Spotkanie lekarki z młodzieżą musiało bardzo się podobać, bo Alicja otrzymała jeszcze kilka zaproszeń z innych szkół ponadgimnazjalnych.
Do jednego liceum poszła razem z Sylwią i Beatą. Wszystkie trzy opowiadały o zawodzie lekarza i pielęgniarki.
Wśród młodzieży byli tacy, którzy pierwszy raz spotkali się z taką specjalizacją lekarską jak lekarz anestezjolog.
Młodzież bardzo chętnie uczestniczyła w spotkaniach, zadawała mnóstwo pytań dotyczących wykonywanego zawodu oraz bardziej prywatnej natury.
Takie pytania najwięcej zadawane były Beacie.
- Czy te piękne włosy mieszczą się pod czepkiem chirurgicznym?
Beata z humorem odpowiedziała, że jak idzie do pracy, to przez dwie godziny prostuje je prostownicą, wówczas jest ich na głowie mniej i bez problemu mieszczą się pod czepkiem, który niestety musi być na głowie podczas operacji.
Zdarzało się Alicji, że na ulicy młodzież kłaniała się, czasami serdecznie pozdrawiała. Było to dla niej bardzo miłe.
Minęła już dwa miesiące od wyjazdu Maksa.
Minęła już dwa miesiące od wyjazdu Maksa.
W dzień, kiedy miała wiele zajęć starała się nie myśleć o nim. Kiedy tylko przychodziła noc, męczyły ją koszmary senne. Z jednej strony dobierający się do niej Gustaw Keller, z drugiej Somalia, gdzie trwała wojna.


Sylwia niby przez przypadek zaprowadziła Alicję do swojej znajomej wróżki. Alicja nie była tym zachwycona. Dowiedziała się, że jej narzeczonym, który jest daleko od niej zainteresowana jest młoda kobieta, która ma swojego mężczyznę. Jeśli Alicja nie będzie walczyła, może stracić swojego ukochanego na zawsze.
- Co to znaczy, że nie będę walczyła? Z kim walczyła?
- To trudne pytanie, jeszcze trudniejsza odpowiedź. Myślenie, telepatia jest jedną z form walki duchowej. Twoje myśli muszą być tak silne i głębokie, aby docierały do niego, aby połączyły twoją podświadomość z jego.
Słuchaj co teraz do ciebie mówię.
Musisz o nim intensywnie myśleć, o waszej miłości, o tym co was miłego w życiu spotkało. Jeśli wewnętrznie będziesz czuła się kochana, wówczas będziesz działała jak antena, która nadaje program pod tytułem "Miłość". Będziesz przyciągała zdarzenia, które zawierają w sobie energię miłości. Nie możesz się obwiniać, że to przez ciebie on wyjechał, że nie zrobiłaś nic, aby został.
Zrobiłaś dla niego więcej niż inni, nauczyłaś go kochać, on od ciebie dowiedział się, że kocham to nie tylko słowo puszczane w eter, ale ogromne uczucie. Kocham, to nie tylko otrzymanie tego, czego pragnął, ale dawanie drugiej osobie tego, czego ona (ty) pragnęła.
Ta walka o twojego narzeczonego będzie długa, ale będzie się opłacała. Musisz walczyć, nie tylko dla siebie.
Po wyjściu od wróżki Alicja do Sylwii powiedziała, że jest doktorem medycyny i przyjmowanie tego co ona mówi byłoby trochę wbrew logice.
Przecież kiedyś Sylwia słyszała, jak Alicja swojej pacjentce mówiła, że wiara czyni cuda. Trzeba wierzyć, więc dlaczego ona sama nie chce do końca uwierzyć w siłę miłości.
Od dnia spotkania z wróżką Alicja jak mantrę powtarzała, że Gustaw Keller w żaden sposób nie może jej przeszkadzać w uczuciach do Maksa i nastąpi taki dzień, że znów będą razem, bo ona go kocha, pragnie, potrzebuje.
Po około dziesięciu dniach zauważyła, że nie dręczy ją we śnie ojciec Maksa. Powoli zapominała ten pijany oddech i stare ręce, które się do niej dobierały.
Nawet Sylwia zauważyła, że nie mówi przez sen i śpi o wiele spokojniej.
Okrutne mary senne wypierane były przez miłe obrazy przypominające randki z Maksem, skradzione całusy, czy długie rozmowy o przyszłości.
Po bardzo długiej, skomplikowanej operacji poczuła się zmęczona. Zauważyła, że ten stan nachodzi ją coraz częściej. Zdecydowała wziąć na tydzień urlop.
- No nareszcie zmądrzałaś, skwitowała Sylwia. Odpoczniesz, zregenerujesz siły, dotlenisz się i popatrzysz na świat nie przy lampach oświetlających salę operacyjną, a przy świetle dziennym i promieniach słońca.
Alicja spakowała do walizki ciuchy i nikomu nic nie mówiąc pojechała do koleżanki do Inowrocławia. Wchodząc na drugie piętro poczuła się wyjątkowo słabo. Koleżanka zaniepokoiła się stanem Alicji. Nawet nie zdążyła dowiedzieć się co jej jest, gdy na podłodze pojawiła się czerwona plama.
Natychmiast przyjechało pogotowie. Niestety, jedenastotygodniowej ciąży nie dało się uratować.
Po czterech dniach Aśka zabrała ze szpitala Alicję. Godzinami rozmawiały o tym co się wydarzyło. Alicja nie mogła pogodzić się z tym, że straciła Maksa i zaraz potem ich nienarodzone dziecko.
W sobotę zadzwoniła do ojca, z prośbą o załatwienie przedłużenia jej urlopu o jeszcze jeden tydzień.
Nie chciała zdradzić z jakiego powodu. Oczywiście, dobre relacje Jasińskiego z dyrektorką szpitala pozwoliły bez problemu załatwić prośbę córki.
Po dwóch tygodniach Alicja wróciła do domu. Nie miała chęci rozmawiać z Sylwią.
- Co ty robiłaś w czasie urlopu. Zamiast wrócić wypoczęta, wróciłaś bardziej zmęczona niż wyjechałaś.
- Nie pytaj, to jest tylko moja i wyłącznie moja sprawa.
I nie wystawiaj "alpinisty", bo i tak nie będę rozmawiała.
Po bardzo długiej, skomplikowanej operacji poczuła się zmęczona. Zauważyła, że ten stan nachodzi ją coraz częściej. Zdecydowała wziąć na tydzień urlop.
- No nareszcie zmądrzałaś, skwitowała Sylwia. Odpoczniesz, zregenerujesz siły, dotlenisz się i popatrzysz na świat nie przy lampach oświetlających salę operacyjną, a przy świetle dziennym i promieniach słońca.
Alicja spakowała do walizki ciuchy i nikomu nic nie mówiąc pojechała do koleżanki do Inowrocławia. Wchodząc na drugie piętro poczuła się wyjątkowo słabo. Koleżanka zaniepokoiła się stanem Alicji. Nawet nie zdążyła dowiedzieć się co jej jest, gdy na podłodze pojawiła się czerwona plama.
Natychmiast przyjechało pogotowie. Niestety, jedenastotygodniowej ciąży nie dało się uratować.
Po czterech dniach Aśka zabrała ze szpitala Alicję. Godzinami rozmawiały o tym co się wydarzyło. Alicja nie mogła pogodzić się z tym, że straciła Maksa i zaraz potem ich nienarodzone dziecko.
W sobotę zadzwoniła do ojca, z prośbą o załatwienie przedłużenia jej urlopu o jeszcze jeden tydzień.
Nie chciała zdradzić z jakiego powodu. Oczywiście, dobre relacje Jasińskiego z dyrektorką szpitala pozwoliły bez problemu załatwić prośbę córki.
Po dwóch tygodniach Alicja wróciła do domu. Nie miała chęci rozmawiać z Sylwią.
- Co ty robiłaś w czasie urlopu. Zamiast wrócić wypoczęta, wróciłaś bardziej zmęczona niż wyjechałaś.
- Nie pytaj, to jest tylko moja i wyłącznie moja sprawa.
I nie wystawiaj "alpinisty", bo i tak nie będę rozmawiała.
każde słowo jest tu staranie dobrane. Poczułam siĘ jak bym tam była taka nie widoczna , że wszystko widziałam za szyby. Dziękuje Ci za to ;*
OdpowiedzUsuńBardzo świetne opowiadanie :D Czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się. Ja osobiście chyba nie odważyłabym się iść do wróżki.
OdpowiedzUsuń