest twoją siostrą, więc pewnie też. Jeśli nie wyrazi zgody, będziemy szukać kogoś innego.
W tym samym dniu zamówili obrączki i złote łańcuszki, następnego dnia byli po rozmowach ze świadkami. Zarówno Beata jak i Jivan, chociaż rozmowy były prowadzone oddzielnie,  powiedzieli
"nareszcie".
- A hotel dla gości? Zapytała Alicja.
- Twoja Aśka z Włocławka będzie spała u Sylwii, już to załatwiłem.
- A twoi rodzice u ciebie?
- Nie, nie zapraszam rodziców.
W takim  razie nie ma ślubu. Nie może tak być, że rodzice jedynego syna nie będą na jego ślubie.
Ale po tym, co oni ci zrobili, co oni nam zrobili.
- Maks, powiedziałam. Będzie ślub, jak będą zaproszeni twoi rodzice.  Oni sami zdecydują, czy przyjadą, czy nie.
Alicja pewnie nie będzie czuła się komfortowo, jak zobaczy Gustawa Kellera, ale może to dla nich będzie jakaś forma pokuty za to, że tak niegodnie postąpili w stosunku do narzeczonej syna a pomimo to ona zaprasza ich na ślub i wesele.
Rozmowa telefoniczna z rodzicami była dla Maksa bardzo trudna. Musiał kilkakrotnie ich przekonywać, że to Alicja zadecydowała, żeby byli na ich ślubie.
Powiedział matce, aby przekonała ojca i przyjechał,  bo inaczej Alicja nie pójdzie z nim do ołtarza.
Rodzice wyrazili zgodę.
Zamówili w hotelu  1231 pokój dwuosobowy dla Krystyny i Gustawa Kellerów..
Suknię ślubną wybierała razem z Sylwią i Beatą. W jednym salonie o mało się nie pokłóciły, co do fasonu i dodatków.
- Mój ślub i w tym temacie ja będę decydować o mojej sukni.
Beata popatrzyła na Sylwię i skwitowała.
- Popatrz, popatrz, a dotychczas czasami polegała w sprawach mody  na nas.
- Nie mogę się za bardzo wystroić na własny ślub, bo jak Maks mnie nie pozna, to ucieknie od ołtarza.
- Pewnie, powinnaś  sobie kupić kolejne trampki, albo pepegi, białą spódnicę i kurtkę jensową, lub  dresową, najlepiej polarową.
Na pewno cię nie pomyli z nikim innym.
I jeszcze powinnaś zawiązać sobie kiteczkę.
- Nie, najlepiej powinnaś iść w niebieskim chirurgicznym garniturze, w czepku na głowie i maseczce na twarzy. Nawet w tej masce Maks i inni cię poznają. Pierwszy małżeński pocałunek też będzie higieniczny.
- Moje przyjaciółki, a takie złośliwe wariatki.
- Oj kobieto, puchu marny, zrób się przynajmniej jeden raz w życiu na bóstwo i pokaż klasę.
Żadne  rady  ani docinki nie skutkowały. Alicja w końcu zdecydowała się na długą białą suknie z koronkowymi rękawami i takim samym  karczkiem.
Akurat tą sukienkę obie przyjaciółki zaakceptowały. Była naprawdę piękna, choć skromna.
Nie będziesz wyglądać w niej  jak milion dolarów, ale może jak prawdziwa księżniczka powiedziała rozmarzona Sylwia.
Alicja zaprosiła  obie do kawiarni na kawę i lampkę wina. Nie odmówiły.



Nie, tej nie kupię, za bardzo  krzykliwa, przyćmi mnie.
Alicja


Wybrałam taką, najpiękniejszą i dobrze się w niej czujęMagdalena Różczka w sukni ślubnej






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz